
fot. Jakub Jurek
+5
11
Gdy w 1997 roku miasto podnosiło się po wielkiej tragedii i zaczęto generalne sprzątanie po wielkiej powodzi, część mieszkańców pogrążyła się w debacie o kobiecych kształtach. A to za sprawą rzeźbiarza Stanisława Wysockiego, który zdecydował się upamiętnić wysiłek mieszkańców walczących z żywiołem tworząc pomnik Powodzianka.
I obietnicy dotrzymał. Autor zdecydował się, że rzeźba będzie przedstawiała postać kobiety wynoszącej z wody książki. Nawiązywało to do działań ludzi ratujących przed zalaniem zasoby biblioteczne Uniwersytetu Wrocławskiego. Projekt rzeźby na początku budził ogromne kontrowersje. Najbardziej dyskutowana była kwestia kształtów kobiecej postaci, a konkretnie dość wydatnego biustu.
Ale artysta to zamieszanie wspominał z uśmiechem. - Taki rozgłos to dobra reklama dla artysty - dodał. - Do czasu powodzi byłem znany głównie za granicą. Po powodzi, moje prace poznali też Wrocławianie.
Dokładnie w pierwszą rocznicę powodzi, w lipcu 1998 roku, Powodzianka stanęła przy Odrze. Przy wschodnim przylądku wyspy Kępa Mieszczańska, w miejscu rozwidlenia rzeki przy Mostach Uniwersyteckich, niespełna sto metrów od gmachu głównego Uniwersytetu Wrocławskiego.
Obserwuj nas na Google News