
Liturgicznie Święto św. Marii Magdaleny przypada w środę, 22 lipca, ale wspólnota parafii pod jej wezwaniem w Koziegłowach obchodziła je w niedzielę, 19 lipca. Uroczystej Mszy św. odpustowej przewodniczył oraz wygłosił homilię ks. Mariusz Bakalarz, dyrektor Radia Fiat. Przez wiele lat wspomnienie św
Liturgicznie Święto św. Marii Magdaleny przypada w środę, 22 lipca, ale wspólnota parafii pod jej wezwaniem w Koziegłowach obchodziła je w niedzielę, 19 lipca. Uroczystej Mszy św. odpustowej przewodniczył oraz wygłosił homilię ks. Mariusz Bakalarz, dyrektor Radia Fiat.
Przez wiele lat wspomnienie św. Marii Magdaleny nie było obowiązkowym. Dopiero w 2016 roku, w ramach jubileuszu miłosierdzia, watykańska Kongregacja ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów, zgodnie z wolą papieża Franciszka, dekretem „Apostołka apostołów” (2 czerwca 2016) podniosła obchód liturgiczny Magdaleny dla całego Kościoła łacińskiego do rangi święta. – Postać Marii Magdaleny jest dla wielu z nas najlepszym przykładem Bożego Miłosierdzia i tego, że choć można mieć skomplikowane życie, to Bóg każdego obdarza wielką miłością – powiedział ks. Mariusz Bakalarz:
– Nawet z tym świętem liturgicznym to święta Maria Magdalena łatwo nie miała, bo musiała długo czekać, żeby rzeczywiście ten dzień był już nie tylko wspomnieniem, ale świętem, ale za to została uhonorowana pięknym tytułem: Apostołki apostołów. To może zaskakujące, ale to rzeczywiście tak było, że to ona stała się apostołką, bo apostołom ogłosiła prawdę o Zmartwychwstaniu, tę prawdę, którą później apostołowie dopiero poznali, o której się upewnili, którą poniosą dalej. No i ma też święta Maria Magdalena problem z tą swoją przeszłością, o której więcej nie wiemy, niż wiemy. Jak nie wiemy, to się tam rodzi mnóstwo domysłów, takich trochę pewnie też niesprawiedliwych. Jakąś historię za sobą ma i to niełatwą, ale może tym bardziej ona pokazuje, że Pan Bóg wybiera sobie ludzi patrząc po swojemu, nie po ludzku. Według naszych norm nie wybrał tych najodpowiedniejszych, a jeszcze w ogóle wybrał kobietę, która w tamtych czasach totalnie była niewiarygodna. Po to by ona była pierwszym świadkiem Zmartwychwstania, spotkania z Jezusem i żeby zaniosła tę radosną wieść innym. To nam pokazuje to Boże spojrzenie, inne niż to nasze ludzkie. Nie takie racjonalne, ale spojrzenie z głębi serca. I może po to mamy tę świętą Marię Magdalenę z tą jej skomplikowaną historią, żeby nam pokazywała, że jakkolwiek nie byłaby skomplikowana historia każdego z nas, to Pan Bóg ma swój pomysł na to.
