
Reprezentacja Hiszpanii pokonała Belgię 2:1 w ćwierćfinale mistrzostw świata 2026, rozegranym 10 lipca na SoFi Stadium w kalifornijskim Inglewood. O awansie La Roja zadecydowała dobitka Mikela Merino w samej końcówce spotkania, a Belgowie – choć jako pierwsi na tym turnieju pokonali hiszpańskiego bramkarza – zakończyli swoją imponującą, liczącą 18 meczów serię bez porażki.
Ruiz otworzył wynik, De Ketelaere odpowiedział
Pierwsza połowa na jednym z najnowocześniejszych stadionów świata toczyła się pod dyktando Hiszpanów, którzy zdominowali posiadanie piłki, sięgające ostatecznie 68 procent . Efekt przyszedł w 30. minucie – po interwencji Thibauta Courtoisa piłka trafiła pod nogi Fabiana Ruiza , który z bliskiej odległości otworzył wynik meczu. Pomocnik, doceniony za świetny występ przeciwko Portugalii w 1/8 finału, potwierdził tym samym słuszność decyzji selekcjonera o postawieniu na niego kosztem Pedriego. Belgowie odpowiedzieli jednak jeszcze przed przerwą – w 41. minucie Charles De Ketelaere , bohater wcześniejszego starcia z USA, doprowadził do wyrównania, przełamując tym samym hiszpańską defensywę jako pierwszy zawodnik na tym mundialu. Do przerwy utrzymywał się remis 1:1 , a chwilę przed zejściem do szatni żółtą kartkę obejrzał jeszcze Pau Cubarsi .
Dramat Courtoisa i wyrównana walka
Po zmianie stron mecz nabrał intensywności w obie strony. W okolicach 70. minuty doszło do sceny, która poruszyła kibiców na całym świecie – Thibaut Courtois , po wcześniejszym drobnym urazie, nie był w stanie kontynuować gry i opuścił boisko ze łzami w oczach, a w belgijskiej bramce zastąpił go Senne Lammens . Belgowie domagali się w międzyczasie rzutu karnego po zagraniu ręką Rodriego , jednak sędzia nie dopatrzył się przewinienia. Swoje okazje mieli też rezerwowi – wprowadzeni z ławki Romelu Lukaku i Alexis Saelemaekers o mało nie odmienili losów meczu, gdy ten drugi minął bramkarza, ale zamiast strzelić do pustej bramki, niedokładnie zagrał do belgijskiego napastnika.
Merino dobija Belgów w końcówce
Rozstrzygnięcie przyszło w samej końcówce – i ponownie jego autorem był Mikel Merino , ten sam zawodnik, który w doliczonym czasie 1/8 finału zapewnił Hiszpanii zwycięstwo nad Portugalią. Wprowadzony z ławki za Daniego Olmo pomocnik dobił piłkę po niedokładnej interwencji bramkarza po strzale Cubarsiego, ustalając wynik na 2:1 . Belgowie w doliczonych siedmiu minutach rzucili się do rozpaczliwych ataków, ale hiszpańska obrona, mimo utraty pierwszego gola na turnieju, dowiozła zwycięstwo do końcowego gwizdka.
W półfinale hit z Francją
Zwycięstwo w Inglewood oznacza, że Hiszpania jest już tylko dwa mecze od powtórzenia historycznego sukcesu z mundialu w 2010 roku . W półfinale, który odbędzie się w Dallas , La Roja zmierzy się z Francją – pogromczynią Maroka z pierwszego ćwierćfinału. Będzie to powtórka niedawnego finału Ligi Narodów, a zarazem starcie dwóch najskuteczniejszych drużyn turnieju. Dla Belgii porażka oznacza koniec pięknej passy – drużyna Rudiego Garcii , niepokonana od 18 spotkań, po rozczarowaniu w Katarze przeszła imponującą przemianę i opuszcza turniej z podniesioną głową, pokonana dopiero przez jednego z głównych faworytów do końcowego triumfu.
O autorze
Jacek Bulenda jest publicystą związanym z serwisem Silesion.pl. Od kilu lat aktywnie uczestniczy w życiu medialnym Śląska, specjalizując się w tematyce społecznej, kulturalnej i gospodarczej regionu. Znany z dociekliwości i umiejętności przedstawiania nawet najbardziej złożonych tematów w przystępny sposób. Ceni sobie kontakt z czytelnikami i chętnie podejmuje tematy ważne dla lokalnej społeczności. Prywatnie pasjonat historii Śląska, miłośnik jazzu i długich spacerów po Beskidach.
Źródło: Silesion.PL