
Wrocław hosts an intriguing new exhibition titled "Marilyn Monroe. Czuję, że ją znam, ale czasem moje ręce wyginają się do tyłu" at the Krupa Art Foundation. The exhibition, opened on July 15th, combines iconic photographs of Marilyn Monroe by Milton Greene with works by contemporary artists. It explores Monroe's persona and how pop culture icons are created in the age of internet and AI.
Na wystawie znalazło się ponad 180 historycznych zdjęć Marilyn Monroe autorstwa Miltona H. Greene’a, z kolekcji Hali Stulecia, zestawionych z pracami współczesnych artystek i artystów. To szansa, by na nowo spojrzeć na tę niejednoznaczną i pełną tajemnic postać, znaną z filmów i popkultury. Ale też okazja do refleksji nad współczesnym światem celebrytów i mediów w ogóle.
W tym roku świętujemy setną rocznicę urodzin Marilyn Monroe i świętujemy nie byle jak, bo właśnie tą wystawą zdjęć z kolekcji Miltona Greene'a. Ekspozycja nosi tytuł „Marilyn Monroe. Czuję, że ją znam, choć czasem moje ręce wyginają się do tyłu". Tytuł bardzo nieoczywisty. A to dlatego, że Milton Greene jako fotograf Marilyn Monroe, ale także jej przyjaciel, miał okazję fotografować ją w niecodziennych sytuacjach, nie tylko podczas oficjalnych sesji zdjęciowych.
Jakub Grudniewski, prezes Hali Stulecia. Pierwsza z prawej: Katarzyna Młyńczak-Sachs, prezeska Krupa Art Foundation. Wernisaż wystawy „Marilyn Monroe. Czuję, że ją znam, ale czasem moje ręce wyginają się do tyłu” w Krupa Art Foundation
I dodał: - W ramach tej wystawy próbujemy się zmierzyć z ikoną, jaką była Marilyn Monroe, ale przede wszystkim z tym, jaką była kobietą. I pokazać, czy ta jej wielkość jest nadal aktualna.
W galerii możecie zobaczyć zdjęcia z wernisażu:
Ikona popkultury, symbol seksu, jedna z najsłynniejszych kobiet świata, której wizerunek wciąż wymyka się jednoznacznym interpretacjom i prowokuje do zadawania pytań. Jaka była naprawdę? Co mówią o niej zdjęcia Miltona H. Greene'a, z którym połączyła ją wyjątkowa więź? Wystawa w Krupa Art Foundation pozwala spojrzeć na aktorkę z innej perspektywy.
– Obraz fotograficzny nie jest obiektywnym zapisem rzeczywistości, jest jej interpretacją. Podstępną, bo podwójną. Najpierw interpretuje fotograf, potem każda z patrzących osób – mówi współkurator wystawy Łukasz Rusznica.
Punktem wyjścia ekspozycji „Marilyn Monroe. Czuję, że ją znam, ale czasem moje ręce wyginają się do tyłu” jest wspomniana kolekcja zdjęć Miltona Greene’a, fotografa i bliskiego współpracownika aktorki. Słynny fotograf potrafił spojrzeć na aktorkę w szczególny sposób, nie tylko jak na gwiazdę. Uchwycił ją jako pełną swobody i naturalnego uroku kobietę, w momencie, gdy odzyskała kontrolę nad własnym wizerunkiem, po zerwaniu umowy z wytwórnią 20th Century Fox i założeniu własnej firmy producenckiej.
Zobacz również
- Milton Greene miał umiejętność zaprzyjaźniania się z gwiazdami, które fotografował, co nie było takie oczywiste w tamtych czasach – mówiła podczas wernisażu Katarzyna Młyńczak-Sachs, prezeska Krupa Art Foundation. - Łukasz Rusznica, który zajął się doborem zdjęć wyselekcjonowanych z archiwum ponad trzech tysięcy fotografii, chciał dać nam do myślenia, sprowokować do jakiejś gry, podążania jego tropem.
