
Makabryczna zbrodnia wstrząsnęła lokalną społecznością po suto zakrapianym spotkaniu dwóch znajomych. Początkowa sprzeczka przerodziła się w bezwzględną walkę, w której Norbert zdobył miażdżącą przewagę. Mężczyzna brutalnie okładał powalonego Krystiana, a ostatecznie skoczył na głowę nieprzytomnego kolegi, co doprowadziło do jego śmierci jeszcze tej samej nocy. Prawie dwanaście miesięcy po tych tragicznych wydarzeniach sprawca usłyszał wieloletni wyrok za dokonanie morderstwa.
Spis treści
Krwawe zdarzenia rozegrały się w nocy z 20 na 21 lipca 2025 roku w budynku przy ulicy Wojska Polskiego w Mysłowicach. W mieszkaniu na parterze zorganizowano głośne spotkanie towarzyskie, w którym uczestniczył trzydziestosiedmioletni Krystian, dwudziestoośmioletni Norbert A. oraz Katarzyna M. Mężczyźni znali się i mieszkali w sąsiedztwie. Zanim rozpoczęli wieczorną biesiadę w lokalu znajomego, przebywali razem w parku w dzielnicy Słupna. W trakcie trwania imprezy między sąsiadami wybuchł konflikt, którego przyczyny nie ustalono. Niewykluczone, że powodem była zazdrość o kobietę. Konfrontacja przybrała dramatyczny obrót, gdy Norbert brutalnie pobił Krystiana. Obrażenia głowy ofiary okazały się tak poważne, że lekarze nie zdołali zapobiec śmierci.
Polecany artykuł:
Ostateczne orzeczenie w tej sprawie zapadło w środę, 15 lipca. Zanim sędziowie przedstawili swoją decyzję, oskarżony zdecydował się na osobiste wystąpienie. Swoje stanowisko odczytał z odręcznie przygotowanych notatek.
- Na początku chciałem powiedzieć, że jest mi bardzo przykro z powodu śmierci mojego kolegi. To jest ogromna tragedia. Nigdy nie przypuszczałem, nigdy nie chciałem, żeby ty się tak skończyło. Nie zdawałem sobie sprawę, że to wszystko się tak potoczy. Nie miąłem zamiaru pozbawić Krystiana życia. Tamtego dnia się broniłem. Krystian był pijany. W pewnym momencie ja wyszedłem z mieszkania, nagle stanął za mną Krystian, był agresywny i zaczął mnie obrażać. Mówił, że mam wyp... z tej imprezy. Pytałem o,co chodzi, a on mnie zaatakował, szarpał mnie i bił pięściami. Potem złapał mnie i z całej siły rzucił mną. Uderzyłem się w głowę i zauważyłem, że leci mi krew. Poszedłem z powrotem do mieszkania. Krystian gdzieś poszedł. Ja źle się czułem. Byłem w łazience. Nie pamiętam jak długo to trwało. W pewnym momencie zobaczyłem, że Krystian jest znowu w mieszkaniu. Wszedł do łazienki, była agresywny i pijany. Znowu mnie zaatakował. Ja wpadłem w panikę. On był ode mnie silniejszy, bałem się, broniłem się. Zaczęliśmy sobie zadawać ciosy. Upadliśmy. Wylądowaliśmy w tym małym pokoju. Obaj się wywróciliśmy. Działałem w strachu i ogromnym stresie. Moim celem była obrona. To nieprawda, że skoczyłem Krystianowi na głowę. Będę z tym żył do końca moich dni. Proszę sąd, by wziął pod uwagę, że to ja zostałem zaatakowany - przekonywał oskarżony.
Przedstawicielka Prokuratury Rejonowej w Mysłowicach, Magdalena Kamińska, zażądała dla sprawcy kary dwudziestu pięciu lat więzienia za dokonanie morderstwa. Oskarżycielka argumentowała, że napastnik uderzał kompana z ogromnym animuszem, a następnie odbił się i wylądował dwiema stopami na jego głowie. Zadawane ciosy były na tyle potężne, że sam atakujący poważnie zranił się w dłoń.
- Biegły stwierdził, że obrażenia prawej ręki powstały w wyniku uderzania pięścią, powstały w wyniku uderzeń pięścią o zęby Krystiana i uderzenia te musiały być zadawane z bardzo dużą siłą. To wszystko jest zbieżne z wynikami sekcji zwłok. Opinia mówi również, że obrażenia głowy pokrzywdzonego mogły powstać w wyniku skakania po głowie obiema obutymi nogami oraz że obrażenia na ciele są typowe dla pobicia - mówiła prokurator.
Reprezentujący interesy napastnika mecenas Krzysztof Burda przedstawił zupełnie inną perspektywę i kategorycznie odrzucił kwalifikację czynu jako celowego pozbawienia życia.
- Pan Norbert nie chciał śmierci Krystiana i na to się nie godził. Proszę sąd, by rozważył zmianę kwalifikacji czynu na czyn z art. 156 Kodeksu karnego (czyli spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, skutkującego śmiercią - przyp. red.) - rozpoczął mec. Burda.
