
Z informacji przekazanych nam dzisiaj przez innych kierowców wynika jednoznacznie, że poranny artykuł nie opisuje niestety odosobnionego incydentu. „To nas krzywdzi, sprawę trzeba wyjaśnić do spodu” Koledzy po fachu kierowcy, który zafundował pasażerkom i reszcie podróżnych szantaż i „lodowatą zem
dzisiaj o 10:46 | Red

Po naszej porannej publikacji, w której opisaliśmy skandaliczne zachowanie kierowcy autobusu na linii 504 (Wrocław-Oleśnica) jest duże poruszenie wśród pasażerów. Co zaskakujące, skontaktowali się z nami nie tylko kolejni oburzeni pasażerowie, ale również... inni kierowcy przewoźnika. Mają dość zachowania swojego kolegi i stanowczo domagają się reakcji władz spółki.
Z informacji przekazanych nam dzisiaj przez innych kierowców wynika jednoznacznie, że poranny artykuł nie opisuje niestety odosobnionego incydentu.
Koledzy po fachu kierowcy, który zafundował pasażerkom i reszcie podróżnych szantaż i „lodowatą zemstę”, nie kryją oburzenia. Zwracają uwagę, że to nie jest pierwsza skarga na tego konkretnego pracownika.
Jak podkreślają w rozmowie z nami, powtarzające się incydenty i agresywne zachowania jednego człowieka „kładą się cieniem na nas wszystkich”. Kierowcy, którzy na co dzień starają się rzetelnie, kulturalnie i bezpiecznie wykonywać swoją pracę, czują się pokrzywdzeni falą krytyki, która rykoszetem uderza w całą załogę.
Dlatego za naszym pośrednictwem kierują jasny apel do władz spółki Polbus PKS Sp. z o.o. – stanowczo domagają się, aby zarząd wziął sprawę pod lupę i „wyjaśnił ją do spodu”, wyciągając odpowiednie konsekwencje.
Dla tych z Państwa, którzy nie czytali naszej porannej publikacji, przypominamy krótko, od czego zaczęła się cała sprawa. Otrzymaliśmy wiadomość od zbulwersowanej pasażerki. Z relacji wynikało, że napięta atmosfera panowała w pojeździe od samego początku. Zwykłe pytanie o cenę biletu spotkało się z opryskliwą i niekulturalną reakcją ze strony kierowcy. Kiedy Czytelniczka wraz z koleżanką zajęły miejsca w pierwszym rzędzie, natychmiast stały się celem bezpodstawnych ataków. – Od razu dostałyśmy uwagę, że mamy ze sobą nie gadać, mamy być cicho i już! Rozmawiałyśmy cicho, nie krzyczałyśmy, nie używałyśmy wulgaryzmów, a mimo to nasze zachowanie nie podobało się kierowcy – pisała oburzona kobieta. Na wysokości Dworca Głównego PKP prowadzący pojazd rzucił w ich stronę: „To jest moje ostatnie ostrzeżenie”, co nosiło znamiona niedopuszczalnego zastraszania.
Kulminacyjny moment konfliktu nastąpił przy Galerii Dominikańskiej. Kierowca zatrzymał pojazd, wyłączył silnik i postawił pasażerkom ultimatum: dopóki nie zmienią miejsc na dalsze, autobus nie ruszy w trasę. Postój trwał od 10 do 12 minut. Pasażerka postanowiła działać: „Wykonałam połączenie na numer alarmowy 112 w celu zgłoszenia takiego zdarzenia. Dyspozytor poinformował mnie, że takie rzeczy zgłasza się do Straży Miejskiej. Niestety, nie dodzwoniłam się, gdyż numer był cały czas zajęty”. Dopiero widok telefonu sprawił, że kierowca odpalił silnik i pojechał dalej.
Niestety, postanowił „odegrać się” na pasażerach w nietypowy i złośliwy sposób. Jak twierdzi Czytelniczka siedząca blisko panelu sterowania, mężczyzna celowo ustawił klimatyzację na 16 stopni Celsjusza i uruchomił dmuchawy na maksymalną moc. Dodatkowo opóźniał kurs, jadąc poza terenem zabudowanym z prędkością zaledwie około 50 km/h, choć warunki pozwalały na szybszą jazdę. – Było nam wszystkim po prostu zimno – relacjonowała nasza rozmówczyni.
Zachowanie kierowcy wywołało u pasażerek ogromny, uzasadniony niepokój. – Ze względu na jego zachowanie nie dojechałam do przystanku, za który zapłaciłam bilet, to jest na ul. Wojska Polskiego w Oleśnicy. Bałam się o to, co on może zrobić i do jakich kroków się posunąć, dlatego opuściłam autobus z pozostałymi pasażerami na Placu Zwycięstwa w Oleśnicy – zakończyła autorka skargi.
Co na to Polbus? Na razie otrzymaliśmy następującą informację:
– Aktualnie badamy ów temat, zderzając opinię pasażerki dot. przedmiotowego przejazdu (wpłynęła do nas bezpośrednio skarga) z opinią naszego kierowcy. Wrócimy do Państwa po wspomnianej weryfikacji – napisał Rafał Madera, dyrektor marketingu w Polbusie.
Udostępnij:
Źródło: olesnicainfo.pl