
Restrykcje nie są już postrzegane jako odizolowane incydenty, lecz jako rutynowy element pracy reportera.
Warunki pracy zagranicznych korespondentów w Państwie Środka drastycznie odbiegają od międzynarodowych standardów, a systemowa presja, inwigilacja oraz zastraszanie stały się "nową nienormalnością" - wynika z opublikowanego w poniedziałek dorocznego raportu Klubu Korespondentów Zagranicznych w Chinach (FCCC).
Z ankiety stowarzyszenia wynika, że 94 proc. respondentów uznaje środowisko pracy w ChRL za zazwyczaj lub prawie nigdy niespełniające globalnych wymogów. Restrykcje nie są już postrzegane jako odizolowane incydenty, lecz jako rutynowy element pracy reportera.
Dokument zwraca uwagę, że 64 proc. reporterów napotkało bezpośrednie przeszkody ze strony policji lub urzędników. Ponadto aż 77 proc. badanych korespondentów doświadczyło sytuacji, w której potencjalni rozmówcy odmówili udziału w materiale lub odwołali wywiad; wielu z nich tłumaczyło to wprost brakiem odgórnego pozwolenia na kontakty z zagranicznymi mediami.
Według raportu chińskie władze systematycznie rozszerzają katalog tematów uznawanych za "wrażliwe". Tradycyjne polityczne "czerwone linie" - takie jak kwestie Tajwanu, Tybetu czy Sinciangu - to wciąż obszary najwyższego ryzyka. Obecnie jednak restrykcje coraz częściej obejmują również sferę czysto gospodarczą: ogólny stan koniunktury, demografię, kryzys na rynku nieruchomości, a nawet nowe technologie.
Aparat państwowy wywiera także potężną presję na chińskich asystentów redakcji i producentów. Czterech na dziesięciu respondentów stwierdziło, że ich lokalni współpracownicy doświadczyli nękania, presji lub zastraszania. Jako przykłady takich działań dziennikarze wymieniają m.in. agresywne zachowania wobec personelu podczas pracy w terenie, oskarżenia o "zdradę". Dochodzą do tego także wezwania na tzw. herbatkę na policji lub z urzędnikami biura bezpieczeństwa państwowego, co w Chinach jest powszechnym określeniem na przesłuchania.
Korespondenci zmagają się również z inwigilacją cyfrową, w tym kontrolowaniem podstawowych komunikatorów, jak aplikacji WeChat, groźbami podjęcia wobec nich działań prawnych oraz restrykcjami wizowymi. Spośród dziennikarzy, którzy w 2025 r. przyjechali do Chin, aż 29 proc. czekało na dokument ponad rok.
Według najnowszego Indeksu Wolności Prasy organizacji Reporterzy bez Granic (RSF) Chiny zajmują 178. pozycję w zestawieniu 180 państw i są określane jako "największe na świecie więzienie dla dziennikarzy".
Raport FCCC powstał na podstawie ankiety przeprowadzonej na przełomie lutego i marca, w której udział wzięło 89 ze 176 korespondentów zrzeszonych w stowarzyszeniu i reprezentujących międzynarodowe agencje i media w ChRL.
Z Pekinu Krzysztof Pawliszak