W czwartek, 16 lipca przedstawiciele spółki Tauron Ekoenergia spotkali się przedsiębiorcami prowadzącymi firmy nad Bobrem. Energetyczny potentat obiecuje wsparcie dla tych działalności, które ucierpiały wskutek zamknięcia rzeki, ale te propozycje -zdaniem przedsiębiorców – są dalece niewystarczające.
Masowy pomór ryb i zanieczyszczenie rzeki wywołane opróżnianiem Jeziora Pilchowickiego z wody skutkowały wprowadzonym przez wojewodę dolnośląską 4 lipca (i obowiązującym do dziś) zakazem korzystania z rzeki. To uderzyło w lokalną branżę turystyczną, gastronomiczną i agroturystyczną w samym szczycie sezonu wakacyjnego. Firmy z dnia na dzień utraciły możliwość prowadzenia działalności.
W sprawie rekompensat za kryzysową sytuację przedstawiciele spółki spotkali się z przedsiębiorcami. Na emocjonalnym spotkaniu wstępnie przedstawili rozwiązania, mające zrekompensować straty przedsiębiorców.
Reprezentanci Tauron Ekoenergii przedstawili trzy główne filary pomocy:
Dedykowany bon turystyczny – program wsparcia finansowego ukierunkowany wyłącznie na stymulowanie ruchu turystycznego w Dolinie Bobru, zachęcający gości do rezerwacji noclegów i korzystania z lokalnych usług;
Umorzenie rachunków za energię elektryczną – propozycja częściowego lub całkowitego zwolnienia poszkodowanych przedsiębiorstw z opłat za prąd w okresie przestoju biznesowego;
Akcja promocyjna „Powrót nad Bóbr” – organizacja serii wydarzeń kulturalnych oraz kampanii wizerunkowej, mających na celu odbudowanie zaufania turystów i ponowne przyciągnięcie gości w do Doliny Bobru po zniesieniu zakazów sanitarnych.
Tauron zadeklarował też kwotę 100 tys. zł na bezpośrednie wsparcie poszkodowanych firm.
„Chcemy zaproponować mechanizm zbliżony do ogólnokrajowego bonu turystycznego, z tą różnicą, że beneficjenci będą mogli zrealizować go wyłącznie na terenie Doliny Bobru. Ma to być realny impuls, który sprawi, że klient przyjedzie do tutejszej agroturystyki i zostanie na dłużej” – tłumaczy rzeczniczka prasowa Tauronu, Olga Kostrzewa-Cichoń.
Spółka zwróciła się już do Starostwa Powiatowego w Lwówku Śląskim z prośbą o pomoc w przygotowaniu listy podmiotów kwalifikujących się do wsparcia. Kryteria mają objąć nie tylko firmy bezpośrednio powiązane z rzeką – jak organizatorzy spływów kajakowych i pontonowych – ale również okoliczne pensjonaty, restauracje i gospodarstwa agroturystyczne, których baza klientów zależała od rekreacji nad wodą.
Lokalny biznes podchodzi do tych deklaracji z dużym dystansem. Trudno nie przyznać im racji, że zadeklarowane wsparcie jest dalece niewystarczające. Sezon letni – nawet jeśli wojewoda szybko cofnie zakaz korzystania z rzeki – jest już raczej bezpowrotnie stracony, bo trudno się spodziewać, że rzeka (nawet jeśli spełniać będzie normy) szybko wróci do normy. Nie ma się też co spodziewać, że turyści natychmiast szybko tu wrócą. Bon turystyczny, akcja promocyjna mogą mieć sens przed przyszłorocznym sezonem, ale raczej nie teraz. Do tego, można się spodziewać, że każdy gwałtowny opad spowoduje powtórne pogorszenie stanu rzeki. Dziś lokalny biznes musi się mierzyć z całkowitą (np. spływy kajakowe), albo znaczną (gospodarstwa agroturystyczne) utratą dochodów i troską, jak przetrwać do następnej wiosny. Tu pomogłaby pomoc bezpośrednia, ale zadeklarowana kwota 100 tys. zł podzielona przez szacowana liczbę przynajmniej sześćdziesięciu, daje 1500 zł na jedną z nich. Nie da się na tym przetrwać.
Tauron deklaruje kontynuację rozmów. Kolejna tura negocjacji udziałem poszkodowanych zaplanowana jest na przyszły tydzień. Artykuł Tauron obiecuje pomoc, przedsiębiorcy oczekują więcej pochodzi z serwisu Nowiny Jeleniogórskie .
Źródło: Nowiny Jeleniogórskie (nj24.pl)