
Dziś 00:00 GN 29/2026
Wiadomo od dawna, że osoby religijne rzadziej cierpią z powodu samotności niż ludzie niereligijni.
To – uważali psychologowie – skutek wsparcia, jakie mogą w trudnych sytuacjach otrzymać od członków wspólnoty wierzących. Okazuje się, że znaczenie ma też obraz Boga, jaki nosi w sobie osoba narażona na samotność. Dokładniej – czy czuje się przez Niego kochana, czy postrzega Go jako troskliwego, zapewniającego wsparcie. Osoby z takim obrazem Boga w mniejszym stopniu są narażone na depresję, zaburzenia lękowe, choroby sercowonaczyniowe czy osłabienie odporności. Tak wynika z badań przeprowadzonych przez amerykańskich psychologów. Dane te mają znaczenie dla tych psychologów czy psychiatrów, którzy ignorują religijne przekonania swoich pacjentów. Albo wręcz sugerują odrzucenie wiary jako źródła ich kłopotów z psychiką. Wnioski płynące ze wspomnianych badań każą psychologom, niezależnie od ich osobistych przekonań, traktować wiarę pacjenta jako sojusznika w radzeniu sobie z życiowymi problemami. Wyniki tych badań nie rozstrzygają oczywiście, czy Bóg istnieje, czy nie. Więcej od psychologii mówiącej o istnieniu Nadprzyrodzonej Siły, która mądrze urządziła świat, mają dziś do powiedzenia astronomia, fizyka czy biologia. Badania te stoją jednak w sprzeczności z lansowaną od dziesięcioleci tezą, że religia sprowadza na człowieka tylko zło. Możemy więc chodzić z podniesioną głową.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
już od 14,90 zł
Poznaj pełną ofertę SUBSKRYPCJI