Dziesięć lat temu miasto podjęło pierwsze działania związane z uchwałą krajobrazową. Były konsultacje, miasto zleciło przygotowanie zasad, powstał nawet projekt uchwały. Mimo to od 2016 roku Katowicom nie udało się uporządkować chaosu reklamowego. Potykacze zastawiające chodniki, pstrokate szyldy, w
+14
20
Spis treści
Dziesięć lat temu miasto podjęło pierwsze działania związane z uchwałą krajobrazową. Były konsultacje, miasto zleciło przygotowanie zasad, powstał nawet projekt uchwały. Mimo to od 2016 roku Katowicom nie udało się uporządkować chaosu reklamowego.
Potykacze zastawiające chodniki, pstrokate szyldy, wielkoformatowe siatki zasłaniające zabytkowe kamienice i witryny oklejone reklamami. Spacerując po centrum Katowic, można czasami poczuć się jak na przełomie 90. i 00. Tak przestrzeń publiczną postrzega wielu mieszkańców, czego dowodem jest także petycja jednego z mieszkańców szeroko udostępniana w sieci .
„ W centrum i wzdłuż głównych ulic przybywa wielkoformatowych banerów zasłaniających elewacje budynków. Coraz częściej spotykamy zaklejone witryny, nieestetyczne szyldy, potykacze oraz przypadkowo rozmieszczone reklamy. Bez jasnych zasad ten problem będzie się tylko pogłębiał” - pisze Michał Kubieniec , mieszkaniec Katowic.
W sieci założył petycję online, pod którą cały czas przybywa podpisów. Apeluje do prezydenta Katowic o zakończenie prac nad uchwałą krajobrazową, przedstawienie harmonogramu przyjęcia zasad, przeprowadzenie konsultacji projektu oraz jego uchwalenie.
Stuletnie kamienice pod siatkami reklam
Czasami przechodnie mogą być zaskoczeni, widząc budynek niezasłonięty reklamą. Zdarza się, że z DH Zenit czy Separatora akurat zniknie wielkoformatowa siatka i dopiero wtedy uwagę przyciąga sama architektura. W centrum Katowic normą stało się zasłanianie reklamami także historycznych obiektów.
Dobrym przykładem jest kamienica z przełomu XIX i XX wieku na rogu ulic Stawowej i Chopina. Większość mieszkańców zna ją raczej z kolejnych kampanii reklamowych niż z oryginalnej elewacji.
Podobnie jest przy ul. 3 Maja 9, gdzie wielkoformatowe reklamy od lat przykrywają dawny dom handlowy braci Barasch.
Z kolei z kamienicy przy ul. Mickiewicza 6 na przechodniów spoglądają Adam Małysz i Krzysztof Hołowczyc reklamujący piwo, a kilka kroków dalej Armand Duplantis promuje imprezę lekkoatletyczną na Stadionie Śląskim.
Obecnie fasadę budynku przy ul. Młyńskiej z 1911 roku zasłania reklama nowego „Spider-Mana”.
Takich przykładów jest znacznie więcej. Do tego dochodzą kolorowe szyldy, oklejone witryny, potykacze oraz coraz liczniejsze ekrany i nośniki cyfrowe.
89% respondentów: w Katowicach jest nadmiar reklam
Wydawało się, że miasto zmierza w stronę rozwiązania tego problemu. W 2016 roku powołano komisję do przygotowania i przeprowadzenia dialogu technicznego. W 2017 miasto podpisało umowę z firmą PwC, która miała zająć się przygotowaniem założeń do projektu uchwały. W tym samym roku odbyły się konsultacje społeczne.
Łącznie w badaniu wzięło udział 1347 osób. Wśród nich 86% stanowili mieszkańcy, a pozostali to przedsiębiorcy oraz właściciele lub zarządcy nieruchomości. Już osiem lat temu mieszkańcy jednoznacznie wskazywali, że reklamy są w Katowicach problemem.
Tak streściło ich wyniki miasto: Prawie 70% badanych uważa, że istniejące reklamy zaburzają postrzeganie obiektów zabytkowych 64% badanych wskazało, że reklamy w Katowicach nie spełniają swojej funkcji 89% respondentów jest zdania, że w Katowicach mamy nadmiar reklam w przestrzeni miasta Reklama „ Najbardziej przeszkadzającymi cechami reklamy według mieszkańców jest nadmierna ich ilość w jednym miejscu, chaotyczne usytuowanie względem otoczenia i innych reklam oraz niedostosowanie do architektury budynków i otoczenia ” - informowano w raporcie po konsultacjach.
