RAK
    80 lat temu zmarł Józef Mehoffer

    80 lat temu zmarł Józef Mehoffer

    1103 odsłon
    80 lat temu zmarł Józef Mehoffer

    8 lipca 1946 roku zmarł Józef Mehoffer, malarz, grafik, jeden z głównych przedstawicieli Młodej Polski, autor witraży w katedrze w szwajcarskim Fryburgu, uczeń Jana Matejki i przyjaciel Stanisława Wyspiańskiego. "Żył długo, pracowicie i pożytecznie. Z przekonaniem można powiedzieć, iż nie tylko nie

    8 lipca 1946 roku zmarł Józef Mehoffer, malarz, grafik, jeden z głównych przedstawicieli Młodej Polski, autor witraży w katedrze w szwajcarskim Fryburgu, uczeń Jana Matejki i przyjaciel Stanisława Wyspiańskiego.

    "Żył długo, pracowicie i pożytecznie. Z przekonaniem można powiedzieć, iż nie tylko nie roztrwonił talentu danego mu przez Opatrzność, ale wielce go pomnożył - i to na skalę rzadko spotykaną. Wszechstronność artystycznych zainteresowań do dziś budzi podziw, a poziom, do jakiego doszedł we wszystkich dziedzinach sztuki, jakie uprawiał, skłania do najwyższego szacunku" - napisał Waldemar Bałda w albumie "Józef Mehoffer. Artysta wszechstronny" (2015).

    Józef Mehoffer urodził się 19 marca 1869 r. w Ropczycach w spolonizowanej rodzinie austriackiej. Jego ojciec Wilhelm Mehoffer był doktorem prawa, matka, Aldona z domu Polikowska, była polską szlachcianką pieczętująca się herbem Junosza.

    Uprawiał wiele dziedzin sztuki, od rysunku węglem poprzez grafikę, ilustrację książkową i malarstwo sztalugowe po monumentalne projekty witraży i polichromii a także projektował meble i tkaniny.

    Studiował prawo na Uniwersytecie Jagiellońskim i równolegle, w latach 1887-94 w krakowskiej Szkole Sztuk Pięknych uczył się malarstwa pod kierunkiem Jana Matejki. Malarstwo studiował również w wiedeńskiej Akademii Sztuk Pięknych i w następnie w Paryżu, m.in. w Ecole Nationale des Arts Decoratifs i w Ecole Nationale des Beaux-Arts w pracowni Leona Bonnata. W Paryżu początkowo miał wspólną pracownię ze Stanisławem Wyspiańskim; artyści razem zwiedzali wystawy i galerie muzealne, dzieląc podobne fascynacje artystyczne.

    Mehoffer wiele razy podróżował do Niemiec, zwiedzał Szwajcarię, we Francji podziwiał piękno gotyckich katedr w Rouen, Amiens, Beauvais i Strasburgu. Podczas pobytu we Włoszech zainteresował się techniką mozaikową stosowaną w warsztatach w Murano.

    W 1895 r. namówiony przez architekta Tadeusza Stryjeńskiego, zgłosił się do konkursu na zaprojektowanie witraży w katedrze św. Mikołaja we Fryburgu w Szwajcarii - i wygrał. "26-letni artysta z Krakowa, z kraju, którego nie było wówczas na mapie, został okrzyknięty geniuszem. Jego osiągnięcie w tej dziedzinie jest porównywane z tym, co Michał Anioł osiągnął w Kaplicy Sykstyńskiej w dziedzinie fresku. To było dzieło życia Józefa Mehoffera, jego realizacja powstawała przez 40 lat. Witraże w prezbiterium fryburskiej katedry ("Bóg Ojciec", "Syn Boży" i "Duch Święty") imponują także wielkością: mają po 12 metrów wysokości! Również pozostałe witraże w nawie katedry zachwycają bogactwem formy i treści. Należą już nie do europejskich, ale światowych osiągnięć w dziejach sztuki" - napisał Józef Ambrozowicz w artykule pt. "Józef Mehoffer. Genialny artysta z ropczyckim rodowodem" ("Podkarpacka Historia", 2019). "Wspaniałe witraże Mehoffera znajdują się także w katedrze na Wawelu, we Włocławku, we Lwowie, Przemyślu, Turku, Jutrosinie i w kilku innych kościołach i kaplicach w Polsce i w Europie" - dodał.

    Mehoffer współpracował też z przyjacielem, Stanisławem Wyspiańskim, przy realizacji polichromii Jana Matejki w kościele Mariackim w Krakowie.

    W 1901 r. artysta został powołany na stanowisko docenta w katedrze malarstwa dekoracyjnego i religijnego krakowskiej akademii. Trzy razy pełnił funkcje jej rektora (1914-15, 1917-18 i 1933-34) - jego uczniem był m.in. Jan Marcin Szancer. Był też członkiem-założycielem Towarzystwa Artystów Polskich "Sztuka". Po wybuchu II wojny światowej wyjechał z rodziną do Lwowa, skąd został wywieziony przez Niemców do obozu; zwolniony dzięki dyplomatycznej interwencji Watykanu i rządu włoskiego powrócił w 1940 r. do Krakowa.

