RAK
    Kowol: Mam olbrzymi szacunek dla mieszkańców Pszowa, że nie dali się zmanipulować

    Kowol: Mam olbrzymi szacunek dla mieszkańców Pszowa, że nie dali się zmanipulować

    3282 odsłon
    Kowol: Mam olbrzymi szacunek dla mieszkańców Pszowa, że nie dali się zmanipulować

    Emocje po referendum opadły, burmistrz na ostatniej sesji otrzymał od rady miejskiej absolutorium i wotum zaufania. Z Piotrem Kowolem rozmawiamy o kosztach i refleksjach po referendum, a także o dalszym kierunku rozwoju miasta.

    Wiesz coś więcej na ten temat?

    Napisz do nas

    Kowol: Mam olbrzymi szacunek dla mieszkańców Pszowa, że nie dali się zmanipulować

    Szymon Kamczyk. - Spotykamy się po referendum i sesji Rady Miejskiej w Pszowie, podczas której otrzymał pan absolutorium i wotum zaufania. Ale jeszcze wracając do referendum – ile ono kosztowało?

    Piotr Kowol . - Koszt organizacji referendum to prawie 33 tys. zł. Uznaję prawo do organizacji referendów, choć nie muszę się zgadzać z przedstawianymi uzasadnieniami tego referendum. Cała ta kampania referendalna była kontynuacją kampanii wyborczej, czyli negowaniem wszystkiego, co w mieście się dzieje i w jaki sposób miasto się zmienia. Od ponad dwóch lat trwała permanentna kampania wyborcza w tym samym stylu. To było przygotowywanie gruntu pod referendum, a nie „bunt społeczny”. Wynik referendum jest potwierdzeniem tego, że mieszkańcy Pszowa chcą rozwoju miasta i spokoju, a nie kolejnej zadymy.

    • Ale sprawa z Sardynią była mocną kartą w czasie referendum. To mogło pozbawić pana stanowiska, ma pan takie wrażenie?

    • To nie było zaskoczenie. Sposób tworzenia sensacji nie odbiegał od stylu całej kampanii referendalnej. Więcej przekłamań i niedopowiedzeń aniżeli faktów. Proszę zwrócić uwagę, że na każdej sesji rady miejskiej informuję o swoich spotkaniach. Także po każdym zagranicznym wyjeździe studyjnym radni otrzymywali bieżące informacje. Tak też, już w nowej kadencji rady miejskiej, po wyjeździe w ramach programu Ministerstwa Spraw Zagranicznych przekazałem na sesji rady stosowną informację. Jakoś wtedy nikt z radnych opozycyjnych nie był zainteresowany tym faktem i nie pytał: co? gdzie? jak? i ile to kosztowało miasto? Sprawa została wyciągnięta w czasie referendum i pokazana w sposób skrajnie tendencyjny.

    Podobnie ze sprawą założoną przeze mnie z powództwa prywatnego jednemu z referendystów jeszcze w ubiegłym roku. Próba przypisywania tego do referendum, w sposób co najmniej dziwny, była nadużyciem.

    • Inicjatorzy referendum wskazują, że większość uczestników referendum zagłosowała za odwołaniem burmistrza i rady...

