
Tomasz Smok Jurak
Dzisiaj, 08:24
Kosmetyka leciwego pacjenta
Ledwo ruszyły zapowiadane prace na moście nad rzeką Kwisą w Lubaniu w ciągu drogi krajowej nr 30, a kierowcy już zderzyli się z rzeczywistością, która maluje się w ciemnych barwach. Oficjalny komunikat Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad we Wrocławiu z 7 lipca zapowiadał szybką naprawę dylatacji bitumicznej. Drogowcy wprowadzili ograniczenie prędkości oraz ruch wahadłowy. Zgodnie z planem utrudnienia miały potrwać do końca miesiąca.
Szybko okazało się jednak, że optymistyczne założenia urzędników legły w gruzach. Już dzień po oficjalnym starcie prac na alarm zaczął bić jeden z naszych czytelników, emerytowany przedsiębiorca, który z niepokojem obserwował sytuację na kluczowej dla miasta przeprawie. Z jego relacji wynikało, że na moście pracowały zaledwie dwie osoby, a tempo robót zwiastowało, że naprawa zamiast w lipcu, zakończy się dopiero w grudniu. W tym samym czasie w obie strony formowały się potężne zatory drogowe.
Kiedy dzień później pojawiliśmy się na miejscu, by zweryfikować te doniesienia, na moście nie zastaliśmy już żadnego robotnika. Jedynym śladem po ich obecności były wycięte fragmenty asfaltu, odsłaniające przestrzenie między płytami konstrukcyjnymi przeprawy. Na szczęście udało nam się porozmawiać z wykonawcą, który na moment pojawił się na budowie. Jego słowa nie pozostawiają złudzeń, że sytuacja jest o wiele trudniejsza, niż początkowo zakładano.
Stara maksyma ekip budowlanych mówi, że rozpoczynając remont "nigdy nie wiadomo, co zastanie się pod tapetą " . Po odsłonięciu dylatacji okazało się, że stan techniczny obiektu jest znacznie gorszy, a zakres zleconych przez wrocławską dyrekcję prac jest po prostu niewystarczający i konieczne są nowe decyzje.
Zderzyliśmy się również z opinią, że obecne działania to delikatnie mówiąc kosmetyka leciwego pacjenta, jeśli nie trupa, a sam obiekt już dawno powinien zostać rozebrany i zbudowany od nowa.
Obiecanki i brak funduszy
Obecna sytuacja na moście to kolejny rozdział historii obietnic, które od jakiegoś czasu słyszą mieszkańcy Lubania. W 2023 roku ówczesny burmistrz Arkadiusz Słowiński zapewniał, że wrocławski oddział GDDKiA zamierza kompleksowo przebudować przeprawę do 2027 roku, łącząc tę inwestycję z budową kładki pieszej wzdłuż mostu. Dwa lata później, w styczniu 2025 roku, kolejna ekipa rządzących miastem jeździła na rozmowy po których poseł na Sejm Arkadiusz Sikora, deklarował remont, jednak już w innym terminie.
Ustaliliśmy, że prace projektowe, środowiskowe i przygotowawcze rozpoczną się jeszcze w tym roku. Potrwają one do 2027 roku, a odbudowa rozpocznie się bezpośrednio po nich. Most będzie gotowy do 2030 roku i będzie kosztować budżet państwa blisko 30 mln zł. - mówił w 2025 roku poseł Arkadiusz Sikora. Z naszych nieoficjalnych ustaleń wynika, że pełna dokumentacja dotycząca generalnej przebudowy mostu przez Kwisę jest już gotowa. Problemem pozostaje jednak kwestia finansowa, ponieważ na realizację tego zadania wciąż nie zabezpieczono odpowiednich środków w budżecie państwa. Zamiast wielkiej i potrzebnej inwestycji mieszkańcy otrzymali rozwiązanie tymczasowe, które w dodatku natrafiło na poważny opór materii już na samym starcie.
Rozgrzebana krajówka i niepewny los inwestycji
W tym momencie sytuacja komunikacyjna w Lubaniu jest patowa. Most w ciągu drogi krajowej nr 30 został rozgrzebany, a wprowadzony ruch wahadłowy utrudnia codzienne poruszanie się po mieście i generuje korki. Prace remontowe stanęły, ponieważ wykonawca czeka na dalsze instrukcje od inwestora. Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad we Wrocławiu musi teraz pilnie podjąć decyzję, jak daleko zamierza kontynuować rozpoczęte roboty drogowe i czy zdecyduje się na zwiększenie nakładów finansowych na ten cel.
Dla kierowców i mieszkańców oznacza to jedno, czas ucieka, zatory na krajówce rosną, a perspektywa szybkiego zakończenia utrudnień oddala się z każdym dniem.
PRZECZYTAJ WIĘCEJ
Napisz komentarz
Źródło: eLuban.pl