fot. materiał partnera
Błąd uderza w obraz samego siebie
Większość ludzi chce myśleć o sobie jako o osobach rozsądnych, uczciwych i kompetentnych. Kiedy popełniamy błąd, ten obraz zostaje naruszony. Nagle musimy zmierzyć się z faktem, że nie byliśmy tak uważni, mądrzy albo sprawiedliwi, jak chcielibyśmy wierzyć.
To nie sam błąd jest zawsze najtrudniejszy, ale znaczenie, które mu nadajemy. Zamiast myśleć, że coś zrobiłem źle, zaczynamy myśleć, że jestem zły, głupi lub nie nadaję się. Wtedy obrona staje się silniejsza.
W czasie intensywnych myśli dobrze sprawdza się znalezienie sobie zajęcia. Może to być nowe hobby, wyjścia ze znajomymi lub śledzenie rozgrywek ulubionej drużyny. Co więcej, jeżeli jesteś fanem sportu i szukasz dodatkowych emocji, możesz spróbować typowania. Warto pamiętać, aby wpisać kod promocyjny Superbet podczas rejestracji. Aktualnie oferuje on świetny bonus dla nowych użytkowników – koniecznie sprawdź!
Boimy się utraty szacunku
Przyznanie się do błędu wymaga odsłonięcia się przed innymi. Możemy bać się, że ktoś wykorzysta to przeciwko nam, wyśmieje nas albo uzna za słabszych. Szczególnie trudno przyznać się do pomyłki w pracy, w relacji albo wobec osób, na których opinii nam zależy.
Paradoks polega na tym, że szczere przyznanie się do błędu często buduje większy szacunek niż udawanie nieomylności. Ludzie zwykle nie oczekują perfekcji. Bardziej cenią odpowiedzialność.
Im dłużej bronimy błędu, tym trudniej się wycofać
Czasem na początku wystarczyłoby powiedzieć – “Masz rację, pomyliłem się”. Ale jeśli przez dłuższy czas bronimy swojej decyzji, opinii albo zachowania, wycofanie staje się coraz trudniejsze. Musielibyśmy przyznać nie tylko, że popełniliśmy błąd, ale też że długo go
broniliśmy.
To dlatego ludzie potrafią trwać przy nietrafionych decyzjach mimo dowodów. Im więcej energii włożyli w obronę stanowiska, tym większy koszt psychiczny zmiany zdania.
Mylenie się kojarzymy z porażką, a nie z nauką
W wielu środowiskach błąd jest traktowany jak kompromitacja. W szkole czerwony długopis, w pracy ocena, w domu krytyka. Nic dziwnego, że uczymy się ukrywać pomyłki, zamiast je analizować.
Tymczasem błąd może być informacją. Pokazuje, czego nie wiedzieliśmy, co przeoczyliśmy albo gdzie potrzebujemy lepszego sposobu działania. Przyznanie się do błędu nie kończy rozmowy. Ono często dopiero ją otwiera.
Pomaga oddzielenie winy od odpowiedzialności
Przyznanie się do błędu nie musi oznaczać samobiczowania. Można powiedzieć, że to była moja decyzja, widzę, że była zła i chcę to naprawić. To zupełnie inny komunikat niż obrażanie samego siebie.
Odpowiedzialność jest praktyczna. Pyta, co mogę zrobić teraz. Wina często zatrzymuje nas w miejscu. Dlatego dojrzałe przyznanie się do błędu polega nie tylko na powiedzeniu przepraszam, ale też na pokazaniu, co zrobimy inaczej.
Trudno przyznać się do błędu, bo pomyłka dotyka naszego ego, lęku przed oceną i potrzeby bycia kompetentnym. Ale właśnie dlatego umiejętność powiedzenia myliłem się jest tak cenna. Pokazuje siłę, nie słabość. Artykuł Czemu tak trudno przyznać się do błędu? pochodzi z serwisu Wolowinfo.pl .
Źródło: Wolowinfo.pl