RAK
    Ożywa dzięki muzyce. Lubin stolicą kina organowego

    Ożywa dzięki muzyce. Lubin stolicą kina organowego

    1659 odsłon
    Ożywa dzięki muzyce. Lubin stolicą kina organowego

    Przez trzy lipcowe wieczory Lubin stał się miejscem, gdzie historia kina spotkała się z potęgą muzyki wykonywanej na żywo. IV Festiwal Kina Organowego ponownie udowodnił, że nieme filmy sprzed ponad stu lat wciąż potrafią zachwycać, wzruszać i bawić współczesną publiczność. Zwieńczeniem wydarzenia b

    Przez trzy lipcowe wieczory Lubin stał się miejscem, gdzie historia kina spotkała się z potęgą muzyki wykonywanej na żywo. IV Festiwal Kina Organowego ponownie udowodnił, że nieme filmy sprzed ponad stu lat wciąż potrafią zachwycać, wzruszać i bawić współczesną publiczność. Zwieńczeniem wydarzenia był sobotni pokaz „Podróży na Marsa” z 1918 roku z mistrzowską improwizacją organową Martina Gregoriusa.

    – Czwarty Festiwal Kina Organowego pokazał, że to wydarzenie na stałe wpisało się do kulturalnego kalendarza Lubina. Nasz program ewoluuje, przygotowujemy go tak, by zaskakiwał i cieszył zarówno miłośników kina, jak i melomanów. Tegoroczna edycja przyniosła wyjątkowe spotkanie z Krzesimirem Dębskim oraz trzy zupełnie różne muzyczne podróże przez historię kina. Ogromnie dziękuję naszej wspaniałej publiczności za obecność i wszystkim artystom za stworzenie niezapomnianej atmosfery. To właśnie dzięki Wam ten festiwal ma swoją wyjątkową duszę. Już dziś pracujemy nad jubileuszową, piątą edycją – mówi Urszula Kozon, dyrektor Narodowej Orkiestry Dętej w Lubinie.

    Finał tegorocznej edycji należał do Martina Gregoriusa – cenionego organisty i improwizatora, który od lat specjalizuje się w tworzeniu muzyki do kina niemego. Artysta występował z podobnymi projektami w wielu krajach Europy, a także w Japonii. W Lubinie stworzył autorską oprawę muzyczną do filmu „Podróż na Marsa” w reżyserii Foresta Holgera-Madsena.

    Zamiast sięgać po znane motywy filmowe, Gregorius zbudował własną muzyczną narrację, prowadząc widzów przez kolejne sceny i podkreślając charakter poszczególnych bohaterów.

    – Motywy, które wykorzystywałem podczas improwizacji, były moimi własnymi kompozycjami. Próbowałem dopasować je do nastroju filmu i poszczególnych postaci. Gra na tych pięknych organach, w tym niezwykłym kościele i dla tak wspaniałej publiczności była dla mnie ogromną przyjemnością – podkreślał artysta.

    Jak zauważył, mimo dynamicznego rozwoju technologii i sztucznej inteligencji, coraz więcej osób chce wracać do korzeni sztuki.

    – Nawet w dobie sztucznej inteligencji nurt retro ma swoje ważne miejsce w kulturze. Ludzie chcą wracać do źródeł kina, a muzyka wykonywana na żywo sprawia, że te filmy znów stają się żywe – mówił Martin Gregorius.

    Za program festiwalu odpowiadał Marek Walczak, który od początku chciał, by tegoroczna edycja była różnorodną podróżą przez świat kina niemego.

    – Punktem wyjścia do budowy programu było „Metropolis”. To film wyjątkowy i właśnie wokół niego powstała koncepcja tegorocznej edycji. Chciałem pokazać różne oblicza kina niemego – monumentalne science fiction, pełną humoru komedię Harolda Lloyda „Jeszcze wyżej” oraz fantastyczną „Podróż na Marsa”. To podróż do samych źródeł kina, kiedy historię opowiadały przede wszystkim obraz i muzyka wykonywana na żywo – wyjaśnia kurator festiwalu.

    Jak podkreśla, właśnie ta forma sprawia, że kino nieme przeżywa dziś swój renesans.

    – Widzowie nie przychodzą tu wyłącznie z sentymentu. Odkrywają emocje, historię i niezwykły sposób opowiadania, który mimo upływu lat wciąż pozostaje aktualny. Muzyka wykonywana na żywo sprawia, że każdy seans staje się jedyny i niepowtarzalny – dodaje Marek Walczak.

    Przez trzy dni publiczność miała okazję spotkać wybitnych artystów i przeżyć trzy zupełnie odmienne muzyczne opowieści. Rozmowa z Krzesimirem Dębskim, koncert z Filipem Presseisenem, improwizacje Paula Goussota, Michała Kocota i Martina Gregoriusa pokazały, jak wiele twarzy może mieć muzyka filmowa.

    Każdy wieczór był inny. Monumentalne „Metropolis”, pełna humoru komedia „Jeszcze wyżej” oraz fantastyczna „Podróż na Marsa” stworzyły spójną opowieść o początkach światowej kinematografii.

    Festiwal Kina Organowego po raz kolejny udowodnił, że nie jest jedynie przeglądem dawnych filmów. To wydarzenie, które z szacunkiem dla historii odkrywa ją na nowo i pozwala współczesnym widzom przeżyć kino tak, jak przeżywali je jego pierwsi odbiorcy – z muzyką rodzącą się na żywo, w tej samej chwili, co emocje na ekranie.

    To właśnie dlatego IV Festiwal Kina Organowego pozostanie jednym z najciekawszych wydarzeń kulturalnych tego lata. A pewnym jest, że za rok jubileuszowa, piąta edycja ponownie zabierze publiczność w niezwykłą podróż do źródeł filmowej magii.

    MG/ Fot. Tomasz Folta


    Źródło: Lubin Portal Miasta (lubin.pl)

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era