
Wyślij wideo Reklama Kontakt Facebook Instagram Youtube Nasze portale - Skomentuj (1) - Udostępnij - Wyślij link - Opublikuj - Wydrukuj - 41 - 10 lipca 2026 - dzisiaj, 13:10 - wyświetleń: 3807 - Skomentuj (1) - Udostępnij - Wyślij link - Opublikuj - Wydrukuj - 41 Artyści uliczni zachwycili - Y
Sztuka opanowała ulice Bielska-Białej. Plenerowe spektakle przyciągnęły tłumy mieszkańców · fot. Paweł Sowa / Wydział Prasowy UMBB
Do Bielska‑Białej przyjechali artyści z Polski, Czech, Francji i Niemiec. Sprowadził ich do naszego miasta właśnie projekt Sąsiedzi, inspirowany festiwalem wymyślonym przez Witolda Mazurkiewicza.
- Ten pomysł ma wiele lat, można nawet powiedzieć, że wiele dekad. Kiedyś, podróżując przez ponad 15 lat z teatrem po całej Europie, widziałem tego typu imprezy. Po powrocie postanowiłem stworzyć taki festiwal w Lublinie i rzeczywiście 15 lat byłem dyrektorem Festiwalu Teatrów Ulicznych Sąsiedzi. Wracając do Bielska‑Białej wiedziałem, że to miasto jest o wiele lepszym, bo bliższym mi miejscem, żeby przyjąć tego typu imprezę. I jak widać, we wszystkich zakątkach, na ulicach, na placach rzeczywiście to się świetnie przyjmuje. Lato ma swoje wymagania - obliguje nas do wyjścia z budynków teatrów na ulice i spotkania ludzi - mówił dyrektor artystyczny projektu Sąsiedzi, jednocześnie dyrektor Teatru Polskiego w Bielsku‑Białej Witold Mazurkiewicz.
W Europie jest bardzo wielu artystów ulicznych, dlatego przed organizacją Sąsiadów w naszym mieście konieczna była selekcja. Najpierw organizatorzy zakładali, że zaproszą tylko reprezentantów Słowacji i Czech, bo w końcu sąsiedzi, ale…
- Znaleźliśmy znakomity zespół niemiecki, znakomity zespół francuski; wisienką na torcie jest kultowy wręcz Teatr Ósmego Dnia z Poznania, który pokazał Arkę. To teatr bardzo zaangażowany społecznie i politycznie, ale to tylko jedna jego strona. Bo to, co widzieliśmy w ciągu dnia na placach i ulicach, miało służyć zabawie, świetnemu nastrojowi. I tak się działo - podsumował.
Rzeczywiście tak było. Przez trzy festiwalowe dni widzowie mogli poruszać się po mieście śladem kolejnych wydarzeń. W Galerii Sfera (spektakl został przeniesiony pod dach z powodu pogody), a później też na Rynku i w Parku za Ratuszem prawdziwe tłumy oglądały widowisko cyrkowe The Ambiguous Vagabonds niemieckiego duetu Los Hobos. Dwóch uroczych artystów, z towarzyszeniem muzyki akordeonowej, prezentowało w nim swój kunszt na polu żonglerki, akrobatyki i klaunady, do tego z ogromnym humorem, chociaż bez słów, i z interakcją - szczególnie najmłodsi widzowie często byli wciągani w sam środek akcji.
Doskonałą sceną dla teatru ulicznego okazał się plac przy Studiu Filmów Rysunkowych. To tam, na taśmie zawieszonej wysoko w przestrzeni - highline - można było oglądać pasjonata balansu, trzykrotnego rekordzistę Polski, pokazującego niesamowite wyczyny oparte na artystycznym balansie ciała. Takie podniebne spacery robiły wrażenie na publiczności. Wcale nie mniejszy aplauz wzbudziło kierowanie gokartem podczas stania na głowie. A to już przedstawienie Summer Heat czeskiej grupy BoCirk. Czterech młodych, silnych i dobrze zbudowanych mężczyzn pokazywało niesamowite akrobacje na krzesłach, na pędzącym gokarcie, chodzenie po linie, tysiące salt i fikołków. Do tego dużo śpiewu, muzyki i radości. Swoim show skradli w sobotę serca licznej publiczności na placu przy SFR. W Bielsku‑Białej BoCirk pokazał jeszcze dwa swoje przedstawienia: On The Road i Pitipaldi.
Zgoła inne emocje budziło przedstawienie, które można było - i to aż trzynaście razy przez trzy festiwalowe dni - zobaczyć na Placu Ratuszowym. Już przed festiwalem przechodnie obserwowali, jak na parkingu obok Ratusza powstaje niespotykana w tym miejscu konstrukcja. Była to legendarna, gigantyczna, zabytkowa drewniana beczka (pierwszą taką zbudowano w latach 30. XX wieku w USA) - jedna z zaledwie trzech wciąż funkcjonujących tego typu konstrukcji na całym świecie. Później okazała się sceną dla mrożącego krew w żyłach przedstawienia. Zespół Le Mur De La Mort (Ściana Śmierci) w swoim flagowym spektaklu Mortel jus de Mortel ożywił legendarną jarmarczną tradycję. Przy dźwiękach muzyki rockowej na żywo, w duszącym zapachu spalin i ryku silników widzowie (konstrukcja areny mieści naraz maksymalnie 100 osób) obserwowali wyczyny motocyklistów jeżdżących z prędkością 80km/h po pionowej ścianie. Gęsia skórka to najsłabsza z reakcji na to, co można było zobaczyć w beczce, zwłaszcza, że drżenie desek pod wpływem szaleństw motocyklistów czuł każdy widz.
Do udziału w projekcie udało się zaprosić jeszcze jedną legendę. To Teatr Ósmego Dnia z Poznania. Artyści przyjechali do naszego miasta ze spektaklem Arka, który od czasu swojej premiery w 2000 roku zachwyca widzów na całym świecie. Spektaklowa arka to rzeczywiście wielki, uskrzydlony statek, wielopoziomowa, ruchoma scena, która przesuwała się wśród publiczności zgromadzonej w sobotę na parkingu przy ulicy Władysława Broniewskiego. Arka też symbol domu, bo przedstawienie Arka opowiada o wędrowcach, o ich podróży ku ziemi obiecanej. Płonące elementy, muzyka i wejście aktorów w publiczność pozostawiło po sobie niezapomniane wrażenie. Publiczność jeszcze długo po spektaklu wywoływała artystów na scenę oklaskami.
Organizatorem projektu Sąsiedzi był Miejski Dom Kultury w Bielsku‑Białej, współorganizatorami Teatr Polski i Instytucja Ars Cameralis, partnerem Województwo Śląskie. Projekt został zrealizowany w ramach Polskiej Stolicy Kultury 2026.
Źródło: bielsko.tv