RAK
    Właśnie kwitnie roślina, która może boleśnie poparzyć

    Właśnie kwitnie roślina, która może boleśnie poparzyć

    2936 odsłon
    Świętokrzyskie

    Osiąga nawet trzy metry wysokości, ma potężne liście i okazałe, białe baldachy kwiatowe – choć na pierwszy rzut oka barszcz Sosnowskiego wygląda imponująco, kontakt z tą rośliną może skończyć się poparzeniami skóry. Dr Sebastian Kędzierski, wojewódzki konsultant w dziedzinie medycyny rodzinnej wskazuje, że kontakt z barszczem Sosnowskiego w połączeniu ze słońcem powoduje silną reakcję fotochemiczną i groźne poparzenia, dochodzące nawet do trzeciego stopnia. – Stąd, jeśli mieliśmy kontakt i zaczyna nas piec skóra, to przede wszystkim unikamy promieni słonecznych, od razu zakrywamy te miejsca i uciekamy do cienia. Trzeba również pamiętać, że skóra dzieci jest bardzo cienka, dlatego w ich przypadku kontakt z barszczem może dawać silniejsze odczyny niż u osoby dorosłej. Jeśli zauważymy u nich zaczerwienienie lub bąble, jak najszybciej zgłaszamy się do lekarza. Bardzo często trzeba wdrożyć leczenie w formie leków doustnych i stosować specjalne opatrunki – przestrzega lekarz. Dr Sebastian Kędzierski dodaje, że przy wysokich temperaturach wydzielane przez roślinę olejki eteryczne mogą unosić się w powietrzu, powodując podrażnienia nawet bez dotykania rośliny. – Może wtedy dojść do podrażnienia oczu czy dróg oddechowych, mogą pojawić się duszności. W takiej sytuacji należy szybko oddalić się z danego miejsca. Oczy przemywamy solą fizjologiczną, a jeśli nie mamy, to dużą ilością bieżącej wody. Zawsze staramy się przemywać w stronę od kącika oka do nosa. W przypadku wystąpienia duszności lub zaczerwień w okolicy twarzy zgłaszamy się pilnie do lekarza – wskazuje lekarz. Leśnik Paweł Kosin z nadleśnictwa Daleszyce wskazuje, że mimo sukcesywnego usuwania tej rośliny na terenie naszego regionu wciąż można się natknąć na jej stanowiska. – Występuje ona w okolicach Skorzeszyc, przy szlaku z Góry Zelejowej do Chęcin. Szczególnie niebezpieczne są stanowiska w okolicy cieków wodnych, na przykład przy rzece Warkocz w Niestachowie, gdzie nasiona mogą być przenoszone wraz z prądem wody – mówi Paweł Kosin. Jeśli zauważymy barszcz Sosnowskiego, sprawę należy niezwłocznie zgłaszać do lokalnych urzędów gmin, miast lub straży miejskiej – wskazuje Agata Łysak p.o. dyrektora Wydziału Klimatu, Środowiska i Gospodarki Komunalnej w kieleckim ratuszu – Należy złożyć zgłoszenie w formie papierowej lub elektronicznej z podaniem dokładnej lokalizacji, daty oraz – w miarę możliwości – z załączonymi zdjęciami. Po weryfikacji terenu i potwierdzeniu, że mamy do czynienia z tym gatunkiem, zabezpieczamy miejsce, aby nie stanowiło zagrożenia i zgłaszamy przypadek do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska. Równolegle ustalamy zarządcę terenu. Jeśli roślina znajduje się na gruncie gminnym, samorząd od razu zleca specjalistyczne działania zaradcze. Jeżeli z kolei barszcz Sosnowskiego rośnie na działce prywatnej, powiadamiamy właściciela o obowiązku jego usunięcia. Jeśli osoba fizyczna nie przeprowadzi takich działań w ciągu roku, samorząd wykonuje je zastępczo, obciążając właściciela nieruchomości kosztami – tłumaczy Agata Łysak. Samodzielne nieprofesjonalne pozbywanie się tej rośliny jest stanowczo odradzane. Walka z barszczem Sosnowskiego wymaga specjalistycznych metod. – Zwykłe skoszenie rośliny jedynie ją wzmocni. Proces usuwania musi być wielostopniowy – rozpoczyna się od metod fizycznych, czyli wykopywanie, odgradzanie, osłanianie specjalnymi matami, a dopiero w ostateczności stosuje się metody chemiczne z użyciem dopuszczonych środków. Barszcz Sosnowskiego został sprowadzony z Kaukazu do Polski na przełomie lat 50 i 60 XX wieku jako potencjalna pasza dla zwierząt gospodarskich. Eksperyment okazał się jednak kosztowną pomyłką, a roślina zyskała przydomek „zemsty Stalina”.


    Źródło: Polskie Radio Kielce (Radio Kielce)

    Co o tym sądzisz?

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era