
Kiedy miejski chaos przytłacza w upalne dni, naturalnym kierunkiem ucieczki staje się natura. 24 czerwca 2026 ruszyła 10. jubileuszowa edycja Las Festival , która po raz kolejny zamieniła paczyński las w tętniące życiem i kolorami święto muzyki i sztuki. Jak bawiliśmy się w tym roku? Uczestnik już
Kiedy miejski chaos przytłacza w upalne dni, naturalnym kierunkiem ucieczki staje się natura. 24 czerwca 2026 ruszyła 10. jubileuszowa edycja Las Festival, która po raz kolejny zamieniła paczyński las w tętniące życiem i kolorami święto muzyki i sztuki. Jak bawiliśmy się w tym roku?

Uczestnik już w pierwszym momencie przekroczenia bram festiwalu, może odnieść wrażenie, że znajduje się w zupełnie innej, magicznej rzeczywistości. Organizatorzy co roku stawiają sobie wysoko poprzeczkę, jednak w tym roku oprawa wizualna weszła na jeszcze wyższy poziom. Wielobarwne girlandy zwisające z gałęzi drzew, monumentalne instalacje artystyczne, a do tego mnóstwo świateł, oświetlających drogę do scen, które swoim wyglądem zapierają dech w piersiach. Przestrzeń ma tu szczególne znaczenie. To od miejsca wzięła się nazwa festiwalu. Las położony w zachodniej części Wzgórz Bramy Lubawskiej onieśmiela rozpościerającym się za nim widokiem.. Staje się połączeniem natury i technologii, która płynnie z nią współgra. Las Festival to wydarzenie, w którym pomimo tego, że muzyka wciąż jest ośrodkiem, nie jest jedynym powodem, dla którego co roku tysiące ludzi zjeżdżają się do Paczyna. To przede wszystkim przestrzeń absolutnej wolności i celebracja życia w bliskości z naturą, sztuką i drugim człowiekiem.
Podczas gdy sceny muzyczne euforycznie nawołują do dzikiego tańca, równoległa rzeczywistość Lasu wybijała zupełnie inne, spokojniejsze tempo. Strefy Balans oraz Travelas pękały w szwach od warsztatów. W ofercie znalazły się np. zajęcia z jogi, które umozliwiały uczestnikom odprężyć się przed hucznymi wieczorami, przez co pelniły ogromnie ważne miejsce w festiwalowym ekosystemie. Ponadto można było zobaczyć inspirujące wykłady, warsztaty z rękodzieła, a nawet sesję głębokiej medytacji, której towarzyszył DJ-set. To właśnie ta różnorodność sprawia, że LAS Festival nie jest wyłącznie wydarzeniem wyłącznie dla miłośników muzyki elektronicznej, ale także dla tych, którzy poszukują w festiwalowym doświadczeniu czegoś więcej niż tylko dobrej zabawy.

Dla nas jednak głównym czynnikiem czerpania radości z festiwalu jest oczywiście muzyka, której podczas kilkudniowego pobytu w lesie nie brakowało. Aż sześć scen oferowało zupełnie odmienne muzyczne doświadczenia – od Heartbeat, na której dominowały koncerty na żywo, poprzez hipnotyczną Trippin, basową Substance oraz Ritual, gdzie wybrzmiewały techno i trance. W tym roku nie zabrakło też dziennej sceny Las Palmas, w której funk i disco wypełniały przestrzeń między drzewami, a także malowniczo położonej Rising, w której aż do wschodu słońca królował house.
Scena Substance, oferująca szerokie spektrum muzyki basowej, nie zawiodła również w tym roku. To właśnie tam mogliśmy usłyszeć DJ-ów dobrze znanych z wrocławskiego podwórka, takich jak Glassz, którego set zapamiętamy na długo. Obok tak uznanych nazwisk jak Mantra i Tim Reaper zagrała także redaktorka Radia LUZ — Dobrawka, której potężne dubowe brzmienie wprowadziło niejedną osobę w trans. Dźwięki dubstepu, UK bassu i jungle prowadziły publiczność przez intensywną, muzyczną podróż pełną ciężkich basów i synkopowanych rytmów. Słuchacz mógł zanurzyć się w dźwięku, który dawał wyobrażenie doświadczenia niemalże duchowego.
Kolektyw SPLOT, odpowiedzialny za stworzenie Sceny Substance, po raz kolejny odwodnił, że potrafi łączyć to co lokalne z międzynarodowym poziomem selekcji. Ekipa zmaterializowała przestrzeń, w której każdy set był dopełnieniem opowieści pisanej przez jej twórców.
Więcej o Scenie Substance opowiedziała nam sama ekipa kuratelska. Rozmowę prowadził Dominik Lentas:
Co więcej, niedaleko Sceny Substance udało nam się złapać Tima Reapera, który podczas rozmowy opowiedział nam o gatunku jungle, swojej pracy dla NTS, a także o wytwórni Future Retro London oraz wielu innych tematach. Poniżej znajduje się pełny zapis naszej rozmowy, którą prowadziła Aleksandra Antoszczuk:
Scena Heartbeat nadawała puls przestrzeni będącej przedsionkiem festiwalu. To tu wybrzmiewała muzyka zgodna z rytmem naszego serca. Mięsisty bas tętnił spod uwodzących etnicznych brzmień czy to na tle techno czy np. jazzu.
Koncertem zapierającym dech w piersiach był występ Third Eye of The Poet, którzy na scenę zaprosili również Alexa Clova — saksofonistę znanego z elektryzującego projektu Ninja Episkopat. Katarktycznym momentem tej nocy było zaprezentowanie przez artystów coveru utworu Björk:
Artyści, którzy również zaczarowali publiczność to duo tworzące Orion Orient, czyli Kaj’t oraz Squal. Ich selekcja DJska opiera się na różnorodnych gatunkach połączonych nutką orientu, wprowadzaną zazwyczaj poprzez żywe etniczne instrumenty. W trakcie swojego setu opowiedzieli magiczną opowieść, którą uczestnicy mogli przeżywać osądzającym ich pewnie w ciele tańcem.
W rozmowie z Radiem LUZ artyści zdradzili nam, jak złapali bakcyla w postaci muzyki elektronicznej. Dowiedzieliśmy się również, jak powstał projekt Orion Orient oraz co przez ponad 20 lat kariery artystów zmieniło się w polskiej scenie klubowej.
Rozmowę prowadziła Wiktoria Żurek.
Jak co roku swoim malowniczym położeniem wyróżniała się scena Rising. Gdy w tle wybrzmiewała najlepsza selekcja muzyki house, słuchacze mogli obserwować jak słońce krąży po widnokręgu. Ta najpiękniejsza kula disco chowała się i wstawała zza gór rozpościerających się na tle DJów, którzy dźwiękami nadawali tej cudownej przestrzeni nieziemskiego klimatu. Swój start w kosmos na festiwalu las miał nie kto inny jak Etnobotanika.

Tegoroczna edycja festiwalu pokazała, że po 10 latach LAS może być jeszcze piękniejszy. Nam, miłośnikom tej magicznej czasoprzestrzeni, pozostaje liczyć, że pogłoski o tym, że to była ostatnia edycja festiwalu, są tylko pogłoskami.
Wiktoria Żurek i Aleksandra Antoszczuk
Źródło: Akademickie Radio LUZ