RAK
    Endometrioza nie definiuje tego, kim jestem

    Endometrioza nie definiuje tego, kim jestem

    3353 odsłon
    Endometrioza nie definiuje tego, kim jestem

    Endometrioza to przewlekła choroba, w której tkanka podobna do endometrium – czyli błony śluzowej wyściełającej wnętrze macicy – pojawia się poza jej jamą. Ogniska choroby mogą rozwijać się na przykład na jajowodach, jajnikach, otrzewnej, jelitach czy pęcherzu moczowym. Tkanka ta reaguje na zmiany h

    Kiedy zdiagnozowano u mnie endometriozę, zostałam wepchnięta na siłę w ramy kobiecości. – w rozmowie z Justyną o tym, jak radzi sobie z chorobą i jak ją postrzega.

    Endometrioza to przewlekła choroba, w której tkanka podobna do endometrium – czyli błony śluzowej wyściełającej wnętrze macicy – pojawia się poza jej jamą. Ogniska choroby mogą rozwijać się na przykład na jajowodach, jajnikach, otrzewnej, jelitach czy pęcherzu moczowym. Tkanka ta reaguje na zmiany hormonalne zachodzące podczas cyklu menstruacyjnego, co prowadzi do stanów zapalnych, powstawania zrostów, torbieli oraz silnego bólu. Objawy są często ignorowane, ponieważ przez lata utrwaliło się przekonanie, że „okres musi boleć”. Według szacunków endometrioza może dotyczyć nawet 300 milionów kobiet na całym świecie, w tym prawie 3 milionów Polek. Są to jednak przypadki zdiagnozowane, więc całościowo jest ich zapewne jeszcze więcej.

    U Justyny endometriozę zdiagnozowano przygodnie. Gdy mając 18 lat chciała zostać dawcą krwi, musiała najpierw wykonać szereg badań, aby wykluczyć obecność groźnych chorób i zapewnić bezpieczeństwo dla biorcy. Okazało się jednak, że wyniki nie były zadowalające. Została więc skierowana na USG, na podstawie którego wykryto torbiel czekoladową (charakterystyczną dla endometriozy). Wizyty u trzech różnych lekarzy i leczenie hormonalne, którego się podjęła, stopniowo poprawiło jej samopoczucie i zmniejszyło objawy choroby, choć wiązało się również ze skutkami ubocznymi. Mimo że diagnoza pojawiła się dopiero w wieku osiemnastu lat, Justyna już wcześniej doświadczała niepokojących objawów, takich jak krwawienia międzymiesiączkowe i bardzo silne bóle menstruacyjne. Przez długi czas uważała jednak, że taki ból jest czymś normalnym, ponieważ od lat funkcjonuje społeczne przekonanie, że miesiączka musi boleć:

    Tłumaczyłam sobie, że każdą dziewczynę okres boli, myślałam, że ja wcześniej może nie byłam w pewien sposób dziewczęca. Przecież każdy mówi, że okres boli, więc czemu mnie ma nie boleć?

    Teraz, po otrzymaniu diagnozy, doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że okres nie powinien sprawiać tak silnego bólu i zauważa w społeczeństwie ten utarty schemat myślenia, gdzie z pokolenia na pokolenie przekazuje się, że miesiączka musi boleć. Mimo swojej diagnozy Justyna na co dzień nie angażuje się w tematy związane z chorobą. Filmiki na social mediach, które dotyczą endometriozy pomija i raczej rzadko mówi o chorobie:

    Nie czuję, że endometrioza jest częścią mnie. Kiedy ją u mnie zdiagnozowano, zostałam wepchnięta na siłę w ramy kobiecości, ponieważ jest to choroba, która dotyka tylko kobiety. Co więcej, oznaczało to drastyczny koniec mojego dzieciństwa, bo straciłam całkowity dostęp do swojego ciała. Ono stało się materiałem lekarzy, to oni mogli je badać, dotykać, nie było już całkowicie moje.

    Została zmuszona do odnalezienia się w rzeczywistości, która wcześniej była jej całkowicie obca. Nie chce jednak, by ludzie postrzegali ją wyłącznie przez pryzmat choroby. Sprzeciwia się temu, aby endometrioza definiowała jej tożsamość i zajmowała całe życie. Historia Justyny pokazuje, że diagnoza nie musi definiować człowieka, ale może stać się impulsem do lepszego zrozumienia własnego ciała i przełamywania społecznych stereotypów dotyczących kobiecego zdrowia.

    Całej rozmowy z Justyną możecie wysłuchać poniżej:

    tekst: Martyna Kąkolewska, red. Dominika Kubat


    Źródło: Akademickie Radio LUZ

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era

    Co o tym sądzisz?