RAK
    Ktoś wyrzucił koty w kartonie. Pomóż im znaleźć nowy dom

    Ktoś wyrzucił koty w kartonie. Pomóż im znaleźć nowy dom

    2334 odsłon
    Ktoś wyrzucił koty w kartonie. Pomóż im znaleźć nowy dom

    *** Karton. Kilka przerażonych, około dwumiesięcznych kociąt. Porzucone przy działkach na ul. Ciepłej, jak niepotrzebne rzeczy. To nie był przypadek. To była świadoma decyzja człowieka. A przecież wystarczyło wykastrować kotkę. Naprawdę. Wystarczyło zadzwonić do fundacji lub Urzędu Miasta i zapytać

    ***

    Karton. Kilka przerażonych, około dwumiesięcznych kociąt. Porzucone przy działkach na ul. Ciepłej, jak niepotrzebne rzeczy. To nie był przypadek. To była świadoma decyzja człowieka. A przecież wystarczyło wykastrować kotkę. Naprawdę. Wystarczyło zadzwonić do fundacji lub Urzędu Miasta i zapytać o możliwość dofinansowania zabiegu. W wielu przypadkach można uzyskać pomoc. To kosztuje znacznie mniej niż cierpienie, które później ponoszą zwierzęta i ludzie próbujący je ratować.

    Zamiast tego ktoś wybrał najłatwiejsze rozwiązanie - wyrzucić problem. Problem jednak nie zniknął. Spadł na nas. To my ponosimy koszty utrzymania, leczenia, profilaktyki weterynaryjnej, szczepień i czipowania. To my drżymy o ich zdrowie, bo w dużym skupisku zwierząt o choroby zakaźne bardzo łatwo. To my zastanawiamy się, czy zdążymy znaleźć im dobre domy, zanim zabraknie miejsca.

    A najbardziej boli to, że przez kolejne porzucone maluchy dorosłe koty znowu schodzą na dalszy plan. Czekają tygodniami, a nawet miesiącami, bo w azylach i domach tymczasowych zwyczajnie nie ma już miejsca. Ludzie często widzą tylko urocze zdjęcia kociąt. Nie widzą bezsennych nocy, stresu, rachunków u weterynarza, codziennej opieki i ciągłego strachu, czy wszystkie przeżyją i czy nie zachorują. Nie widzą łez, bezsilności i odpowiedzialności, która każdego dnia spoczywa na barkach wolontariuszy.

    Te maluchy miały dom. To widać od pierwszej chwili. Korzystają z kuwety, nie boją się człowieka, wtulają się w ramiona, szukają dotyku i czułości. Ktoś je oswoił. Ktoś nauczył je ufać. A potem zamknął w kartonie i zostawił na pewną śmierć. Nie ma na to żadnego usprawiedliwienia.

    Mimo wszystko wierzymy, że ich historia będzie miała szczęśliwe zakończenie. Kociaki zostały odrobaczone. Mają około 2 miesięcy. W najbliższych dniach przejdą badanie weterynaryjne, zostaną zaszczepione przeciw chorobom zakaźnym i zaczipowane. Teraz najbardziej potrzebują jednego - kochających, odpowiedzialnych domów, które już nigdy ich nie zawiodą.

    Obowiązuje umowa adopcyjna. Tel. 512-860-567

    Szukamy wyłącznie osób świadomych, empatycznych i odpowiedzialnych. Takich, które wiedzą, że zwierzę nie jest zabawką ani problemem do wyrzucenia, tylko żywą istotą, za którą odpowiada się przez całe jej życie.

    Prosimy o udostępnienia. Być może dzięki nim te maleństwa lub inne przebywające u nas trafią do ludzi, którzy pokażą im, że człowiek potrafi również kochać.

    Oleśnickie Bidy

    ***

    rd


    Źródło: MojaOlesnica.pl

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era