RAK
    Skromność. Kto jeszcze się rumieni?

    Skromność. Kto jeszcze się rumieni?

    789 odsłon
    Skromność. Kto jeszcze się rumieni?

    Dziś 18:21 GOSC.PL

    Nagie dziecko na plaży coraz częściej budzi niepokój. Nagość dorosłych przeciwnie – ma już nie dziwić, nie gorszyć i najlepiej, żebyśmy w ogóle jej nie zauważali. Czy to nie jest pewien paradoks?

    Wirtualna Polska podjęła temat nagich małych dzieci na plaży. Eksperci zwracają uwagę na bezpieczeństwo, ochronę intymności i ryzyko związane z robieniem zdjęć. Dziś przecież fotografię można wykonać niepostrzeżenie, w kilka sekund wrzucić do internetu, a dzięki nowym technologiom wykorzystać w sposób, o którym rodzice dziecka nawet nie chcieliby myśleć.

    Nie zamierzam tych zagrożeń bagatelizować. Dzieci trzeba chronić. Nie widzę też żadnego powodu, dla którego kilkuletnie dziecko miałoby biegać całkowicie nago po zatłoczonej plaży. Kąpielówki nie odbierają dzieciństwa. Zastanawia mnie jednak coś innego. Jak to się stało, że im bardziej ubieramy dzieci, tym chętniej rozbierają się dorośli?

    Nie patrz! Latem wystarczy wyjść na ulicę. Stroje, które jeszcze niedawno kojarzyły się z plażą, dziś spotykamy w sklepach, restauracjach czy centrach miast. Ubranie coraz częściej nie ma zakrywać. Ma eksponować. Podkreślać. Przyciągać wzrok. Czasem wręcz prowokować do spojrzenia. Bo ciało jest naturalne. Bo każdy ubiera się, jak chce. Bo jeśli coś cię razi, to problem leży wyłącznie w tobie. Tylko czy naprawdę?

    Nie próbuję usprawiedliwiać chamstwa, molestowania czy robienia komuś zdjęć bez jego zgody. Strój nigdy nie daje prawa do krzywdzenia człowieka. Nic nie daje takiego prawa. To powinno być oczywiste. Ale równie dziwne wydaje mi się udawanie, że ubiór nie komunikuje niczego. Przecież właśnie dlatego wybieramy określone ubrania. Chcemy wyglądać elegancko, sportowo, poważnie, atrakcyjnie albo seksownie. Strój jest komunikatem. Był nim zawsze.

    Dlaczego więc dziś tak bardzo boimy się powiedzieć, że czasem może być również niestosowny?

    Wstydliwy wstyd

    Może problem tkwi w tym, że niemal całkowicie wyrzuciliśmy ze słownika słowo „wstyd”. A jeśli już go używamy, to wyłącznie jako czegoś złego. Wstydu trzeba się pozbyć. Zawstydzenie trzeba przepracować. Ciało trzeba zaakceptować, pokazać i przestać przejmować się spojrzeniami innych.

    Tylko czy każdy wstyd naprawdę jest szkodliwy? Niewątpliwie istnieje przecież zdrowe zawstydzenie. Takie, które podpowiada, że nie wszystko, co prywatne, powinno być publiczne. Że ciało nie jest czymś złym, ale nie musi być dostępne dla wzroku każdego. Że skromność nie oznacza pogardy wobec cielesności. Przeciwnie. Może być wyrazem szacunku do niej.

    Tymczasem dochodzimy do przedziwnej sytuacji. Nagie dziecko na plaży zaczyna budzić alarm, bo ktoś może na nie patrzeć, zrobić zdjęcie albo wykorzystać jego wizerunek. Dorosły może rozebrać się na plaży naturystycznej i mamy uznać, że nie ma o czym rozmawiać. A przecież aparat nie sprawdza metryki. Zdjęcia dorosłych również trafiają do internetu. Również mogą być przerabiane i wykorzystywane bez zgody.

    Oczywiście dziecko wymaga szczególnej ochrony. Nie stawiam znaku równości między czterolatkiem a dorosłym człowiekiem. Pytam jedynie, czy wraz z osiągnięciem pełnoletności intymność nagle traci wartość.

    Bez skrajności Chrońmy dzieci. Zakładajmy im stroje kąpielowe. Pilnujmy, gdzie trafiają ich zdjęcia. Miejmy świadomość, że nie wszyscy ludzie mają dobre zamiary. Ale nie budujmy też świata, w którym za każdym parawanem czai się przestępca, a każdy telefon skierowany w stronę morza uruchamia alarm.

    I może przy okazji warto przypomnieć dorosłym, że skromność nie jest chorobą, z której trzeba się wyleczyć. Nie każde ograniczenie jest opresją. Nie wszystko trzeba pokazać tylko dlatego, że można. Dzieci ubieramy, bo zaczęliśmy na nowo doceniać ich intymność. Może zatem pora przypomnieć sobie, że dorośli też ją mają. Bez obsesji. Bez moralnej policji. Bez paranoi. Ze zdrowym rozsądkiem.

    Karol Białkowski Dziennikarz, redaktor portalu „Gościa Niedzielnego”. Z wykształcenia teolog o specjalności Katolicka Nauka Społeczna, absolwent Papieskiego Wydziału Teologicznego we Wrocławiu. Wieloletni prezenter i redaktor wrocławskiego Katolickiego Radia Rodzina, korespondent Katolickiej Agencji Informacyjnej, a od 2011 roku dziennikarz „Gościa”. Przez prawie 10 lat kierował wrocławską redakcją GN.


    Źródło: Gość Niedzielny – edycja sandomierska

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era

    Co o tym sądzisz?