
Kolejna noc wojny w rejonie Zatoki Perskiej.
Centralne Dowództwo USA (CENTCOM) poinformowało, że amerykańskie siły zakończyły dziewiątą z kolei noc ataków na Iran. Najnowsza fala uderzeń trwała trzy godziny. Irańskie media relacjonują, że w różnych częściach kraju słychać było dźwięki eksplozji.
Wojsko napisało w komunikacie opublikowanym w serwisie X, że operacja zakończyła się w niedzielę o godz. 22.00 czasu wschodnioamerykańskiego (4 nad ranem w Polsce). Dowództwo podało, że podlegające mu siły zaatakowały irańskie centra dowodzenia wojskowego, stanowiska obrony przeciwlotniczej i nadzoru wybrzeża, zdolności morskie, miejsca rozmieszczenia i odpalania rakiet oraz dronów, a także sieci łączności.
Według irańskiej agencji IRNA Teheran odpowiedział wystrzeleniem pocisków "we wrogie cele", a ambasada USA w Bahrajnie ostrzegła, że posiada informacje wskazujące na to, że Iran może planować uderzenia na pewne lokalizacje w centrum stołecznej Manamy. Zaapelowano do Amerykanów w tym kraju, by zachowali ostrożność.
Do sytuacji w Iranie odniósł się sekretarz stanu USA Marco Rubio. - Stany Zjednoczone zawsze pozostają otwarte na rozwiązanie dyplomatyczne. Wielokrotnie podejmowaliśmy próby rozmów z Iranem i będziemy je kontynuować. Jeśli pojawi się możliwość dialogu, z zadowoleniem ją wykorzystamy - zapewnił szef amerykańskiej dyplomacji.
Wcześniej w niedzielę prezydent Donald Trump powiedział, że w nocy z niedzieli na poniedziałek siły zbrojne USA ponownie przeprowadziły silne uderzenia na cele w Iranie, by uhonorować poległych na Bliskim Wschodzie amerykańskich żołnierzy.
Dwóch wojskowych USA zginęło, a jeden został uznany za zaginionego w następstwie piątkowego irańskiego ataku balistycznego i dronowego na bazę lotniczą w Jordanii. W niedzielę na miejscu znaleziono niezidentyfikowane szczątki ludzkie. Trwa proces ich identyfikacji - przekazało wojsko. CENTCOM powiadomił też w niedzielę, że jeden amerykański żołnierz zginął, a drugi został ranny w sobotę na północy Iraku w trakcie kontrolowanej detonacji niewybuchu pochodzącego z zestrzelonego irańskiego drona-kamikadze.
W niedzielę nasilała się wymiana ataków na obiekty cywilne i wojskowe, a Stany Zjednoczone i Iran zbliżyły się do pełnoskalowego konfliktu - napisał dziennik "Washington Post".
Stany Zjednoczone przygotowują się na szerszy konflikt - powiedział jeden z amerykańskich urzędników zaznajomiony z wewnętrznymi rozmowami w administracji. Źródło gazety zaznaczyło jednak, że rozszerzenie działań USA będzie ograniczone z powodu kurczących się zapasów środków obrony powietrznej i amunicji dalekiego zasięgu, a także brak wystarczających możliwości szybkiego skierowania dodatkowych liczby żołnierzy i samolotów do tego regionu.
Nie mamy wystarczających zasobów, aby bezpiecznie utrzymać prowadzenie operacji, i nie sądzę, żeby Biały Dom był tego świadomy - powiedział urzędnik.
O możliwym zintensyfikowaniu działań zbrojnych może też świadczyć wysyłanie na Bliski Wschód przez USA kolejnych samolotów bojowych: myśliwców F-16 z Niemiec oraz F-35 stacjonujących w Wielkiej Brytanii - podkreśliły w niedzielę amerykańskie media. Do regionu przerzucane są też powietrzne tankowce.
Z Waszyngtonu Natalia Dziurdzińska
Irański Korpus Strażników Rewolucji (IRGC) poinformował w poniedziałek rano o atakach na obiekty USA na Bliskim Wschodzie i eksplozjach tankowców w cieśninie Ormuz. IRGC ostrzegł, że akwen pozostanie strefą zagrożenia do czasu zakończenia operacji wojskowych USA. Eskalacja wywołała alarmy w Bahrajnie i Kuwejcie.
W komunikacie IRGC, przekazanym przez irańską agencję Tasnim, podano, że dwa tankowce "eksplodowały", gdy pod presją USA próbowały pokonać "niebezpieczną południową trasę" cieśniny.
"Ten korytarz nie będzie bezpieczny dla tranzytu produktów petrochemicznych ani nawet pojedynczej kropli ropy i gazu" - ostrzegł Korpus.
Niezależnie od tych doniesień brytyjska agencja bezpieczeństwa morskiego (UKMTO) poinformowała o pożarze na statku osiem mil morskich na północny zachód od Kumzar w północnym Omanie.
Szef dyplomacji USA Marco Rubio oskarżył Teheran o celowe traktowanie cieśniny Ormuz jako narzędzia szantażu wobec światowej gospodarki. W reakcji na te zarzuty szef irańskiego MSZ Abbas Aragczi, cytowany przez agencję IRNA, powiedział, że Teheran zakończy wojnę dopiero, gdy zyska "przewagę na polu bitwy", co otworzy drogę do negocjacji.
Działania morskie to tylko jeden z frontów irańskiej odpowiedzi. IRGC poinformował o uderzeniach rakietami balistycznymi w jordańskie lotnisko Akaba, powodując "poważne zniszczenia". Według władz Jordanii część pocisków została przechwycona.
Z kolei Sztab Generalny Armii Kuwejtu poinformował o ataku "wrogich" dronów. Według IRGC uderzenia były wymierzone w amerykańską bazę lotniczą Ali Al-Salem. Zniszczeniu miał ulec radar wczesnego ostrzegania oraz hangar z dronami MQ-9. Kuwejckie władze zaprzeczają, wskazując, że celem Irańczyków padła cywilna stacja odsalania wody.
W Bahrajnie rozległy się syreny, a ambasada USA ostrzegała przed uderzeniami w centrum stołecznej Manamy.
Irańczycy przeprowadzili także atak na bazę dowodzenia sił specjalnych w syryjskim Al-Tanf.
Jak przekazało Centralne Dowództwo USA (CENTCOM), amerykańskie siły dziewiątej nocy ataków na Iran uderzyły w irańskie centra dowodzenia wojskowego, stanowiska obrony przeciwlotniczej i nadzoru wybrzeża, zdolności morskie, miejsca rozmieszczenia i odpalania rakiet oraz dronów, a także sieci łączności.
Obecna eskalacja na Bliskim Wschodzie to ciąg dalszy konfliktu zbrojnego, który rozpoczął się 28 lutego atakiem Izraela oraz Stanów Zjednoczonych na Iran. Siły zbrojne USA wznowiły naloty na ten kraj po atakach Teheranu na statki w cieśninie Ormuz.