
Ile tak naprawdę kosztuje mieszkańców Świdnicy wydawanie samorządowego biuletynu „Moja Świdnica”? Informacje, które w trybie „autokontroli” przekazała dyrektor Miejskiej Biblioteki Publicznej Ewa Cuban, pokazują brak przejrzystych procedur i formalnej kontroli nad publicznymi pieniędzmi.
Ile tak naprawdę kosztuje mieszkańców Świdnicy wydawanie samorządowego biuletynu „Moja Świdnica”? Informacje, które w trybie „autokontroli” przekazała dyrektor Miejskiej Biblioteki Publicznej Ewa Cuban, pokazują brak przejrzystych procedur i formalnej kontroli nad publicznymi pieniędzmi. Drukarnię wyłoniono w trakcie nieudokumentowanej rozmowy telefonicznej, a faktury opłacano bez sporządzania protokołów odbioru. Dlaczego uzyskanie pełnej informacji o kosztach wydawanej przez publiczną jednostkę za publiczne pieniądze gazety jest takie trudne? Czego i dlaczego nie chce ujawnić dyrektorka?
TEGO NIE PRZECZYTASZ W „MEDIACH” SAMORZĄDOWYCH
Swidnica24.pl i kilkoro radnych Rady Miejskiej od lat dopytuje się, ile kosztuje gazeta, której głównym celem jest przekazywanie wygodnych dla magistratu informacji. Od 2018 do maja 2026 roku tuba propagandowa władz miasta wydawana była w gigantycznym nakładzie 15 tysięcy sztuk co dwa tygodnie. Obecnie publiczna biblioteka „oszczędza” i wydaje 15 tysięcy egzemplarzy „tylko” raz w miesiącu. A dyrektorka nadal broni się rękami i nogami, by ujawnić koszty i mechanizmy zamówień oraz kontroli. Nigdy nie został podany całościowy koszt, a mieszkańcom wmawia się, ze to wydawnictwo bezpłatne.
Kolejne, szczątkowe informacje udało się nie bez walki uzyskać po skierowaniu do Miejskiej Biblioteki Publicznej im. C. K. Norwida w Świdnicy wniosków o dostęp do informacji publicznej. Pytania dotyczyły m.in. pełnej dokumentacji wyboru wykonawcy usług druku periodyku oraz protokołów odbioru poszczególnych numerów biuletynu i w tym zakresie Ewa Cuban odmówiła udzielenia informacji. Gdy została skierowana skarga do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego we Wrocławiu, a bibliotece realnie zagroził wyrok za bezczynność, dyrektorka zdecydowała się na uwzględnienie skargi w trybie autokontroli i odpowiedziała, pokazując, jak zarządzane są finanse w miejskiej instytucji kultury.
Blisko 100 tysięcy złotych na druk. Są też inne koszty
W minionych latach jedyną widoczną publicznie kwotą, była opłata za kolportaż po Świdnicy. To zadanie było finansowane wprost z budżetu miasta i co roku kosztowało ok. 100 tysięcy złotych.
Po naszych pytaniach i wnioskach, MBP przekazała część dokumentów, z których wyłania się część kosztów, związanych z wydawaniem gazety w 2025 roku w łącznej kwocie ponad 123 000 złotych. Na tę sumę składają się druk biuletynu, regularnie przekazywane spółce Polska Press Sp. z o.o., pochłania blisko 100 tysięcy złotych rocznie. Publiczne pieniądze trafiały również do pracowników biblioteki na podstawie umów cywilnoprawnych. Zadania te obejmowały kolportaż oraz fizyczne rozkładanie biuletynu w wyznaczonych punktach na terenie powiatu, co odbywało się przy użyciu prywatnych samochodów pracowników. Na delegacje wydatkowano 3 165,95 zł. W podanej kwocie mieszczą się także wydatki na opłacenie składu graficznego gazety oraz celowe zakupy sprzętu komputerowego i oprogramowania przeznaczonego do przygotowywania biuletynu, a jest to odpowiednio 23 640,60 zł oraz 1 653,77 zł.
