
Siwe, przerzedzone włosy, wydatny brzuch i południowy akcent – takiego Toma Cruise’a kino jeszcze nie widziało. Warner Bros. opublikował pierwszy pełny zwiastun filmu „Digger” w reżyserii dwukrotnego zdobywcy Oscara Alejandro G. Inarritu , w którym gwiazdor serii „Mission: Impossible” przechodzi totalną metamorfozę. Film trafi do kin 2 października 2026 roku .
Naftowy miliarder ratuje świat, który sam zniszczył
Cruise wciela się w Diggera Rockwella – „najpotężniejszego człowieka na świecie”, prostackiego, charyzmatycznego magnata naftowego, którego firma wywołała gigantyczną katastrofę ekologiczną, mogącą doprowadzić nawet do wojny nuklearnej. Teraz to właśnie on musi udowodnić, że jest zbawcą ludzkości, zanim uwolniony przez niego kataklizm – w tym apokaliktyczna grenlandzka góra lodowa o imieniu Judy – zniszczy wszystko. „Digger nas w to wpakował i Digger nas z tego wykopie” – zapowiada w zwiastunie prezydent USA, grany przez Johna Goodmana , który w dodatku ma zwyczaj zasypiać w najmniej odpowiednich momentach. Materiałowi towarzyszy przearanżowana wersja klasyka Talking Heads „Burning Down the House”, a całość reklamowana jest hasłem „komedia o katastrofalnych rozmiarach” i chwytliwym „Digg. Or Die.”.
Czterdzieści lat przygotowań do jednej roli
Dla Cruise’a to najbardziej „nietomcruise’owa” rola od czasu Lesa Grossmana z „Jaja w tropikach” – aktor występuje w obfitej charakteryzacji, z nieprzekonującą zaczeską i wystającym brzuchem. Zajęło mi czterdzieści lat, żeby stać się tą postacią – żartował podczas prezentacji zwiastuna na terenie wytwórni Warner Bros. Cruise zdradził też kulisy nietypowej współpracy z reżyserem: zamiast otrzymać gotowy scenariusz, spędził z Inarritu kilka dni, podczas których Meksykanin osobiście czytał mu tekst na głos. Aktor przyznał, że fanem twórcy jest od czasu debiutanckiego „Amores Perros” z 2000 roku – na wspólny projekt czekali więc ponad ćwierć wieku. „Nigdy nie miałem czegoś, co rzuciłoby mi wyzwanie w ten sposób – i Alejandro też nie” – podkreślał.
Dziesięć lat obsesji Inarritu
Dla Inarritu „Digger” to pierwszy film od „Bardo” z 2022 roku i pierwszy anglojęzyczny od nagrodzonego Oscarem „Zjawy”. Reżyser, który nie mógł pojawić się na prezentacji, bo w Londynie kończy właśnie miksowanie dźwięku, w nagraniu wideo wyznał, że pomysł na film narodził się tuż po „Zjawie” – nie jako scenariusz, lecz „nieustępliwa, powracająca obsesja”. Wiedziałem, kim jest ta postać. Wiedziałem, jak mówi, jak przetrwa, jak uwodzi rzeczywistość, by ta się z nim zgadzała. Ale zajęło mi dziesięć lat, bo nie szukałem historii – szukałem właściwego sposobu jej opowiedzenia. To absurdalne, niebezpieczne, ale z pewnością komediowe, bo źródłem wielkiej komedii jest tragedia – tłumaczył reżyser. Scenariusz Inarritu napisał wspólnie ze współautorami „Birdmana” – Nicolasem Giacobone i Alexandrem Dinelarisem – oraz Sabiną Berman.
Gwiazdorska obsada i kamera z 1954 roku
Obok Cruise’a i Goodmana w filmie występuje plejada gwiazd – Sandra Hueller , Jesse Plemons , Riz Ahmed , Michael Stuhlbarg , Sophie Wilde , Emma D’Arcy , Robert John Burke i Burn Gorman . Za zdjęcia odpowiada wieloletni współpracownik reżysera, zdobywca trzech Oscarów Emmanuel Lubezki , a film nakręcono w Wielkiej Brytanii w formacie VistaVision – na kamerze zaprojektowanej w 1954 roku, tym samym formacie, którego Paul Thomas Anderson użył przy „One Battle After Another”. Krytycy już teraz wieszczą porównania do „Doktora Strangelove’a” Kubricka – z absurdalnym humorem, apokaliptyczną stawką i nieporadnym prezydentem w tle – a amerykańskie media otwarcie spekulują, że rola Rockwella może wreszcie przynieść Cruise’owi pierwszego w karierze konkurencyjnego Oscara.
O autorze
Jakub Białkowski jest redaktorem serwisu Silesion.pl. Od kilku lat aktywnie relacjonuje najważniejsze wydarzenia ze Śląska, skupiając się na tematach społecznych, miejskich i kulturalnych. Absolwent dziennikarstwa na Uniwersytecie Śląskim, pasjonat nowych mediów i reportażu. Ceni sobie świeże spojrzenie na lokalne sprawy i kontakt z mieszkańcami regionu. Po godzinach miłośnik kina, podróży i dobrej kawy.
Źródło: Silesion.PL