RAK
    Ta historia brzmi jak scenariusz filmu, a wydarzyła się naprawdę. Zaczyna się w Wałbrzychu, a kończy na stadionach NFL,...

    Ta historia brzmi jak scenariusz filmu, a wydarzyła się naprawdę. Zaczyna się w Wałbrzychu, a kończy na stadionach NFL,...

    3018 odsłon
    Ta historia brzmi jak scenariusz filmu, a wydarzyła się naprawdę. Zaczyna się w Wałbrzychu, a kończy na stadionach NFL,...

    19 kwietnia 2026 14:43

    Ta historia brzmi jak scenariusz filmu, a wydarzyła się naprawdę. Zaczyna się w Wałbrzychu, a kończy na stadionach NFL, gdzie każda decyzja zawodnika kosztuje miliony, a jedno kopnięcie potrafi przejść do historii. To opowieść o Sebastianie Janikowskim - jednym z najbardziej niedocenianych gigantów polskiego sportu.

    Z Podgórza na Florydę

    Sebastian jako nastolatek z wałbrzyskiego Podzamcza trafił do USA i… przez pierwszy rok praktycznie nie wychodził z domu. Jego ojciec pracował po kilkanaście godzin dziennie, a on siedział przed telewizorem i próbował ogarnąć nową rzeczywistość. Pojawił sie jeden stały punkt: sport. W Polsce – piłka nożna w „Górniku Wałbrzych” i w reprezentacji U-17. Talent odziedziczył po ojcu. W USA zapisał się do szkolnej drużyny piłkarskiej i w jednym sezonie szkolnym strzelił 70 goli. I wtedy młody chłopak z Polski zaczął się interesować zupełnie innym sportem.

    Plan B – futbol amerykański

    Janikowski miał ofertę z Argentyny, z San Lorenzo, aby kontynuować karierę piłkarza nożnego. Dla 17-latka to było jak wygrana na loterii. Ale nie zdecydował się. Nie chciał opuszczać rodziny i żyć samotnie gdzieś na drugim końcu świata. Zamiast tego podjął decyzję, która zaważyła na jego życiu. Związał się z futbolem amerykańskim. Szybko okazuje się, że jego „lewonożne kopyto” to broń masowego rażenia. Szybko dostał stypendium, zaczął bić rekordy w uczelnianych zespołach. A potem był draft NFL.

    ::attachment{"type":"image","item_id":"1493", "alt":"zdjęcie", "title":"", "longSide":"800"}

    Draft, który rozwalił system

    W 2000 roku Oakland Raiders wybierają Janikowskiego w pierwszej rundzie z numerem 17. To było zdarzenie rzadko spotykane w NFL. Eksperci byli zszokowani, a miłośnicy futbolu amerykańskiego wniebowzięci. Na ich oczach spełniał się amerykański sen chłopaka z Polski. Za tym sukcesem Sebastiana stał Al Davis słynny trener i dyrektor generalny Oakland Raiders, który powiedział Polakowi tylko trzy słowa: „Nie zawiedź mnie”.

    19 lat presji. Jedno kopnięcie – zero wymówek

    Kariera Sebastiana Janikowskiego to coś, czego w Europie często się nie rozumie. W NFL kopacz nie ma drugiej szansy. Jest tylko jedno podejście. Albo trafi i jest bohaterem, albo pudłuje i jest memem w internecie. Nie ma nic po środku.

    Janikowski w jednej z prasowych rozmów wyznał, że na boisku można się wkurzyć, ale tylko przez minutę. Potem trzeba szybko się zresetować, bo za chwilę wynik meczu może od tego zależeć. Ta sportowa dyscyplina w USA bardziej przypomina mentalny survival. Ale chłopak z Wałbrzycha dawał radę i to przez wiele lat.

    ::attachment{"type":"image","item_id":"1499", "alt":"zdjęcie", "title":"", "longSide":"800"}

    Wierny Oakland Raiders

    Sebastian Janikowski występował w legendarnym klubi Oakland Raiders przez 18 sezonów. Został rekordzistą w liczbie punktów i występów. Przeżył wszystko: od złotej ery i Super Bowl, po lata, kiedy – jak sam powiedział – „wszystko się posypało”. Ale nawet, gdy było źle, nie zdezerterował.

    Miliony, Ferrari i zero lansowania się

    Wałbrzyszanin Sebastian Janikowski zarobił w swojej karierze ponad 50 milionów dolarów. Posiada kolekcję aut, które inni mogą zazwyczaj oglądać jedynie przez szybę salonu. Jednocześnie otwarcie przyznaje, że rodzina jest dla niego najważniejsza. Nie nosi złotych łańcuchów i unika medialnego show.

    ::attachment{"type":"image","item_id":"1493", "alt":"zdjęcie", "title":"", "longSide":"800"}

    Wałbrzych? W sercu, choć daleko

    Do Polski wraca rzadko. Kontakt z dawnymi znajomymi się urwał. Życie poszło w swoją stronę. Ale fundament został. Sebastian Janikowski nie zapomina o dzieciaku z Wałbrzycha, który całe dnie spędzał na boisku, testując granice własnych możliwości.

    Heros bez pomnika

    Prawdopodobnie Sebastian Janikowski w Stanach Zjednoczonych jest polskim sportowcem bardziej znanym niż Robert Lewandowski. W naszym kraju raczej jest niedoceniany, mimo że w USA nikt z Polaków, nawet Marcin Gortat nie zrobił większej kariery. To człowiek, który przez 19 lat utrzymywał się na absolutnym topie tam, gdzie margines błędu wynosi zero. I właśnie dlatego – jako wzór dla innych młodych wałbrzyszan - zasługuje na miejsce wśród wałbrzyskich herosów.

    Marek Szeles fot. www.raiders.com

    Co sądzisz na ten temat?

    Dodaj komentarz

    Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu walbrzych24.com. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu . Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz


    Źródło: walbrzych24.com

    Co o tym sądzisz?

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era