
W październiku ubiegłego roku pani Agata poczuła ból brzucha. Jak większość z nas w podobnej sytuacji, początkowo go zbagatelizowała, licząc, że to jedynie chwilowa dolegliwość. Kiedy jednak ból nie mijał, postanowiła skonsultować się z lekarzem. Pierwsze diagnozy były uspokajające – podejrzewano za
dzisiaj o 21:54 | Red

Zaczęło się od zwykłego dyskomfortu, który zrzucono na karb przemęczenia lub powszechnej bakterii. Dziś 41-letnia Agata Morris z Oleśnicy uczy się funkcjonować bez żołądka, zmagając się z wycieńczającą chemioterapią i dramatycznymi skutkami rzadkiego nowotworu. Aby móc kontynuować leczenie i wrócić do swoich bliskich, potrzebuje naszego wsparcia.
W październiku ubiegłego roku pani Agata poczuła ból brzucha. Jak większość z nas w podobnej sytuacji, początkowo go zbagatelizowała, licząc, że to jedynie chwilowa dolegliwość. Kiedy jednak ból nie mijał, postanowiła skonsultować się z lekarzem. Pierwsze diagnozy były uspokajające – podejrzewano zakażenie popularną bakterią Helicobacter pylori. Niestety, czas płynął, a stan zdrowia 41-latki z każdym tygodniem się pogarszał.
– Pojawił się kolejny niepokojący objaw, miałam coraz większe trudności z przełykaniem. Z czasem problemem stał się nawet zwykły łyk wody – wspomina kobieta.
Rozszerzona diagnostyka i seria specjalistycznych badań przyniosły wiadomość, w którą nikt nie chciał uwierzyć. Nadzieja na dobre wieści zgasła w zderzeniu z dramatyczną diagnozą: nowotwór włóknisty żołądka z przerzutami do otrzewnej.
Zabrakło czasu na łzy i oswajanie się z nową rzeczywistością. Medycy musieli działać natychmiast. Agata przeszła niezwykle skomplikowaną, trwającą aż 10 godzin operację. Chirurdzy musieli usunąć cały żołądek i śledzionę, a także fragmenty trzustki oraz woreczka żółciowego. Jej przełyk został bezpośrednio połączony z jelitem. To był zaledwie początek niezwykle trudnej drogi.
Dziś codzienność mieszkanki Oleśnicy to ciągła walka o przetrwanie. Brak żołądka oznacza, że pacjentka nie odczuwa głodu w tradycyjny sposób – przyjmowanie pożywienia stało się obowiązkiem, o którym musi nieustannie i świadomie pamiętać.
Obecnie kobieta przechodzi wymagającą chemioterapię. Znaczna utrata masy ciała, uciążliwe dolegliwości ze strony układu pokarmowego i chroniczne zmęczenie to jej nowa, trudna rzeczywistość. Często brakuje jej sił na najprostsze czynności, które jeszcze kilka miesięcy temu nie sprawiały jej żadnego problemu.
Przed chorobą Agata była pełną życia kobietą. Kochała długie spacery, bliskość natury, podróże i czas spędzany z rodziną. Rozmowy i śmiech wypełniały jej dom. Dziś to właśnie najbliżsi – mąż, dzieci i rodzice – trzymają ją przy życiu. Są przy niej każdego dnia, pomagając przetrwać najgorsze momenty zwątpienia. Ogromnym wsparciem są także znajomi, którzy nie pozwalają jej stracić nadziei.
Ze względu na tragiczny stan zdrowia, 41-latka musiała zrezygnować z pracy. Koszty intensywnego leczenia, dojazdów i niezbędnej opieki są ogromnym obciążeniem dla domowego budżetu i znacznie przekraczają możliwości finansowe rodziny.
Tylko dzięki wsparciu ludzi dobrej woli Agata będzie mogła kontynuować terapię. Każda, nawet najmniejsza wpłata, daje jej szansę na życie, pokonanie choroby i powrót do spacerów oraz wspólnych chwil z mężem i dziećmi.
Udostępnij:
Źródło: olesnicainfo.pl