RAK
    Bolesławiecka ceramika: zamówienia są, ale brakuje pracowników. Branża walczy o rentowność

    Bolesławiecka ceramika: zamówienia są, ale brakuje pracowników. Branża walczy o rentowność

    2034 odsłon
    Bolesławiecka ceramika: zamówienia są, ale brakuje pracowników. Branża walczy o rentowność

    W lipcowym wydaniu magazynu „Forbes” ukazał się kilkustronicowy reportaż poświęcony bolesławieckiej ceramice. Autorka materiału Natalia Chudzyńska-Stępień przygląda się kondycji jednego z najbardziej rozpoznawalnych sektorów lokalnej gospodarki. Obraz przedstawiony przez magazyn nie jest jednoznacz

    Bolesławieckiej ceramice nie brakuje klientów, jednak jej producenci zmagają się z rosnącymi kosztami, niedoborem wykwalifikowanych pracowników i niewielką rentownością. „Forbes” poświęcił lokalnej branży obszerny materiał, opisując zarówno sytuację największych zakładów, jak i rodzinnych manufaktur.

    W lipcowym wydaniu magazynu „Forbes” ukazał się kilkustronicowy reportaż poświęcony bolesławieckiej ceramice. Autorka materiału Natalia Chudzyńska-Stępień przygląda się kondycji jednego z najbardziej rozpoznawalnych sektorów lokalnej gospodarki.

    Obraz przedstawiony przez magazyn nie jest jednoznaczny. Z jednej strony ręcznie zdobione naczynia z Bolesławca nadal znajdują klientów w Polsce, Stanach Zjednoczonych, Japonii i innych krajach. Z drugiej – część przedsiębiorstw osiąga niewielkie zyski albo notuje straty, a dalszy rozwój ogranicza przede wszystkim brak pracowników.

    Zamówienia są, ale nie ma komu ich realizować

    „Forbes” zwraca uwagę na sytuację demograficzną Bolesławca. Miasto liczy niespełna 40 tys. mieszkańców, bezrobocie utrzymuje się poniżej 2 proc., a zakłady mają trudności ze znalezieniem osób gotowych do pracy przy produkcji i ręcznym zdobieniu naczyń.

    Problem szczególnie wyraźnie widać w Zakładach Ceramicznych „Bolesławiec”. Firma zatrudnia około 410 osób, w tym około 180 malarek. Prezes spółki Arkadiusz Grzesikowski przyznał w rozmowie z magazynem, że zakład nie jest w stanie uruchomić drugiej zmiany, ponieważ brakuje pracowników.

    Według prezesa zainteresowanie pracą przy ceramice jest obecnie znacznie mniejsze niż dawniej. Firma zatrudniła około 50 nowych osób, ale nadal nie zdołała uzupełnić wszystkich braków kadrowych.

    W materiale wskazano również, że w Bolesławcu od ponad 20 lat nie funkcjonuje zawodowa szkoła ceramiczna. Dopiero od kilku lat w jednej z klas licealnych działa profil związany z ceramiką. Przedstawiciele branży podkreślają jednak, że ręczne malowanie wymaga nie tylko szkolenia, lecz także predyspozycji manualnych i artystycznych.

    Największe zakłady z niewielkimi wynikami

    Z informacji przytoczonych przez „Forbes” wynika, że Zakłady Ceramiczne „Bolesławiec” osiągnęły w 2025 roku około 51 mln zł przychodów. Spółka odnotowała jednocześnie około 400 tys. zł straty.

    Ceramika Artystyczna miała natomiast wypracować 61 mln zł przychodów i wykazać około 1,2 mln zł zysku. Magazyn zaznacza jednak, że audytor zakwestionował ten wynik, oceniając, że po korekcie firma powinna wykazać około 800 tys. zł straty.

    W najlepszej sytuacji spośród największych opisanych producentów znalazła się prywatna Manufaktura. Firma osiągnęła około 40 mln zł przychodów i 3 mln zł zysku netto. Dla porównania, dekadę wcześniej przy przychodach wynoszących 17 mln zł jej zysk miał sięgać 6 mln zł.

    Pokazuje to, że nawet firmy zwiększające sprzedaż muszą obecnie mierzyć się ze znacznie wyższymi kosztami energii, gazu, surowców, transportu i wynagrodzeń.

    Eksport pozostaje kluczowy

    Bolesławiecka ceramika nadal jest produktem eksportowym. W zależności od przedsiębiorstwa udział sprzedaży zagranicznej wynosi od około 40 do nawet 90 proc. przychodów.

    Najważniejszym rynkiem pozostają Stany Zjednoczone. Produkty trafiają również do Japonii, Korei Południowej i krajów europejskich. Przedstawiciele firm przyznają jednak, że uzależnienie od eksportu niesie ryzyko związane z kursami walut, kosztami transportu oraz zmianami popytu.

    Jednocześnie część producentów obserwuje powrót zainteresowania ceramiką na polskim rynku. Krajowa sprzedaż może zapewniać stabilniejsze przychody i ograniczać ryzyko walutowe.

    Rodzinne firmy, ciężka praca i walka o pracowników

    „Forbes” opisuje także mniejsze, rodzinne przedsiębiorstwa. Ich właściciele podkreślają, że prowadzenie manufaktury wymaga stałego osobistego zaangażowania. Właściciele mniejszych zakładów wskazują jednocześnie, że silnie konkurują o wykwalifikowanych pracowników. W branży pojawiają się wzajemne zarzuty dotyczące przejmowania malarek i innych fachowców przez konkurencyjne przedsiębiorstwa.

    Problem podróbek i brak wspólnego działania

    Jednym z tematów poruszonych w reportażu są kopie bolesławieckich wzorów. Producenci skarżą się zarówno na imitacje powstające za granicą, jak i na plagiaty pojawiające się w Polsce.

    Przedstawiciele branży rozważają wspólną ochronę określenia „ceramika bolesławiecka”, podobną do ochrony przysługującej regionalnym produktom spożywczym. Jak wynika jednak z publikacji, producenci mają trudności z porozumieniem się i podjęciem wspólnych działań.

    Eksperci cytowani przez magazyn wskazują, że większa współpraca mogłaby ułatwić wspólne zakupy energii i surowców, promocję oraz walkę z kopiowaniem produktów. Na razie przeszkodą pozostaje silna konkurencja i brak zaufania pomiędzy firmami.


    Źródło: istotne.pl

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era

    Co o tym sądzisz?