Mimo wcześniejszych deklaracji, Państwowy Powiatowy Inspektor Sanitarny w Lwówku Śląskim przyznaje, że instytucja nie rozpoczęła badań wody z prywatnych ujęć. Katastrofa ekologiczna, do której doszło podczas opróżniania Jeziora Pilchowickiego to nie tylko tony martwych ryb i innych żyjących w rzece Bóbr organizmów. To także obawy o zdrowie i życie ludzi mieszkających w pobliżu rzeki. Skutki zdarzenia odczuwalne są na wielu kilometrach rzeki. Od pierwszych dni po apogeum katastrofy (29 czerwca) mieszkańcy nie kryją obaw o bezpieczeństwo wody wykorzystywanej do codziennego użytku. Wśród komunikatów Sanepidu w ostatnich dniach nie brakowało takich, które zalecały powstrzymanie się od korzystania z wody do celów spożywczych.
(adsbygoogle = window.adsbygoogle || ).push({});
„Państwowy Powiatowy Inspektor Sanitarny w Lwówku Śląskim informuje, że w próbkach wody pobranej z wodociągu sieciowego Wleń, zaopatrującego miejscowości Pilchowice, Wleń, Klecza, Łupki, Nielestno, stwierdzono niezgodność z wartością parametryczną w zakresie liczby bakterii grupy coli: 1 jtk/100ml (wartość parametryczna: 0jtk/100ml).” – wskazywał w komunikacie z 3 lipca lwówecki Sanepid zaznaczając, że woda z kranu nie powinna być spożywana bez wcześniejszego przegotowania (minimum 2 minuty). Analizy przeprowadzone w pierwszych dniach po katastrofie objęły także zawartość metali ciężkich. Spośród oznaczonych pierwiastków jedynie rtęć przekroczyła wartość uznawaną za dopuszczalną dla dobrego stanu ekologicznego. W próbce pobranej przy zaporze oznaczono stężenie 0,105 µg/l, podczas gdy wartość graniczna wynosi 0,07 µg/l. W kolejnych punktach pomiarowych stężenie rtęci spadło do 0,056 oraz 0,049 µg/l, a więc poniżej wskazanego progu. Aczkolwiek w niedzielę 5 lipca, Wojewoda Dolnośląska wydała komunikat uspokajających mieszkańców regionu i mający na celu ostudzić wszelkie obawy o zdrowie. Anna Żabska wskazała, iż kolejne badania laboratoryjne nie potwierdziły utrzymywania się podwyższonych stężeń, a stwierdzone wcześniej stężenie rtęci rozpuszczonej było poniżej granicy oznaczalności.
(adsbygoogle = window.adsbygoogle || ).push({});
W związku z licznymi pytaniami mieszkańców redakcja Lwówecki.info zwróciła się do Państwowego Powiatowego Inspektora Sanitarnego w Lwówku Śląskim o przedstawienie aktualnej sytuacji dotyczącej jakości wody przeznaczonej do spożycia oraz planowanych działań związanych z kontrolą przydomowych ujęć wody. Podczas konferencji prasowej wojewody dolnośląskiej Sanepid deklarował otwartość i gotowość prowadzenia takich badań studni. To tym ważniejsze, iż są to ujęcia powierzchniowe, które są zdecydowanie bardziej narażone na zanieczyszczenie, czy skażenie, niż ujęcia głębinowe gminnych wodociągów. W odpowiedzi, Państwowy Powiatowy Inspektor Sanitarny w Lwówku Śląskim poinformował, że w związku z katastrofą ekologiczną na Jeziorze Pilchowickim i rzece Bóbr prowadzony jest stały nadzór nad wodą dostarczaną mieszkańcom z wodociągów publicznych. Jak zapewnia Sanepid, obecnie nie ma zagrożenia dla jakości wody przeznaczonej do spożycia.