    • Jestem zniesmaczony wpisami tej grupy osób po referendum. Czytam „gratuluję burmistrzowi”, a jednocześnie ten sam ktoś pisze, że za chwilę znów spróbują… To żenujące i pokazuje całkowity brak refleksji tych ludzi i zwykłej obywatelskiej uczciwości. Do niektórych osób jak widać, nie dotarło, że do referendum poszło mniej osób, niż zebrano podpisów na wniosku o jego wszczęcie! Mimo tych wszystkich oszczerstw, pomówień i kłamstw, które trafiały do przestrzeni publicznej oraz ewidentnego zaangażowania polityków, referendum i jego organizatorzy ponieśli klęskę. Szkoda tylko, że to kosztowało miasto nie tylko finansowo, ale również wizerunkowo. Postanowiłem od początku, że będziemy przedstawiać tylko merytoryczne i prawdziwe informacje o mieście, bez prowadzenia kampanii negatywnej. Zależało mi na tym, aby jak najmniej na tym wszystkim ucierpiał obraz miasta. Wystąpiłem z pozwem do sądu. gdy liczba zmanipulowanych informacji przekroczyła granice przyzwoitości. Sąd w wydanym wyroku, który został utrzymany przez sąd apelacyjny, jasno wskazał, że ulotka referendalna zawierała kłamstwa, które miały wywoływać emocje. Tak było chociażby z hałdą, Gościńcem Pszowskim czy stadionem. Tematy, które miały podgrzewać atmosferę okazały się zwykłymi kłamstwami. Szanuję konstruktywną krytykę i jeśli ktoś mówi, że robię coś niewłaściwie, chętnie poznam jego zdanie i pomysł, jak można zrobić to lepiej. Jednak negowanie wszystkiego bez pokazywania innych rozwiązań jest zwykłą demagogią.

    • Liczby i frekwencja w referendum mówią wiele. Czy traktuje to pan jako kolejny mandat zaufania?

    • Tak, traktuję wynik referendum jako mandat zaufania, za co dziękuję. To pokazuje, że mieszkańcy widzą w mieście dobre zmiany i chcą, aby miasto dalej rozwijało się w tym kierunku. Ludzie nie dali się zmanipulować, bo widzą, że miasto się zmienia. Mam olbrzymi szacunek do mieszkańców Pszowa, że nie dali się zwieść pomówieniom i kłamstwom, a zdrowy rozsądek wziął górę. Wyniku referendum nie odbieram w kategoriach mojego sukcesu. Kilka lat temu powiedziałem wyraźnie, w jakim kierunku chcę prowadzić nasze miasto, gdzie idziemy, jak chcemy rozwijać się i te założenia są konsekwentnie realizowane. Sukcesem miasta jest to, że kiedy pojawiają się środki zewnętrzne, staramy się z nich korzystać. Wykorzystaliśmy naszą szansę na środki z unijnego Funduszu na rzecz Sprawiedliwej Transformacji w 150 proc. Chyba nie ma innej gminy, która ze środków unijnych zrealizuje całą rewitalizację terenu po kopalni. Szeroko rzucano demagogicznymi hasłami, że te inwestycje kosztują nas miliony. A rzeczywistość jest inna. Biblioteka kosztowała miasto tylko 1,3 mln zł, chociaż cała inwestycja kosztowała 18 mln zł. Podobnie boczna ulicy Kolberga i oczyszczalnia ścieków w Krzyżkowicach kosztowały miasto niecałe 0,5 mln zł, a reszta, czyli ponad 5 mln zł, to były pozyskane środki zewnętrzne. To ogromna różnica!

    Tak jak napisałem w oświadczeniu po referendum, moje decyzje wynikają tylko i wyłącznie z obowiązujących przepisów prawa, przez co mogą się komuś nie podobać. Bywa, że dla mnie samego są to sprawy trudne i bolesne, ale działam według prawa, za co czasem zbieram cięgi. Taka jednak rola burmistrza miasta. Mieszkańcy mogą mieć odmienne zdanie i to szanuję. Zawsze stawiam na dialog.

    • Czy teraz po referendum zmieni się pana podejście do komunikacji z mieszkańcami?

    • To jedna z moich refleksji. Cała ta sytuacja pokazała, że musimy mocniej akcentować to, jak miasto się zmienia. Mieszkańcy powinni czuć, że miasto rozwija się w dobrym kierunku, że robimy wszystko, aby finanse miasta były stabilne i że te działania są widoczne. Powiedziałem niedawno, że po niedzieli referendalnej nastał poniedziałek, świeci słońce, Pszów jest piękny, ludzie wspaniali, a uśmiech Pszowskiej Madonny jest tak samo tajemniczy. Dalej robię swoje i nie ma we mnie triumfalizmu.


    Źródło: nowiny.pl

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era

    Co o tym sądzisz?