
Miasto tętni życiem nie tylko za sprawą ludzi. Latem łatwiej spotkać owady zapylające, jeże, lisy czy sarny, ale także komary, szczury i gołębie. Jedne gatunki są niezwykle pożyteczne, inne potrafią uprzykrzyć życie, a jeszcze inne budzą niepotrzebny strach. Jak zachować się podczas takich spotkań?
Coraz cieplejsze lata, rozrastające się miasta i zmieniające się środowisko sprawiają, że zwierzęta coraz częściej pojawiają się tam, gdzie jeszcze kilkanaście lat temu widywano je sporadycznie. Nie każde spotkanie oznacza jednak zagrożenie.
Bez owadów miasta miałyby problem
Latem szczególnie często narzekamy na komary, muchy czy osy, zapominając jednocześnie, jak ogromną rolę odgrywają owady zapylające! Pszczoły, trzmiele, motyle czy niektóre gatunki much odpowiadają za zapylanie roślin, dzięki czemu mogą rozwijać się kwiaty, drzewa owocowe i wiele upraw. To właśnie dlatego w wielu miastach powstają łąki kwietne. Nie są one jedynie elementem dekoracyjnym, stanowią bowiem schronienie i źródło pokarmu dla zapylaczy, poprawiają bioróżnorodność, zatrzymują wilgoć i pomagają ograniczać skutki upałów.
Nieco inaczej wygląda sytuacja z osami i szerszeniami. Choć również pełnią ważną rolę w przyrodzie, mogą być uciążliwe, zwłaszcza w pobliżu domów czy ogródków. To nie jest jednak tak, jak wiele osób myśli – owady wcale nie robią nam „na złość”. Najczęściej żądlą dopiero wtedy, gdy to one poczują się zagrożone! Gwałtowne machanie rękami, próba zgniecenia owada czy zbliżanie się do gniazda znacząco zwiększają ryzyko ataku. Wiele osób obawia się także pająków. Tymczasem zdecydowana większość gatunków występujących w Polsce jest całkowicie niegroźna dla człowieka. Co więcej, pomagają ograniczać liczbę komarów, much i innych owadów, dlatego ich obecność często okazuje się bardziej pożyteczna niż uciążliwa.
Dlaczego owady żądlą?
Część użądleń kończy się jedynie bólem, zaczerwienieniem i niewielkim obrzękiem. W takim przypadku warto jednak schłodzić miejsce użądlenia zimnym okładem – najlepiej lodem, a jeśli żądło pozostało w skórze, delikatnie je usunąć. Niebezpieczna może być natomiast reakcja alergiczna, która może wystąpić dopiero kilka godzin po użądleniu. Dlatego tak ważne jest, aby osoby, która miała kontakt z owadem nie została sama, nawet jeśli w danej chwili nic jej nie dolega. Duszności, silny obrzęk twarzy lub gardła, zawroty głowy czy utrata przytomności wymagają natychmiastowego wezwania pomocy pod numerem 112.
Warto również pamiętać o kleszczach. Po powrocie z lasu, parku lub wysokiej trawy dobrze jest dokładnie obejrzeć całe ciało. Im szybciej kleszcz zostanie usunięty, tym mniejsze ryzyko przeniesienia poważnych chorób, takich jak borelioza czy kleszczowe zapalenie mózgu.
Dlaczego dzikie zwierzęta coraz częściej pojawiają się w miastach?
Nieustannie rozrastające się miasta, zmiany klimatu oraz łatwy dostęp do pożywienia sprawiają, że wiele gatunków coraz lepiej odnajduje się w miejskim środowisku. W parkach i na osiedlach można spotkać jeże, wiewiórki, zające, lisy, a na obrzeżach miast także sarny czy dziki. W większości przypadków zwierzęta nie szukają kontaktu z człowiekiem. Trafiają do miast, ponieważ znajdują tu schronienie, wodę lub łatwo dostępne jedzenie. To właśnie pozostawione resztki żywności czy przepełnione kosze zachęcają je do coraz częstszych odwiedzin. Jeżeli zauważymy dzikie zwierzę, najlepiej zachować spokój i pozwolić mu odejść. Nie należy próbować go głaskać, dokarmiać ani płoszyć.
Szczególną ostrożność trzeba zachować w przypadku dzików, bo nawet „spokojnie” wyglądające zwierzę może zareagować agresywnie, jeśli poczuje zagrożenie, zwłaszcza gdy w pobliżu znajdują się jego młode!
Ranne lub wyraźnie chore zwierzę warto zgłosić odpowiednim służbom, straży miejskiej, policji lub urzędowi gminy, które wskażą dalszy sposób postępowania. W każdym województwie znajdują się również specjalistyczne punkty pomocy dzikim zwierzętom.
Nieproszeni mieszkańcy
Nie wszystkie zwierzęta dobrze odnajdujące się w mieście są mile widziane…
Szczury, gołębie czy niektóre gatunki mew mogą powodować szkody i przenosić poważne choroby lub pasożyty, dlatego ich liczebność jest stale monitorowana przez samorządy. Eksperci od lat podkreślają, że jednym z głównych powodów wzrostu populacji tych zwierząt jest ich bezmyślne dokarmianie oraz łatwy dostęp do odpadów. Resztki jedzenia pozostawione pod blokami czy w parkach przyciągają nie tylko ptaki, ale również gryzonie. Jeżeli zauważymy zwiększoną liczbę szczurów, uszkodzone pojemniki na odpady lub miejsca ewidentnie wymagające deratyzacji, warto zgłosić problem zarządcy budynku albo odpowiednim służbom miejskim. Dzięki temu możliwe jest szybkie podjęcie działań ograniczających zagrożenie.
Miasto jest więc obecnie przestrzenią wspólną – zarówno dla ludzi, jak i wielu gatunków zwierząt. Większość z nich nie stanowi zagrożenia, jeśli zachowujemy rozsądek i nie ingerujemy w ich naturalne zachowania. Wiedza o tym, jak reagować podczas spotkania z dzikim zwierzęciem, co zrobić po użądleniu oraz dlaczego warto chronić owady zapylające, pozwala bezpieczniej korzystać z miejskich parków, skwerów i terenów zielonych. Wystarczy odrobina ostrożności i szacunku dla natury, by wspólne funkcjonowanie było bezpieczne dla wszystkich!
Źródło: TVS - Telewizja Silesia