(adsbygoogle = window.adsbygoogle || ).push({});
– „Na terenie gmin Wleń i Lwówek Śląski prowadzony jest stały monitoring jakości wody we współpracy z przedsiębiorstwami wodociągowymi będącymi dostawcami wody. Na dzień 8 lipca 2026 r. woda dostarczana mieszkańcom z wodociągów zbiorowego zaopatrzenia jest zdatna do spożycia przez ludzi i spełnia wymagania określone w obowiązującym Rozporządzeniu Ministra Zdrowia z dnia 22 maja 2026 r. w sprawie jakości wody przeznaczonej do spożycia przez ludzi (Dz. U. z 2026 r. poz. 748).” – przekazała Zofia Lipka, Państwowy Powiatowy Inspektor Sanitarny w Lwówku Śląskim. Jednocześnie Sanepid zwraca uwagę, że inaczej wygląda sytuacja w przypadku gospodarstw korzystających z własnych ujęć wody. Przydomowe studnie nie są objęte takim samym systemem monitoringu jak wodociągi i nadal nie podjęto tam czynności kontrolnych. – „W odniesieniu do przydomowych studni należy wskazać, że nie są one objęte stałym nadzorem Państwowej Inspekcji Sanitarnej w zakresie monitoringu jakości wody, analogicznym jak wodociągi zbiorowego zaopatrzenia. Inspekcja Sanitarna prowadzi rozpoznanie sytuacji oraz współpracuje z właściwymi jednostkami samorządu terytorialnego w celu identyfikacji gospodarstw, w których przydomowe studnie stanowią jedyne źródło zaopatrzenia w wodę” – czytamy w odpowiedzi przesłanej redakcji.
(adsbygoogle = window.adsbygoogle || ).push({});
Jesteśmy więc niemal dwa tygodnie od apogeum katastrofy, a mieszkańcy posiadający studnie przydomowe nadal nie wiedzą co piją! Wprawdzie Powiatowa Stacja Sanitarno-Epidemiologiczna zapowiada, że w najbliższym czasie rozpocznie badania wody pobieranej z takich studni. Jednak kluczowe dla zdrowia mieszkańców dni zostały zmarnowane. – „W najbliższym czasie pracownicy Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Lwówku Śląskim pobiorą próbki wody z przydomowych studni stanowiących jedyne źródło zaopatrzenia w wodę. Celem badań jest uzyskanie informacji o jakości wody wykorzystywanej przez mieszkańców korzystających z indywidualnych ujęć wody. Na ten moment Powiatowa Stacja Sanitarno-Epidemiologiczna nie dysponuje informacjami o liczbie kontroli jakości wody w przydomowych studniach ani wynikami takich badań, ponieważ badania te nie zostały dotychczas przeprowadzone” – poinformowała Zofia Lipka. Z relacji mieszkańców tylko w samych Pilchowicach z przydomowych studni może korzystać kilkanaście gospodarstw domowych. Ci ludzie zachłysnęli się obietnicami pomocy wojewody Anny Żabskiej, ale spotkał ich zimny prysznic urzędniczej powściągliwości.
(adsbygoogle = window.adsbygoogle || ).push({});
Zapewne każdy kolejny dzień zwłoki pozytywnie wpłynie na poprawę jakości wody w studniach a tym samym optymizm komunikatów służb. I nikt nie zarzuci zanieczyszczenia prywatnych ujęć, czy choroby gospodarza wynikającej ze spożycia wody niezdatnej do picia, bo nie będzie na to żadnych dowodów. Natomiast Wojewoda w komunikacie z 9 lipca zapewnia, że osoby korzystające z wodociągów sieciowych nie mają powodów do obaw. – Woda dostarczana mieszkańcom siecią wodociągową pozostaje bezpieczna i zdatna do spożycia. – pisze wojewoda Anna Żabska i dodaje, że spółka wodociągowa korzysta wyłącznie z ujęć głębinowych, dlatego sytuacja na rzece Bóbr nie ma wpływu na wodę dostarczaną mieszkańcom. Artykuł Katastrofa ekologiczna – Sanepid nie bada wody w studniach pochodzi z serwisu Lwówecki.info .
Źródło: Lwówecki.info