Prezentowane na dwóch piętrach galerii zdjęcia pokazują Marilyn zarówno jako gwiazdę - w pięknych sukniach i futrach, aktorkę - na różnych planach filmowych (np. w „Słomianym wdowcu"), ale też pełną naturalności modelkę, która świetnie czuje się przed obiektywem aparatu.
Jest też słynny akt Berta Sterna - spoza wrocławskiej kolekcji - ocenzurowany przez gwiazdę, który już po jej śmierci trafił na łamy „Vogue'a". Dopełnieniem ekspozycji są zdjęcia innych gwiazd (np. Marleny Dietrich) i osobistości z lat 50. i 60. XX wieku, czasów, które ukształtowały Monroe - legendę.
To jest wystawa, którą warto najpierw zobaczyć podążając śladami ikony i patrzeć, jaka była piękna, a potem odkrywać różne smaczki, zawarte w tych fotografiach. A żeby jeszcze bardziej te smaczki podkreślić, zdecydowaliśmy się zaprosić na wystawę współczesnych artystów, którzy w jakiś sposób odpowiadają na pytanie, kim tak naprawdę była Marilyn Monroe.
Katarzyna Młyńczak-Sachs, prezeska Krupa Art Foundation
Katarzyna Młyńczak-Sachs, prezeska Krupa Art Foundation.Wernisaż wystawy „Marilyn Monroe. Czuję, że ją znam, ale czasem moje ręce wyginają się do tyłu” w Krupa Art Foundation
Dialog z klasycznymi fotografiami Greene’a podejmują na wystawie współcześni artyści. W Krupa Art Foundation możemy zobaczyć prace twórców takich jak Arvida Byström, Alison Jackson czy Martha Rosler, które rzucają nowe światło na temat wizerunku gwiazdy w dobie internetu i sztucznej inteligencji.
Nieco zagadkowy tytuł ekspozycji - „Marilyn Monroe. Czuję, że ją znam, ale czasem moje ręce wyginają się do tyłu” - nawiązuje do słynnej sceny z serialu „Twin Peaks”.
Tytuł wystawy wywodzi się z cytatu z serialu Davida Lyncha. To słowa, które wypowiada Laura Palmer, główna bohaterka, kiedy dostaje pytanie, czy jest Laurą Palmer. I w taki bardzo dziwny sposób, trochę jakby była kosmitką, wypowiada właśnie te słowa i mówi o sobie w trzeciej osobie. To dla nas punkt wyjścia do tego, żeby opowiedzieć o temacie samoidentyfikacji i problemach związanych z tożsamością, wizerunkiem i z jego przetwarzaniem z perspektywy współczesności.
współkuratorka wystawy Natalia Barczyńska
Zobacz również
Amerykański fotograf mody i celebrytów oraz producent filmowy i telewizyjny (ur. 14 marca 1922 w Nowym Jorku, zm. 8 sierpnia 1985 w Los Angeles). Nazywany cudownym dzieckiem kolorowej fotografii. W jego portfolio znajdziemy zdjęcia wielu gwiazd (m.in. Grace Kelly czy Sharon Tate), ale najbardziej znane są jego intymne fotografie z sesji zdjęciowych z Marilyn Monroe - w sumie zrobili ich razem ponad 50.
Greene potrafił uchwycić na swoich zdjęciach nie tylko piękno modelki, ale też jej charakter. Nie bez powodu inny - równie znany i ceniony fotograf - Richard Avedon powiedział o nim: „Milton był najlepszym fotografem kobiet, jakiego kiedykolwiek poznałem”.
Współorganizatorem wystawy w Krupa Art Foundation jest Hala Stulecia, która od 2014 roku dysponuje kolekcją ponad 3200 zdjęć Miltona Greene’a. To siódma wystawa wrocławskich zbiorów - największa do tej pory, a w planach są kolejne. Miasto wciąż szuka przestrzeni dla stałej ekspozycji fotografii.
Źródło: wroclaw.pl - Kultura