Artykuł "Oczy szeroko zamknięte – ostatnia refleksja Stanleya Kubricka o człowieku" omawia film "Oczy szeroko zamknięte" jako końcowe przemyślenia reżysera na temat ludzkiej kondycji.
Dodaj komentarz
Mija ponad ćwierć wieku od premiery ostatniego filmu Stanleya Kubricka, a „Oczy szeroko zamknięte” wciąż pozostają jednym z najbardziej fascynujących i niejednoznacznych dzieł współczesnego kina. To film, który nie starzeje się wraz z upływem czasu – przeciwnie, z każdą dekadą zdaje się zadawać coraz więcej pytań.
Przez lata najczęściej określano go mianem erotycznego thrillera . Jedni widzieli w nim opowieść o małżeńskiej zdradzie, inni historię o seksualnych fantazjach, jeszcze inni doszukiwali się ukrytych odniesień do tajnych elit i teorii spiskowych.
Być może jednak wszystkie te interpretacje dotykają jedynie powierzchni. Być może Kubrick opowiedział przede wszystkim historię człowieka, który nagle odkrywa, że największe tajemnice nie kryją się w świecie, lecz w nim samym.
Ostatni film wielkiego mistrza
Kubrick zmarł 7 marca 1999 roku, zaledwie kilka miesięcy przed premierą filmu. „Oczy szeroko zamknięte” stały się jego artystycznym testamentem – dziełem chłodnym, precyzyjnym i hipnotycznym, w którym granica między snem, wyobraźnią i rzeczywistością nieustannie się zaciera.
Film powstał na motywach noweli „Traumnovelle” („Opowieść senna”) Arthura Schnitzlera z 1926 roku. Kubrick przeniósł akcję do współczesnego Nowego Jorku, zachowując jednak to, co w literackim pierwowzorze najważniejsze – pytania o pożądanie, zazdrość, tożsamość i granice ludzkiego poznania.
Nowy Jork nie przypomina tu tętniącej życiem metropolii. To labirynt świateł, luster i masek, niemal pozbawiony codziennego gwaru. Bill Harford porusza się po nim niczym bohater snu, który coraz mniej rozumie świat wokół siebie.
Nieprzypadkowo w filmie tak często pojawiają się lustra i maski. Lustra przypominają o konieczności spojrzenia na samego siebie, maski zaś pokazują paradoks ludzkiej natury – czasem właśnie wtedy, gdy ukrywamy twarz, najpełniej ujawniamy to, kim naprawdę jesteśmy.
Kubrick nie prowadzi widza od zagadki do rozwiązania. Z każdą kolejną sceną pytań przybywa, a odpowiedzi stają się coraz bardziej nieuchwytne.
::video{"type":"single","item":"13943"}
Idealne życie okazuje się iluzją
Bill Harford jest człowiekiem sukcesu. Ceniony lekarz, piękna żona Alice, córka, wygodny dom, pieniądze i społeczny prestiż. Z zewnątrz wydaje się, że osiągnął wszystko.
Ta pewność rozpada się podczas jednej rozmowy.
Alice wyznaje, że kiedyś była gotowa porzucić całe swoje życie dla krótkiej fascynacji nieznanym mężczyzną. Do zdrady nigdy nie doszło, ale dla Billa nie ma to znaczenia. Po raz pierwszy uświadamia sobie, że osoba, którą uważał za doskonale poznaną, posiada własny świat pragnień, fantazji i tajemnic.
Od tej chwili rozpoczyna się jego nocna podróż – nie tylko przez ulice miasta, lecz przede wszystkim przez własne lęki, zazdrość i poczucie utraty kontroli.
Najważniejsza przemiana dokonuje się właśnie w nim. Z każdą kolejną godziną odkrywa, że nie zna do końca swojej żony, nie rozumie własnych emocji, a świat nie jest tak przewidywalny, jak dotąd sądził.
Tom Cruise i Nicole Kidman. Życie naśladujące sztukę?
W głównych rolach wystąpili Tom Cruise i Nicole Kidman, którzy w czasie realizacji filmu byli jednym z najbardziej rozpoznawalnych małżeństw Hollywood.
Kubrick słynął z perfekcjonizmu. Zdjęcia trwały rekordowo długo, a aktorzy przez wiele miesięcy pracowali nad psychologią swoich postaci.
