Burmistrz Działoszyc oraz rada miasta – dokończą swoją kadencję. Niedzielne (19.07.) referendum w Działoszycach jest nieważne. Zabrakło frekwencji. W głosowaniu wzięło udział znacznie mniej osób niż wymagane 3/5 liczby biorących udział w wyborze odwoływanego organu. W niedzielę mieszkańcy gminy mieli możliwość zdecydowania, czy chcą odwołania burmistrza Działoszyc oraz rady miasta przed upływem kadencji. W obu przypadkach zdecydowana większość głosujących opowiedziała się za odwołaniem obu organów. Odwołania burmistrza chciało 96,32% głosujących, a odwołania rady – 92,75%. Mimo to, do odwołania nie dojdzie. Frekwencja w referendum była bowiem za niska i nieznacznie przekroczyła 13,3%. Do urn w niedzielę w gminie Działoszyce poszło ponad 520 osób. Aby osiągnąć wymagany próg 3/5 biorących udział w ostatnich wyborach samorządowych w gminie, powinno to być natomiast co najmniej 1 645 osób w przypadku rady miasta i 1 643 osoby w przypadku burmistrza. Zabrakło zatem sporo. Z czego to wynika? Mieszkańcy, z którymi rozmawiało Radio Kielce, byli w sprawie referendum podzieleni. Część z nich po prostu nie zamierzała brać w nim udziału, bo pozytywnie ocenia pracę burmistrza. – Uważam, że burmistrz robi dużo dla Działoszyc i gminy. Ktoś chce zmiany władzy, to niech próbuje. Byłoby szkoda, bo mieszkam tutaj już 76 lat i za żadnego burmistrza nie było tyle zrobione, co teraz. A jeśli udałoby się go odwołać, to pewnie to, co zaczął, zostałoby tak, jak jest – mówił mieszkaniec Działoszyc. Osoby, które zdecydowały się jednak pójść do urn, wskazywały na problemy, z którymi – ich zdaniem – władze nie radzą sobie od lat. Jedną z najczęściej podnoszonych kwestii jest problem zalewania części miasta podczas intensywnych opadów. – Mieszkamy w centrum Działoszyc. Nie ma kratek odprowadzających wodę, wszystko spływa i zalewa ulice Skalbmierską oraz Garbarską. Są gumiaki, jest płaszcz i tak się tutaj męczymy od ponad 20 lat. Burmistrz, od kiedy jest na stanowisku, czyli już ósmy rok, nic z tym nie zrobił. Obchodzi ten problem szerokim łukiem – mówiła mieszkanka Działoszyc. Krytycznie oceniła także sposób komunikacji władz z mieszkańcami. Jej zdaniem, brakuje regularnych spotkań i rozmów o problemach lokalnej społeczności. Inna z głosujących podkreślała, że poszła na referendum, bo – jej zdaniem – mieszkańcy nie otrzymują wystarczającego wsparcia ze strony radnych. – Radny jest, ale nie reaguje. A przecież radni powinni być za ludźmi. Powinno być zwołane zebranie, żeby mieszkańcy mogli powiedzieć, co ich boli. Tutaj wszystko jest odrzucane – stwierdziła. W całej gminie Działoszyce uprawnionych do udziału w wyborach i referendum jest w sumie 3 914 osób.