RAK
    Solanka lepsza niż silne leki. Rowerem do Czech

    Solanka lepsza niż silne leki. Rowerem do Czech

    2868 odsłon
    Śląskie

    Artykuł opisuje historię solanki w Darkowie (Czechy), uważanej za lepszą od tej w Jastrzębiu, odkrytej przypadkowo podczas poszukiwań węgla w XIX wieku. Uzdrowisko w Darkowie ma długie tradycje sięgające XIII wieku i jest polecane do odwiedzenia podczas wycieczki rowerowej.

    7 godzin temu

    0 komentarzy

    Ostatnia aktualizacja: 10 godzin temu

    Najlepsza solanka w Europie nie znajdowała się w Bad Königsdorff, czyli w Jastrzębiu, a po drugiej stronie granicy prusko-austriackiej, w Darkowie. Również tam w XIX wieku szukano węgla i niejako przez przypadek natknięto się na słoną wodę. Jednak to w Darkowie miała ona lepsze parametry niż nasza. A na dodatek tradycje leczniczych wód sięgają tam XIII wieku. Warto przejeżdżając rowerem przez Karwinę zajrzeć do tego czynnego po dziś dzień uzdrowiska.

    Wiesz coś więcej na ten temat?

    Napisz do nas

    Solanka – woda owiana legendą

    Historia ożywczej wody w Darkowie jest spowita mgłą legend i lokalnych przekazów. Trzeba cofnąć się w czasie aż do XIII wieku, kiedy ówczesna ludność udawała się do lasu, aby tam raczyć się wodą, która jak wierzono, dodawała im sił i pomagała zwalczać choroby, które wówczas często przypisywano działaniu złych mocy. Wtedy nikt nie wiedział jeszcze, że ta niezwykła ciecz kryje w sobie ogromne bogactwo jodu, bromu i innych minerałów, które w przyszłości przyniosą tej prowincjonalnej miejscowości sławę jednego z najważniejszych uzdrowisk monarchii austro‑węgierskiej.

    A teraz przenieśmy się do drugiej połowy XIX wieku, kiedy na Śląsku panuje gorączka poszukiwania czarnego złota, czyli węgla. I w Jastrzębiu, i w Darkowie trwają intensywne odwierty, które mają odkryć ten skarb, będący siłą napędową rewolucji przemysłowej. Jak głoszą lokalne przekazy, solanka wytrysnęła wtedy z ziemi na wysokość 30 metrów. Był rok 1862 i data ta dla małej wioski, leżącej gdzieś na prowincji monarchii habsburskiej okazała się być przełomowa.

    Solanka lepsza niż narkotyki

    Wodę wysłano na uniwersytet wiedeński, gdzie po przebadaniu stwierdzono, że zawartość jodu jest dwukrotnie wyższa niż słynnym wówczas austriackim uzdrowisku Bad Hall. Nie bez powodu ówcześni lekarze zachwycali się Darkowem. Profesor chemii Uniwersytetu Wiedeńskiego Ernst Ludwig twierdził wręcz, że pod względem zawartości bromu darkowska woda nie ustępuje żadnej innej wodzie jodowej, a ilością składników mineralnych przewyższa większość znanych europejskich solanek.

    Oficjalne otwarcie kurortu w Darkowie nastąpiło w 1867 roku. Podobnie jak w Jastrzębiu, tamtejszą solankę stosowano w terapii chorób kobiecych, reumatyzmu, schorzeń układu nerwowego i skóry. Pacjenci korzystali z kąpieli pełnych i nasiadowych, okładów oraz kuracji pitnej.

    Jeden z lekarzy opisuje przypadek 24-letniego mężczyzny cierpiącego na kiłę oraz bóle reumatyczne. Jak relacjonuje medyk, wszelkie działania związane z podawaniem narkotyków, w tym dożylnie nic nie dały. Dopiero zastosowanie kąpieli solankowych przyniosło ulgę, a następnie całkowite wyzdrowienie.

    Gdy Darków podbił Wiedeń. Opowieść o lekarzu, milionerze i uzdrowisku marzeń

    Tak, jak w Jastrzębiu kurort rozwinął doktor Mikołaj Witczak z Wielkopolski (założycielem był Hrabia Felix von Königsdorff w 1861 r.), tak w Darkowie ster uzdrowiskowych spraw w swoje ręce wziął również lekarz - Wilhelm Degré. To właśnie jemu kurort zawdzięcza swój złoty czas. Zaczęły powstawać konieczne obiekty – okazała wille, Dom Zdrojowy, drewniana promenada i fontanna solankowa oraz kaplica . Miejsce stało się modne dla gości z samego Wiednia. Na przełomie wieków uzdrowisko przeszło w ręce hrabiego Jana Larischa‑Mönnicha, właściciela ziemskiego i barona węglowego, jednego z najbogatszych ludzi w Austro-Węgrzech. Także i on przyczynił się do świetności uzdrowiska.