Niewygodna tajemnica: Koszty etatów wciąż ukryte
Choć kwota ponad 123 tysięcy złotych jest znacząca, wciąż nie stanowi ona pełnego kosztu wydawania gazety. Dyrekcja biblioteki w przekazanych informacjach wciąż nie wyodrębnia kluczowego elementu – kosztów stałych etatów pracowniczych.
W powstawanie gazety zaangażowani są pracownicy zatrudnieni w MBP na umowach o pracę. To oni w ramach swoich godzin służbowych piszą artykuły, zbierają materiały, redagują teksty i koordynują proces wydawniczy. Ich comiesięczne pensje są w całości finansowane z budżetu biblioteki (a więc z funduszy publicznych), jednak kierownictwo placówki do tej pory nie przedstawiło wyliczeń, jaka część budżetu płacowego biblioteki jest przeznaczana na funkcjonowanie biuletynu.
Drukarnia wybrana „na telefon” i rozliczenia bez protokołów
Wątpliwości natury formalnej budzi sposób, w jak wyłoniono firmę drukującą gazetę. Dyrektor Ewa Cuban oficjalnie przyznała, że placówka nie posiada żadnej pisemnej dokumentacji z wyboru wykonawcy druku – nie zachowały się żadne maile, pisemne zapytania ofertowe ani oficjalne oferty.
Wybór spółki Polska Press Sp. z o.o. odbył się wyłącznie na podstawie „telefonicznego rozeznania rynku”. Pracownicy mieli przeprowadzić rozmowy telefoniczne z podmiotami poligraficznymi, a Polska Press okazała się jedynym zainteresowanym podmiotem. Z tych kluczowych ustaleń nie sporządzono ani jednej notatki służbowej, a rozmowy i zapytania nie zostały w żaden sposób utrwalone w dokumentacji.
Co więcej, Miejska Biblioteka Publiczna całkowicie zrezygnowała ze sprawdzania dostaw. Dyrektor placówki oświadczyła wprost: „MBP w Świdnicy nie posiada protokołów odbioru biuletynu, ponieważ takie dokumenty nigdy nie były sporządzane”. Rozliczenia opierano wyłącznie na przysyłanych fakturach VAT. Oznacza to, że płacono za usługi bez formalnego, udokumentowanego potwierdzenia, czy do Świdnicy faktycznie docierał pełen nakład gazety o właściwej jakości.
Co na to przepisy? Obowiązek transparentności
Dyrektor MBP w swoich wyjaśnieniach powołuje się na ustawę Prawo zamówień publicznych, wskazując, że wartość rocznego druku nie przekraczała ustawowego progu, od którego przepisy nakazują stosowanie pełnych, skomplikowanych procedur przetargowych (tzw. progu stosowania ustawy).
Warto jednak zauważyć, że ustawa Prawo zamówień publicznych nie jest jedynym aktem prawnym regulującym wydatkowanie publicznych pieniędzy. Ustawa o finansach publicznych oraz standardy kontroli zarządczej kategorycznie nakazują wydatkowanie każdej złotówki w sposób celowy, oszczędny i jawny. Ponadto, wewnętrzne regulaminy jednostek publicznych przy kwotach zbliżających się do 100 tysięcy złotych standardowo wymagają pisemnego udokumentowania ofert lub wysłania zapytań ofertowych do kilku podmiotów.
Przeprowadzenie procedury wyłącznie telefonicznie, bez sporządzenia chociażby jednostronicowej notatki urzędowej oraz kompletny brak weryfikacji dostaw za pomocą protokołów odbioru, stawia pod znakiem zapytania co najmniej jakość dyscypliny finansów publicznych i transparentność.
/red./
Źródło: Swidnica24.pl