
Wrocławscy strażnicy miejscy zatrzymali 24-letnią kobietę, która oderwała i zabrała szpadę z zabytkowej Fontanny „Szermierz”. Tego typu incydenty zdarzają się regularnie, podobnie jak znikające pióro z pomnika Aleksandra Fredry.
Jak wynika z komunikatu opublikowanego przez Biuro Prasowe wrocławskiego ratusza, do zdarzenia doszło w sobotę około godziny 3:30. Strażnicy miejscy ujęli i przekazali w ręce policji młodą kobietę, która zdecydowała się na kradzież charakterystycznego elementu z rzeźby na Placu Uniwersyteckim. Przedstawiciele urzędu wskazali, że wyprodukowanie zastępczej szpady, wykonanej z mniej kosztownych materiałów, to wydatek rzędu 600 złotych. Koszty te, łącznie z montażem, spadną na sprawczynię, która musi się również liczyć z odpowiedzialnością za popełnione wykroczenie.
Urzędnicy zaznaczyli również, że tego typu sytuacje nie należą do rzadkości. Szacuje się, że szpada z pomnika "Szermierza" pada łupem wandali od 3 do 5 razy w ciągu roku. Jeszcze gorszy los spotyka pióro, w które wyposażony jest pomnik Aleksandra Fredry na wrocławskim rynku. W tym przypadku kradzieże zdarzają się kilkanaście razy w roku, a niechlubny rekord wynosił aż 19 zniknięć w ciągu zaledwie dwunastu miesięcy.
Polecany artykuł:
Władze miasta tłumaczą, dlaczego nie można w prosty sposób rozwiązać tego problemu. Przyspawanie elementu na stałe jest niemożliwe ze względu na ryzyko, że kolejne próby siłowego oderwania szpady mogłyby doprowadzić do zniszczenia całej rzeźby, która jest dla Wrocławia bezcennym zabytkiem.
Zabytkowa, secesyjna Fontanna „Szermierz” zdobi Plac Uniwersytecki od ponad wieku. Zaprojektowana przez Hugo Lederera, profesora Akademii Sztuk Pięknych w Berlinie, została uroczyście odsłonięta w 1904 roku. Z czasem obiekt ten stał się jednym z głównych symboli zarówno miasta, jak i tamtejszej uczelni.
Polecany artykuł:
W przeszłości zniknięcia szpady miały zgoła inny charakter. Jej zabranie uchodziło za swego rodzaju test odwagi i element studenckiej tradycji. Był to elitarny rytuał przejścia, a skradziony atrybut najczęściej wracał na swoje miejsce po kilku dniach. Takie zabawy były popularne wśród studentów zarówno w czasach przedwojennych, jak i po 1945 roku.
To jezioro ma alpejski klimat i jest większe od Wrocławia! Mówi się, że to siostra Como
Źródło: Super Express Wroclaw