
Obie maszyny robią pozornie to samo, czyli wycinają kształt z arkusza. Różnią się jednak wszystkim innym: tym, co potrafią przeciąć, jak wygląda krawędź i przy jakiej serii przestaje się to opłacać. Poniżej praktyczne kryteria wyboru, bez wchodzenia w teorię. Wiązka kontra ostrze Laser tnie ciepłem.
Obie maszyny robią pozornie to samo, czyli wycinają kształt z arkusza. Różnią się jednak wszystkim innym: tym, co potrafią przeciąć, jak wygląda krawędź i przy jakiej serii przestaje się to opłacać. Poniżej praktyczne kryteria wyboru, bez wchodzenia w teorię.
Laser tnie ciepłem. Skupiona wiązka odparowuje albo przepala materiał w bardzo wąskim pasie, nic nie dotyka arkusza, nie ma sił skrawania i nie ma wibracji. Frez tnie mechanicznie. Wirujące narzędzie zdejmuje materiał wiórami, dociska go do stołu i wymaga porządnego zamocowania.
Z tej jednej różnicy wynika reszta.
Laser nie ma minimalnej średnicy narzędzia, więc wchodzi w detale, których frez nie ruszy. Ażur, cienkie litery, drobne otwory, ostry kąt wewnętrzny. Frez ma za to zupełnie inny zakres materiałów i grubości, bo jego nie obchodzi, czy materiał się topi.
Rzecz, która wywraca projekty najczęściej. Frez jest okrągły, więc wewnętrzny narożnik nigdy nie wyjdzie ostry. Zawsze zostanie promień równy połowie średnicy narzędzia. Jeśli w projekcie jest prostokątne gniazdo na wpust albo kwadratowy otwór, trzeba zaprojektować podcięcie w rogach albo pogodzić się z zaokrągleniem.
Laser tego problemu nie ma w ogóle. Szczelina cięcia ma dziesiątki części milimetra i róg jest rogiem. Dlatego przy składanych konstrukcjach na wpust, przy szablonach i przy filigranowych elementach dekoracyjnych laser wygrywa bez dyskusji.
Druga pułapka to cienkie i wiotkie elementy. Frez działa na nie siłą, więc drobne wysepki potrafią się wyrwać albo zawibrować i wyjść z wymiaru. Laser nic nie popycha.
Tu układ jest odwrotny.
Laser CO2 dobrze radzi sobie z tworzywami i materiałami organicznymi, ale ma sufit grubości. Przy akrylu sensownie tnie się do mniej więcej dwudziestu milimetrów, przy sklejce znacznie mniej, bo krawędź robi się coraz bardziej przypalona, a czas cięcia rośnie szybciej niż grubość. Metalu laser CO2 nie ruszy w ogóle.
Frez nie ma takiego ograniczenia. Bierze aluminium, kompozyty typu dibond, spienione PCV, poliwęglan, HDPE, grube płyty i bloki, z których laser nie zrobi nic sensownego. Przy dwudziestu, trzydziestu czy pięćdziesięciu milimetrach materiału pytanie o laser po prostu nie stoi. Rozstrzygnięcie jest więc proste. Jeśli materiał się topi, brudzi albo jest metalem, idzie na frezarkę. Więcej o tym, co realnie da się na niej zrobić, znajdziesz na stronie o frezowaniu CNC.
Laser tnie na wylot albo wypala płytki ślad na powierzchni. To wszystko. Kontrolowanej głębokości nie zrobi, fazy nie zetnie, kieszeni nie wybierze.
Frezarka pracuje na osi Z, więc robi rzeczy, których laser nawet nie udaje. Kieszenie o zadanej głębokości, gniazda pod magnesy i elektronikę, fazowanie krawędzi, reliefy, gwintowanie, obróbka z dwóch stron. Jeśli projekt zawiera cokolwiek, co ma być głębokie na dokładnie cztery milimetry, temat lasera się kończy.
Na akrylu laser zostawia krawędź gładką i przezroczystą, gotową do montażu. Frez zostawia matową, z widocznymi śladami narzędzia, którą trzeba wypolerować, jeśli ma być efektowna.
Na drewnie i sklejce jest odwrotnie. Laser przypala krawędź na brązowo, co czasem jest zaletą, a czasem dyskwalifikuje projekt. Frez daje czysty, jasny przekrój, bez śladu spalenizny.
Na metalu i grubych tworzywach porównania nie ma, bo zostaje tylko frez.
Żaden z tych procesów nie wymaga formy ani wykrojnika, więc obie technologie nadają się do krótkich serii i prototypów. Płaci się głównie za czas pracy maszyny i za przygotowanie.
Laser wygrywa czasem, gdy kształt jest skomplikowany i płaski. Wiązka przejeżdża kontur raz i tyle. Frez przy tym samym ażurze musi obrobić każdą krzywą kilkoma przejściami, więc czas rośnie.
Frez wygrywa, gdy materiał jest gruby albo twardy. Laser przy grubej sklejce zwolni do tempa, w którym cięcie przestaje mieć ekonomiczny sens, a frez zdejmie to samo w kilku przejściach.
Do rachunku dochodzi obróbka po. Jeśli element z lasera idzie prosto do klienta, a ten sam element z freza wymaga szlifowania i polerowania, to tańsza godzina maszyny nie ma znaczenia, bo koszt przenosi się na ręce.
Bierz laser, gdy element jest płaski, cienki, z drobnym detalem, a materiałem jest akryl, sklejka, MDF, papier czy skóra.
Bierz frez, gdy w grę wchodzi metal, kompozyt, spienione PCV, gruba płyta, kontrolowana głębokość, faza albo kieszeń.
W praktyce spory kawałek realizacji łączy oba procesy. Korpus frezowany z grubej płyty, front cięty laserem z akrylu, do tego znakowanie. Warto więc pytać wykonawcę nie o to, czy ma laser, tylko czy ma obie maszyny, bo wtedy dobiera technologię do elementu, a nie element do posiadanej maszyny. Zestawienie obu procesów wraz z przykładami realizacji znajdziesz tutaj.
Visited 3 times, 3 visit(s) today

Doświadczony dziennikarz portalu Nowiny Zabrzańskie. Specjalizuje się w tematyce lokalnej Zabrza i regionu Górnego Śląska. Pasjonat spraw społecznych, kulturalnych i historycznych miasta.