
Kres świetności tego miejsca przyniósł upadek Republiki Weimarskiej i dojście do władzy nazistów. Teren dawnego cmentarza żydowskiego w Sycowie znajduje się dziś pomiędzy ulicami Stefana Starzyńskiego a Mikołaja Kopernika. Choć dla wielu współczesnych mieszkańców to zaledwie fragment miejskiego kraj
dzisiaj o 20:20 | Red

Kres świetności tego miejsca przyniósł upadek Republiki Weimarskiej i dojście do władzy nazistów.
Historia Sycowa wciąż skrywa wiele tajemnic. Jedną z nich są losy dawnego cmentarza żydowskiego. Dzięki pasji Edmunda Gosia – miłośnika historii i twórcy profilu "Syców dawniej i dziś" – poznajemy nie tylko burzliwe dzieje tego miejsca, ale też wstrząsające dowody fotograficzne, które po latach rozwiązują zagadkę znikających kamiennych nagrobków.
Teren dawnego cmentarza żydowskiego w Sycowie znajduje się dziś pomiędzy ulicami Stefana Starzyńskiego a Mikołaja Kopernika. Choć dla wielu współczesnych mieszkańców to zaledwie fragment miejskiego krajobrazu, w przeszłości było to święte miejsce spoczynku sycowskiej społeczności żydowskiej.
Jak wynika z historycznych zapisków Franza Franzkowskiego, żydowska nekropolia w Sycowie istniała już w XVII wieku. Z niewyjaśnionych do dziś przyczyn cmentarz został jednak zamknięty pod koniec XVIII stulecia, a grunt przeszedł na własność Lazarusa Tischlera – żydowskiego dostawcy dworskiego. Zamknięcie cmentarza zmusiło sycowskich Żydów do uciążliwego transportowania swoich zmarłych na odległe cmentarze w Twardogórze, Kępnie oraz Rawiczu.
Sytuacja zmieniła się na początku XIX wieku. Władze wydały zarządzenia zmuszające społeczność żydowską do zorganizowania nowego miejsca pochówku. Lokalna gmina borykała się z trudnościami w zakupie odpowiedniego gruntu, dlatego ostatecznie zdecydowano się na powrót do historycznej lokalizacji. Było to możliwe dzięki darowiźnie Hirscha Tischlera, który przekazał stary cmentarz z powrotem gminie.
Pierwszy nowy pochówek odbył się tam 4 września 1820 roku, a sam obszar nekropolii powiększono. Oficjalny akt darowizny podpisano kilka lat później – 21 sierpnia 1824 roku. Z czasem cmentarz zyskał odpowiednią infrastrukturę: w 1871 roku wzniesiono solidne, ceglane ogrodzenie, a w późniejszych latach wybudowano dom przedpogrzebowy.
Kres świetności tego miejsca przyniósł upadek Republiki Weimarskiej i dojście do władzy nazistów. W latach 30. obiekt padł ofiarą brutalnej dewastacji. Zniszczono dom przedpogrzebowy, a w akcie jawnego profanowania świętości, cegły z rozebranego muru cmentarnego sprzedano jednemu z oficerów SS.
Niestety, dzieło zniszczenia było kontynuowane także po zakończeniu II wojny światowej. Teren dawnej nekropolii został całkowicie splantowany i zatarty. Do dziś przetrwały jedynie okruchy dawnej pamięci – jednym z nich jest odnaleziona po latach macewa Jeanette Loewy z domu Caale, zmarłej 16 marca 1887 roku, która obecnie znajduje się w lapidarium sycowskiego cmentarza komunalnego.
Brak kamiennych nagrobków przez lata nie dawał spokoju Edmundowi Gosiowi. – Gdy w roku 1960 biegałem z kolegami po wspomnianym cmentarzu, były tam tylko macewy drewniane. Przez lata zastanawiałem się, gdzie podziały się te kamienne – wspomina miłośnik historii Sycowa.
Przełom nastąpił zupełnie niedawno. Edmund Goś otrzymał od przyjaciela dwie historyczne fotografie, które wywołały u niego ogromne poruszenie. Zdjęcia zostały wykonane w 1956 roku przez Alfreda Strobela, fotografa współpracującego z niemieckim dziennikiem „Sueddeutsche Zeitung”.
– Dopiero te dwa zdjęcia (…) mocno mną wstrząsnęły i choć w części wyjaśniły moje wspomnienia z młodzieńczych wędrówek – przyznaje badacz. Fotografie te rzucają zupełnie nowe światło na to, co działo się z cmentarzem w trudnych latach powojennych i są cennym, choć niezwykle smutnym, dokumentem historycznym potwierdzającym losy kamiennych macew.
Udostępnij:
Źródło: olesnicainfo.pl