Dwa lata po premierze Cruise i Kidman rozwiedli się. Nie ma żadnych podstaw, by łączyć ich rozstanie z pracą nad filmem, trudno jednak nie dostrzec pewnej ironii losu. Ostatni film Kubricka opowiadał przecież o małżeństwie, które musi zmierzyć się z prawdą o sobie.
To nie tylko film o seksie
Największy paradoks „Oczu szeroko zamkniętych” polega na tym, że film powszechnie uznawany za erotyczny w rzeczywistości znacznie bardziej opowiada o samotności, zazdrości, wyobraźni i ludzkich lękach.
Seksualność nie jest tu celem samym w sobie. Jest językiem, za pomocą którego Kubrick mówi o potrzebie bliskości, o pokusie przekraczania granic i o iluzji, że spełnienie wszystkich pragnień prowadzi do szczęścia.
Film nie odpowiada na pytanie, czego naprawdę pragniemy. Pokazuje raczej, jak łatwo pomylić fantazję z rzeczywistym pragnieniem i jak niebezpieczne może być przekonanie, że każde marzenie powinno zostać zrealizowane.
Ludzie, którzy mają już wszystko
Najbardziej niepokojące sceny rozgrywają się za murami tajemniczej posiadłości, gdzie odbywa się zamaskowana ceremonia z udziałem ludzi należących do najwyższych warstw społecznych.
Kubrick nie wyjaśnia, kim są uczestnicy rytuału. Być może dlatego, że ich nazwiska nie mają większego znaczenia.
Znacznie ważniejsze wydaje się pytanie:
Co dzieje się z człowiekiem, który może mieć wszystko?
Czy istnieją granice, których nie wolno przekraczać, nawet wtedy, gdy wydaje się, że można sobie pozwolić na wszystko?
Można odczytać ten fragment jako opowieść o pokusie płynącej z poczucia uprzywilejowania. Ale równie dobrze jest to historia o każdym z nas. Bill nie staje się świadkiem jedynie tajemnicy wpływowych ludzi. Przede wszystkim zostaje zmuszony do konfrontacji z własnymi słabościami.
Film bardziej aktualny niż w 1999 roku
Dzisiaj „Oczy szeroko zamknięte” wydają się zaskakująco współczesne nie dlatego, że przewidziały konkretne wydarzenia, lecz dlatego, że opowiadają o mechanizmach, które nie zmieniają się od pokoleń. Człowiek nie przestaje być podatny na pokusy, iluzje i przekonanie, że potrafi kontrolować wszystko wokół siebie.
To właśnie dlatego film Kubricka wciąż prowokuje do dyskusji i nie daje się zamknąć w jednej interpretacji.
Najbardziej przerażająca scena filmu
Paradoksalnie nie jest nią tajemniczy rytuał ani zamaskowani uczestnicy ceremonii.
Najbardziej niepokojący moment przychodzi wtedy, gdy widz uświadamia sobie, że historia nie opowiada wyłącznie o elitach. Opowiada o ludzkiej naturze – o cienkiej granicy między fantazją a obsesją, między pragnieniem a działaniem oraz między wolnością a przekonaniem, że wolno nam wszystko.
Puenta
Po premierze Roger Ebert napisał, że „Oczy szeroko zamknięte” przypominają hipnotyczny sen o seksualnej zazdrości i ukrytych pragnieniach.
Po ponad dwudziestu pięciu latach można zaryzykować jeszcze jedną interpretację.
Być może Kubrick nie próbował odpowiedzieć na pytanie, czy bogactwo deprawuje. Być może bardziej interesowało go, jak niewiele wiemy o drugim człowieku i jak niewiele wiemy o sobie.
Dlatego ostatnia scena filmu ma tak niezwykłą siłę. Po całej nocnej wędrówce przez świat masek, fantazji i lęków bohaterowie wracają do codzienności. Nie otrzymują wszystkich odpowiedzi. Otrzymują coś znacznie ważniejszego – świadomość, że żadna relacja nie jest wolna od tajemnic, a żaden człowiek nie jest do końca poznawalny.
Kubrick nie zamyka tej historii. Pozostawia widza z pytaniem, które nie traci aktualności od ponad dwudziestu pięciu lat.
Bo największą zagadką nie są ludzie ukryci za maskami. Największą zagadką pozostaje człowiek, który patrzy na nich – i próbuje zrozumieć samego siebie.
Co sądzisz na ten temat?
Źródło: LCA.pl (Legnica)