Prawnik zatrudniony przez oskarżonego starał się zdyskredytować relację Katarzyny M., która swoimi słowami potwierdziła deptanie głowy Krystiana. Kobieta w początkowej fazie dochodzenia przekonywała śledczych o co najmniej czterokrotnym naskoczeniu na ofiarę, natomiast podczas rozprawy sądowej była całkowicie przekonana wyłącznie o pojedynczym ataku z powietrza na leżącego mężczyznę.
„- Ta pani miała w organizmie prawie dwa promile alkoholu. Niewykluczone, że była pod wpływem narkotyków. Nie zaprzeczała, że zdarza jej się używać amfetaminy, a wtedy, w dniu zdarzenia, nie została przebadana na obecność narkotyków w organizmie. Mówiąc kolokwialnie pani M. lubiła sobie poimprezować. Jej pierwsze przesłuchanie przez policję nie mieści się w regułach rzetelnego przesłuchania. Policja ją maglowała, dopytywała ile było skoków. To przesłuchanie było co najmniej moderowane. Najpierw był opis czterech skoków, potem jednego, potem Katarzyna M. nie była pewna, ile było skoków. Problem w tym, co świadek M. widziała i co mogła widzieć - mówił mecenas.”
Zaraz przed przerwą oskarżony zaapelował do składu orzekającego o oczyszczenie go z najpoważniejszych zarzutów i wymierzenie wyjątkowo łagodnej kary. Sędziowie udali się na naradę, by bezpośrednio po niej odczytać postanowienie.
„- Sąd uznaje Norberta A. winnym zbrodni zabójstwa i wymierza mu karę 25 lat pozbawienia wolności - ogłosił sędzia Robert Seweryn.”
Skład orzekający kategorycznie odrzucił wnioski obrony o złagodzenie artykułu z kodeksu karnego. Wymiar sprawiedliwości zrezygnował z dożywotniej izolacji wyłącznie ze względu na fakt uprzedniej wymiany ciosów, a nie niespodziewanej agresji. Zwrócono jednak uwagę na szokującą i niespotykaną bezwzględność napastnika.
„- Pokrzywdzony został sprowadzony do parteru i skatowany. Jego twarz i ciało było wstrząsającym widokiem dla sądu. Materiał dowodowy wskazuje jednoznacznie, że doszło tam, nie do ciężkiego pobicia, ciężkiego uszczerbku na zdrowiu ze skutkiem śmiertelnym, nie doszło tam do zabójstwa z zamiarem ewentualnym, tylko doszło tam do zabójstwa z zamiarem bezpośrednim. Każdy przeciętnie rozwinięty człowiek, i oskarżony nie jest poniżej tej granicy, w takiej sytuacji, że bije się ze swoim kolegą, dają sobie "po szlagu" i koniec. Kropka. Ale nie. Tutaj to idzie dalej. Tam doszło do, można powiedzieć, krwawej jatki. Widzi oskarżony, że pokrzywdzony leży na podłodze, to jeszcze skacze mu na głowę. Jeżeli mężczyzna postury nawet niezbyt wysokiej, a oskarżony jest dobrze zbudowany. Waży co najmniej 70 kg jeśli nie 80 kg, jeżeli obunóż skoczy na głowę pokrzywdzonego. To gdzie poszukiwać zamiaru bezpośredniego zabójstwa jak nie w tej sytuacji. To tak jakby ktoś wziął młotek i uderzył nim w głowę albo nóż i go wbił. W tej sytuacji są przypisał oskarżonemu przestępstwo zabójstwa - argumentował sędzia Seweryn. - Trzeba przejść do kary. Gdyby, tak jak była mowa tutaj na początku procesu, że to oskarżony od razu zaatakował, z partyzanta, znienacka pokrzywdzonego, sprowadził go do parteru i go tam skatował, skakał mu po głowie. Gdyby były te cztery skoki, gdyby nie było tych ustaleń o bójce, to moglibyśmy tutaj mówić o dożywotniego pozbawienia wolności. Ale nie dywagujemy tutaj o ewentualności, ale mówimy o konkretach. A konkrety są takie, że biło się dwóch facetów. Oskarżony wdał się w bójkę z pokrzywdzonym. Widział, że ma przewagę, a dalej w to brnął, bił go. Zrobił mu sieczkę z twarzy. Czy pan oskarżony jest bezwzględnym zabójcą w potocznym rozumieniu tego słowa? No nie. Ale czy zabił pan człowieka? Niestety tak. Pan nie chciał pobić pokrzywdzonego. Pan chciał go, jak to się czasami mówi "dojechać go do spodu". Kara 25 lat pozbawienia wolności jest jak najbardziej adekwatna - dodawał sędzia.”
Decyzja podjęta w pierwszej instancji nie ma charakteru ostatecznego. Adwokat reprezentujący interesy skazanego najpewniej wniesie stosowną apelację do sądu wyższego szczebla.
Za zabójstwo grozi dożywocie. A wiesz, ile można dostać za inne przestępstwa?
Pytanie 1 z 12
Jaka kara więzienia grozi za kradzież w włamaniem?
od 1 roku do 3 lat
od 1 roku do 5 lat
od 1 roku do 10 lat
Zabił Krystiana skacząc mu po głowie
Źródło: Radio ESKA Śląsk