    Pierwszym budynkiem w nowo powstałym uzdrowisku był Dom Zdrojowy, oczywiście drewniany, do naszych czasów nie przetrwał. W parku kuracyjnym można dziś zobaczyć willę Henrietta, której nazwę zmieniono później na Jindřiška. Wybudowano ją w 1880 roku i jak informują publikacje z tamtych lat, miała dwadzieścia jeden pokoi dla gości. W 1901 roku przebudowano ją na rezydencję reprezentacyjną naczelnego lekarza Wilhelma Degré i jego żony Anny Marii. Był to jeden z najpiękniejszych obiektów, który stał na prawym brzegu rzeki Olzy. Niestety, nie zachowała pierwotnego wyglądu, bo w 1958 roku została przebudowana - dodano nowe piętro. I właśnie w takim stanie willa stoi w Parku Zdrojowym.

    Dom Zdrojowy, który możemy dzisiaj oglądać w parku dla kuracjuszy po czesku nosi nazwę Společenský Dům - co można dosłownie przetłumaczyć na Dom Społeczny, Dom Towarzyski i to już pokazuje nam, co było jego główną rolą. W obiekcie znajdowała się sala taneczna i pomieszczenia przeznaczone do życia towarzyskiego kuracjuszy. Był on centrum spotkań gości uzdrowiska, którzy oprócz leczenia uczestniczyli w koncertach, spacerach i wydarzeniach kulturalnych. Został wzniesiony w latach 1900–1901 według projektu wiedeńskiego architekta Korna. Budynek reprezentuje historyzm z elementami secesji i stanowi najważniejszy obiekt historycznego zespołu uzdrowiskowego Lázně Darkov w Karwinie.

    Od 1992 roku jest objęty ochroną jako zabytek kultury Republiki Czeskiej. Dzisiaj funkcjonuje tam restauracja. Można nawet wynająć pokój. Przed budynkiem szumi fontanna solankowa, a nowa promenada zaprasza do spacerów pośród starego parku. Po zmroku miejsce nabiera wyjątkowego charakteru za sprawą muzycznej fontanny, której pokazy światła, wody i dźwięku pokazują, że Darków potrafi łączyć ponad 150-letnią tradycję z nowoczesnością.

    Luksus: angielskie klozety, elektryka i telefon

    Zadbano o to, aby kuracjusze czuli się komfortowo. Broszury reklamowe podkreślały nowoczesne wyposażenie willi, w tym tzw. angielskie klozety, czyli spłukiwane wodą ustępy będące wówczas symbolem wysokiego standardu sanitarnego. Był więc wodociąg, kanalizacja i elektryczne światło, ale też stacja pocztowa, telegraficzna i telefoniczna. Kuracjusze mogli także korzystać z kuracji pitnej. Do studni z leczniczą wodą prowadził zadaszony deptak, dzięki któremu można było spacerować i pić solankę niezależnie od kaprysów pogody. Po I wojnie światowej nastąpił podział Śląska Cieszyńskiego i Darków znalazł się w granicach Republiki Czechosłowackiej.

    Nie samymi zabiegami kuracjusz żyje

    W Darkowie dbano o to, by kuracjusze nie tylko wracali do zdrowia, ale i świetnie się bawili. Wieczory ożywiały taneczne spotkania towarzyskie, a każdego dnia gościom przygrywała uzdrowiskowa kapela. W Domu Zdrojowym odbywały się koncerty i odczyty, a spragnieni aktywności mogli grać w tenisa, wędkować w Olzie lub wybrać się na wycieczkę w Beskidy i do pobliskiego zagłębia węglowego. Reklamy uzdrowiska przekonywały, że każdy znajdzie tu coś dla siebie - od muzyki i wykładów po sport, wycieczki i kontakt z przyrodą. Największym powodzeniem cieszyły się jednak spacery po rozległym parku zdrojowym, gdzie wśród zieleni i ciszy można było w pełni odczuć urok uzdrowiskowego życia.

    Drugie życie dawnego kurortu

    Dziś Darków harmonijnie łączy przeszłość z teraźniejszością. Wśród zabytkowych willi, starych drzew parku zdrojowego i odrestaurowanego Domu Zdrojowego wciąż można poczuć atmosferę kurortu, który przed ponad wiekiem przyciągał gości z całej monarchii habsburskiej. Nadal wykorzystuje się tu słynną solankę jodowo‑bromową, ten sam naturalny skarb, który przez dziesięciolecia rozsławiał Darków daleko poza granicami Śląska. Kiedyś przyjeżdżali tu kuracjusze z Wiednia, dziś częściej zaglądają rowerzyści i turyści z polskiej strony granicy. Wystarczy jednak krótki spacer parkowymi alejami, by zrozumieć, dlaczego to niepozorne miejsce przez lata uchodziło za jeden z największych skarbów Śląska Cieszyńskiego.


    Źródło: JastrzebieOnline.pl

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era

    Co o tym sądzisz?