
Po wyjątkowo długiej jak na australijski zespół – bo aż rocznej – przerwie King Gizzard & The Lizard Wizard wraca z nowym singlem. Level 5, bo właśnie o tym utworze mowa, stoi w zdecydowanym kontraście do ostatniego albumu grupy, jak i poniekąd do całej wcześniejszej dyskografii zespołu. Jednak ten, kto uważnie śledził poczynania King Gizzard & The Lizard Wizard przez ostatnie parę miesięcy, nie zdziwi się, że Level 5 prezentuje nam zupełnie inne, elektroniczne brzmienie.
Już od lata 2025 roku muzycy z Melbourne eksperymentowali z elektroniką, a konkretniej z techno, na wiele sposobów. Wszystko zaczęło się od pojawienia się na scenie syntezatora modularnego, nazwanego pieszczotliwie przez członków zespołu Nathanem. Początkowo pojawiał się on na paru koncertach raczej w formie ciekawostki, po czym jesienią ubiegłego roku King Gizzard & The Lizard Wizard wyruszyli w dedykowaną specjalnie temu instrumentowi rave’ową trasę po Europie. Trzeba przyznać, że sześciu członków zespołu grających wspólnie na dosyć pokaźnym syntezatorze modularnym robiło spore wrażenie.
Podczas koncertów odbywających się w ramach tej trasy zespół prezentował swoje wcześniejsze utwory w odświeżonych, elektronicznych wersjach. Nie we wszystkich przypadkach była to jednak zupełna nowość – w końcu australijska grupa już przed rozpoczęciem swoich eksperymentów z syntezatorem modularnym miała na koncie parę krążków wchodzących w muzykę elektroniczną. W 2021 roku zespół wydał indietroniczny Butterfly 3000, natomiast w 2022 King Gizzard & The Lizard Wizard zaprezentowali słuchaczom Made in Timeland – fascynujący projekt składający się z jedynie dwóch piętnastominutowych utworów, którym w tle towarzyszył dźwięk tykającego zegara. Mówiąc o elektronicznych albumach zespołu, trudno też nie wspomnieć o wydanym w 2023 roku The Silver Cord, będącym do tego czasu najbardziej zanurzonym w tym gatunku krążkiem.
Z początkiem wiosny 2026 roku, po krótkiej przerwie od koncertowania, lider i główny wokalista zespołu Stu Mackenzie zorganizował serię kameralnych koncertów odbywających się w niewielkiej kawiarni Candy w jego rodzinnym Melbourne. Początkowo sam, a potem również w towarzystwie innych członków grupy, Stu swobodnie improwizował na nieco mniejszym niż Nathan syntezatorze modularnym. Następnie muzyk zaczął również jamować na ulicach miasta, kończąc tę przygodę nagraniem seta wykonanego przy jednym z przystanków komunikacji miejskiej Melbourne.
Wracając do wydanego 8 lipca singla, Level 5 mimo wszystko zaskoczył nawet najbardziej żarliwych fanów australijskiego zespołu. W przeciwieństwie do dominujących podczas wcześniejszych rave’owych koncertów brzmień techno nowy utwór grupy wchodzi raczej w breakbeat czy jungle. Energicznemu instrumentalowi towarzyszy enigmatyczny wokal opowiadający o tytułowym poziomie piątym. Podczas gdy słowo „poziom” może w pierwszej chwili kojarzyć się niektórym z grami wideo, tytułowy Level 5 odnosi się do ostatniego, najbardziej zaawansowanego poziomu automatyzacji kierowania autonomicznym samochodem.
Wraz z premierą singla zespół ogłosił wydanie swojego najnowszego, dwudziestego ósmego albumu. Alien Metal, bo tak będzie nazywał się krążek, nie ma jeszcze daty premiery, lecz australijska grupa zapewnia, że możemy spodziewać się go już bardzo niedługo.
Agnieszka Cieślak
Źródło: Akademickie Radio LUZ