
Kilka dni po brawurowym pościgu na autostradzie A1 są nowe informacje w sprawie 24-letniego kierowcy ciężarówki. Policja poinformowała, że mężczyzna usłyszał cztery zarzuty, a śledczy będą wnioskować o jego tymczasowe aresztowanie. Nadal badane są także substancje zabezpieczone w naczepie pojazdu.
Sprawa szaleńczego pościgu za kierowcą ciężarówki na autostradzie A1 ma swój finał w prokuraturze. Jak poinformowała Komenda Wojewódzka Policji w Bydgoszczy, 24-latek, który uciekał przed funkcjonariuszami, usłyszał poważne zarzuty. Mężczyzna miał na sumieniu znacznie więcej niż tylko brawurową jazdę.
- 24-letni kierowca usłyszał zarzuty niezatrzymania się do kontroli drogowej, czynnej napaści na funkcjonariuszy Policji i Krajowej Administracji Skarbowej, kierowania pomimo sądowego zakazu i decyzji o cofnięciu uprawnień. Mężczyzna zostanie doprowadzony do Prokuratury Rejonowej w Aleksandrowie Kujawskim. Policjanci będą wnioskowali o areszt dla zatrzymanego
- przekazała w niedzielę Komenda Wojewódzka Policji w Bydgoszczy.
Służby wciąż badają tajemniczą zawartość pojemników znalezionych na naczepie.
- Zbiorniki z substancją chemiczną, które zostały zabezpieczone w pojeździe są poddawane badaniom
- czytamy w policyjnym komunikacie.
Polecany artykuł:
Wszystko wydarzyło się w czwartek (16 lipca) od próby kontroli drogowej, która przerodziła się w sceny rodem z filmu akcji. Jak informowała wcześniej Krajowa Administracja Skarbowa, kierowca ciężarówki nie tylko nie zatrzymał się na wezwanie funkcjonariuszy, ale gwałtownie ruszył, rozpoczynając ucieczkę autostradą A1.
- Zamiast wykonać polecenie, gwałtownie ruszył i zaczął uciekać autostradą A1 w kierunku Łodzi
- relacjonowała Krajowa Administracja Skarbowa.
Podczas pościgu mężczyzna był skrajnie zdeterminowany. Zignorował sygnały świetlne i dźwiękowe, a następnie celowo zaatakował radiowóz Służby Celno-Skarbowej.
- Zamiast tego dwukrotnie uderzył w radiowóz SCS - najpierw w tył pojazdu, a następnie z dużą siłą w jego bok, próbując zepchnąć go z autostrady
- informowała KAS.
Po sforsowaniu policyjnej blokady, 24-latek porzucił pojazd po uderzeniu w drzewo i zbiegł do lasu. Na naczepie jego ciężarówki funkcjonariusze odkryli dwanaście dużych pojemników z nieznaną cieczą. Badania specjalistycznego patrolu straży pożarnej dały przerażające wyniki.
- Wstępne badania, wykonane przez wezwany na miejsce zdarzenia patrol chemiczny Państwowej Straży Pożarnej z Torunia, wykazały, że w pojemnikach znajdują się żrące substancje zasadowe - wodorotlenki, prawdopodobnie stanowiące niebezpieczne odpady
- czytamy w komunikacie Kujawsko-Pomorskiego Urzędu Celno-Skarbowego.
W kabinie znaleziono także dokumenty na różne nazwiska i znaczną ilość gotówki. Teraz 24-latek za swoje czyny odpowie przed sądem. Biorąc pod uwagę listę zarzutów, najbliższe miesiące może spędzić w areszcie.
Źródło: Super Express Wroclaw