    Swe prace Mehoffer prezentował w kraju - od 1894 r. regularnie uczestniczył w wystawach krakowskiego Towarzystwa Przyjaciół Sztuk Pięknych, a od 1895 r. wielokrotnie pokazywał swe dzieła w warszawskim Towarzystwie Zachęty Sztuk Pięknych. W Warszawie wystawiał swe też w Salonie Krywulta, Salonie Garlińskiego, Salonie Abe Gutnajera. Jego obrazy cieszyły się uznaniem i zdobywały nagrody na międzynarodowych wystawach w wielu krajach Europy ale też w Ameryce. W jego dorobku znaczące miejsce zajmują obrazy charakterystyczne dla malarstwa symbolicznego, a pośród nich najsłynniejsze "Dziwny ogród" i "Słońce majowe". "Fantazje malarskie Mehoffera miały wiele z afirmacji świata i życia, pełnego słońca, pięknych kobiet i szlachetnych przedmiotów" - napisała w eseju o malarstwie polskim Barbara Kokoska. "Dziwny ogród" powstał podczas letniego wypoczynku malarza i jego rodziny w Siedlcu niedaleko Krakowa w 1902 r., jednak ostatecznie został ukończony w roku 1903. Pokazany publicznie w kolejnych trzech latach w Wiedniu, St. Louis, Chicago i Monachium zdobył uznanie jurorów i oficjalne nagrody.

    W obrazie panuje atmosfera upalnego lata. Wypełnia go bujna zieleń drzew i trawy, wielobarwne kwiaty, ostre słońce, gałęzie uginające się pod ciężarem dojrzewających owoców. Z pozoru zwykły obrazek z życia codziennego rodziny artysty. Można dostrzec na nim dziecko i żonę Mehoffera w szafirowej sukni oraz nianię małego. We trójkę spacerują po sadzie, kobiety w cieniu drzew, chłopiec w pełnym blasku słońca. Promienieje - to pierwszy symbol rzucający się w oczy obserwatora. Dziecko mieni się w słońcu. Jedynie olbrzymia złota ważka wprowadza element dziwności, niesamowitości.

    "ťDziwny ogródŤ to najbardziej zagadkowa pod względem symboliki kompozycja Mehoffera zachwycająca siłą barw i finezją linii, monumentalna, nasycona ładunkiem radosnych emocji, łącząca porządek ludzki z porządkiem natury w harmonijną całość i odsłaniającej rąbek Edenu utożsamionego z rodzinnym szczęściem" - napisała historyk sztuki Irena Kossowska.

    W "Słońcu majowym" (1907 )Mehoffer przedstawił widok skąpanej w słońcu werandy w Jankówce z otwierającą się perspektywą ogrodu. Widoczna w głębi postać eleganckiej damy to zapewne żona artysty, bohaterka większości jego obrazów malowanych w tej podkrakowskiej rezydencji Mehofferów.

    "Kwintesencją zachwytu dla wytwornych strojów, kroju wykwintnych kapeluszy, szlachetnych tkanin pokrytych deseniami i zawiłego rysunku witraży są wizerunki żony artysty Jadwigi z Janakowskich, ukazywanej przez malarza na ozdobnym tle lub w wypełnionym precjozami wnętrzu" - napisała Irena Kossowska, przywołując obrazy ťPortret żony. Na letnim mieszkaniuŤ (1904);, ťPortret żony artysty na żółtym tleŤ (1907) i ťPortret żony na tle PegazaŤ (1913).

    Jako ilustrator Mehoffer współpracował od 1900 r. z czasopismem warszawskim "Chimera", projektując okładki, winiety i inicjały. Projektował także okładki do wychodzącego w Poznaniu ekspresjonistycznego czasopisma "Zdrój" i miesięcznika "Wczoraj i dziś", był też autorem okładek książek.

    "Mehoffer był wreszcie niekwestionowanym mistrzem w dziedzinie grafiki: tak artystycznej, jak i użytkowej. Był autorem wielu rysunków i portretów, plakatów, ilustracji książkowych, exlibrisów, a nawet banknotów. W latach trzydziestych ub. wieku w obiegu był banknot 100-złotowy zaprojektowany przez Mehoffera, na którego rewersie znajdował się dąb ťJózefŤ z parku w Wiśniowej koło Strzyżowa. Ten dąb nota bene dwa lata temu został uznany za europejskie drzewo roku, a głosowało na niego 125 tysięcy osób" - napisał Józef Ambrozowicz. "Mehoffer bywał w Wiśniowej częstym gościem u właścicieli dworu Mycielskich. Spędzał tu letnie miesiące w towarzystwie znanych malarzy i malował w plenerze, który bardzo mu odpowiadał. Podobno gdy pierwszy raz przyjechał do Wiśniowej i spojrzał z tarasu na łańcuch widocznych stamtąd wzgórz miał powiedzieć: ťDobrze skomponowaneŤ" - przypomniał.

    Józef Mehoffer zmarł 8 lipca 1946 r. w Wadowicach - miał 77 lat. Jest pochowany na Cmentarzu Rakowickim w Krakowie.

    Warto wrócić do...


    Źródło: Gość Niedzielny – edycja sandomierska

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era