Z drugiej strony przedsiębiorcy oraz zarządcy i właściciele nieruchomości zarzucali miastu zbyt drastyczne zmiany uderzające w wolny rynek. Domagali się m.in. pozostawienia nośników już istniejących. Jednym z argumentów było to, że dochody z reklam pozwalają na finansowanie remontów elewacji.
PwC wykonało inwentaryzację wybranych reprezentatywnych miejsc i obszarów na terenie miasta, podzieliło Katowice na strefy i przedstawiło założenia dla ochrony krajobrazu. To znaczy określono dokładnie, jakie obiekty małej architektury i typy nośników powinny być zakazane lub uregulowane zasadami. Za usługi firmy miasto zapłaciło 129 tys. zł. Od zakończenia tych prac minęło sporo czasu zanim projekt uchwały przedstawiono radnym.
Ostatecznie dopiero pięć lat później, w kwietniu 2023 roku, dokument trafił na posiedzenie komisji rozwoju Rady Miasta. Określał zakres regulacji i jakie elementy podlegają przepisom. Pojawiały się w nim m.in. banery, citylighty, flagi, gabloty, litery przestrzenne, logotypy, murale reklamowe, neony, potykacze, pylony, reklamy świetlne, tablice wielkoformatowe oraz reklamy na samochodach. Poza tym określał m.in. wysokość i materiał i przezierność ogrodzeń, co jest częstym tematem dyskusji przy inwestycjach mieszkaniowych. Były nawet zapisy dotyczące koszy na śmieci. Jednak na prezentacji się skończyło. Projekt nie został skierowany pod obrady Rady Miasta i do dziś nie został uchwalony.
Gdyby Rada Miasta uchwaliła dokument w 2023 roku, właśnie kończyłby się dwuletni okres dostosowawczy przewidziany w projekcie. Część reklam, które dziś dominują w przestrzeni publicznej, musiałaby już zniknąć albo zostać dostosowana do nowych zasad.
Inne miasta mają, Katowice nie
Odkąd Katowice rozpoczęły prace nad uchwałą krajobrazową, wiele dużych miast zdążyło przyjąć podobne regulacje. Kraków zrobił to w 2020 roku, a Poznań w 2023 roku. Podobne uchwały obowiązują także m.in. w Gdańsku, Łodzi czy Opolu. Ostatnio głośno było o uchwale krajobrazowej w Zakopanem. W wielu gminach nie obyło się bez problemów – uchwały były zaskarżane, wojewodowie kwestionowali część zapisów, a samorządy musiały je poprawiać. Mimo to doprowadziły proces do końca. W Katowicach, choć prace ruszyły mniej więcej w tym samym czasie, uchwały nadal nie ma.
Jak wyjaśnia magistrat, projekt jest obecnie uzupełniany o uwagi Śląskiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków. Miasto wskazuje też, że czekało na zakończenie prac nad audytem krajobrazowym województwa śląskiego oraz uwzględnia zmiany w przepisach i orzecznictwie, w tym wyrok Trybunału Konstytucyjnego dotyczący odszkodowań za usuwane nośniki reklamowe. Kolejnym argumentem są trwające zmiany ustawowe dotyczące uchwał krajobrazowych oraz plan ogólny.
Najpierw plan ogólny
Katowicki urząd miasta aktualnie traktuje priorytetowo przygotowanie planu ogólnego miasta. - Jest to dokument wymagany ustawowo, od którego zależy możliwość prowadzenia dalszej polityki przestrzennej miasta i uchwalania kolejnych dokumentów planistycznych - wyjaśnia Sandra Hajduk.
Niebawem miasto ogłosi konsultacje społeczne, które mają rozpocząć się jeszcze przed końcem wakacji i potrwać do końca września. Po tym urzędnicy będą musieli zająć się uwagami. Spodziewają się, że będzie ich bardzo dużo, więc nieprędko zostanie przedstawiona radnym. Niewielkie są szanse, że plan ogólny uda się przegłosować jeszcze w tym roku.
Z odpowiedzi magistratu nadal nie wynika, kiedy projekt uchwały krajobrazowej miałby trafić pod obrady Rady Miasta.
Obserwuj nas na Google News