
Kelela Mizanekristos nie bez przyczyny jest stałą bywalczynią mocograjowej rubryki ( raz , dwa , trzy , cztery ). Niekwestionowana królowa gorzkich pościelów dla neonowych miast z metalu i folii powraca z nowym albumem promowanym kaskadą singli potwierdzających stałą formę mistrzyni rozbijania sklej
Kelela Mizanekristos nie bez przyczyny jest stałą bywalczynią mocograjowej rubryki (raz, dwa, trzy, cztery). Niekwestionowana królowa gorzkich pościelów dla neonowych miast z metalu i folii powraca z nowym albumem promowanym kaskadą singli potwierdzających stałą formę mistrzyni rozbijania sklejonych serc. Outta time to ostatni z tej serii, bo premiera LP new avatar już 10 lipca!
Wyprodukowany i ograny basem przez A.K. Paula (prywatnie braciak Jaia Paula) brzmi jak coś, co rzeczywiście doskonale odnalazłoby się na soundtracku Blade Runnera, zarazem o wiele delikatniej niż wydane wcześniej, niemal imprezowe point blank i linknb. Daje przy tym do myślenia, że obchodząca niedawno 43. urodziny Kelela, ta Sade dla milenialsów, wciąż brzmi bardziej świeżo niż wiele z jej o połowę młodszych koleżanek. Faktycznie funkcjonuje poza czasem.
Sebastian Rogalski
Źródło: Akademickie Radio LUZ