Podniosłą atmosferę w parafii można było wyczuć już przed rozpoczęciem uroczystości. – Kościół i otoczenie świątyni udekorowane, bo przecież obchodzimy święto naszej patronki, św. Marii Magdaleny – mówił ks. Daniel Kusa, proboszcz koziegłowskiej parafii:
– Ta wizualna, zewnętrzna rzeczywistość to jedna sprawa, ale to, co chyba dla nas największym takim jest znaczącym elementem, to właśnie to duchowe przeżywanie tych odpustowych rzeczywistości, za którymi się kryje wielka prawda i głębia i ta nasza patronka, która nieustannie inspiruje. Choć przychodzimy nieraz ze smutkiem, z trudami, bo wydaje się, że Jezus umarł, to tak naprawdę prowadzi nas do poranka Zmartwychwstania, ta jako pierwsza, która Chrystusa zmartwychwstałego spotkała. Przez cały tydzień przygotowywaliśmy się w Nowennie do św. Marii Magdaleny, aby ta uroczystość w zewnętrznym wymiarze pomogła przede wszystkim wewnętrznie przygotowywać się. Nawet gdy dzisiaj, w tą kolejną niedzielę padają słowa o chwaście, o ziarnie, to chcemy też wspierać się razem, aby nie dać się nigdy poddać złu, które jest mniejsze, bo dobro zwycięża i Chrystus z w nim razem. Próbujemy razem, cały czas nazywam moją parafię rodziną i wspólnotą, i chcemy rodzinnie jakoś razem odkrywać dzisiaj w tym wymagającym świecie, że możemy być razem, trwać razem i o to prosimy naszą Świętą Patronkę.
Przy drodze do kościoła parafialnego ustawionych było wiele straganów, jak to w uroczystość odpustową, a na nich przysłowiowe „mydło i powidło”. Przed samym kościołem napotkać można było natomiast specjalne stoisko z tzw. „Magdalenkami”, czyli przepysznymi babeczkami upieczonymi przez miejscowe gospodynie. W tym roku babeczek było ponad 700, a rozeszły się błyskawicznie. Skąd „Magdalenki” właśnie tego dnia wyjaśnił prezes Akcji Katolickiej parafii św. Marii Magdaleny w Koziegłowach Jerzy Puszczewicz:
– Jest to taka tradycja u nas w Koziegłowach już od kilkunastu lat, że na odpust św. Marii Magdaleny zostają wypieczone babeczki, które się nazywają “Magdalenki” i jako tradycja ludzie przyjeżdżając na odpust mogą sobie zakupić taką babeczkę, żeby posmakować tego wyrobu. A druga sprawa, wesprzeć, bo babeczki wiadomo trzeba zakupić, żeby wesprzeć. Te pieniądze później w Akcji Katolickiej są przeznaczone na cele charytatywne, na paczki dla dzieci, bo działamy również z dziećmi, robimy konkursy, robimy Mikołajki, Dzień Dziecka i te pieniądze są niezbędne, żeby później można było coś zakupić na te cele.
Na uroczystej Eucharystii odpustowej zgromadziło się wielu parafian, przedstawiciele OSP z pocztami sztandarowymi, członkowie Róż różańcowych i stowarzyszeń i organizacji działających w parafii. Wszyscy uczestniczyli również w procesji eucharystycznej z Najświętszym Sakramentem wokół kościoła. – Całe te dzisiejsze uroczystości to piękny przykład wspólnoty, jaką tutaj tworzymy – powiedział jeden z parafian Krzysztof Wiśniewski:
– Ta przepiękna Msza św. odpustowa, naprawdę przepiękna. Rzeczywiście to jest coś wspaniałego w tych prastarych murach naszego kościoła, gdzie te malowidła, te freski 600-letnie, gdzie te przepiękne ołtarze. Przede wszystkim to jest właśnie ta radość, że tutaj możemy być na tej Mszy św. Wszyscy możemy się pomodlić w intencji członków naszej parafii. To jest naprawdę świetne i to jest naprawdę wzruszające uczucie.
Parafia w św. Marii Magdaleny w Koziegłowach należy do najstarszych w archidiecezji częstochowskiej. Istniała z pewnością w 1402 r., a prawdopodobnie już w połowie XIV w. Kościół wybudowano w stylu gotyckim w 1470 r. W 1595 r. dobudowano do niego drewnianą nawę, którą w 1679 r. zamieniono na murowaną. W 1972 r. przypadkowo odkryto w kościele 27 gotyckich polichromii temperowych na tynku, które są jednym z najpełniej zachowanych cykli pasyjnych polskiego późnogotyckiego malarstwa ściennego.
Źródło: Czestochowskie24.pl