RAK
    “Half time” mundialu, czyli show, którego nikt od piłki nożnej nie chciał.

    “Half time” mundialu, czyli show, którego nikt od piłki nożnej nie chciał.

    2920 odsłon
    “Half time” mundialu, czyli show, którego nikt od piłki nożnej nie chciał.

    Po pierwszej połowie finału Argentyna – Hiszpania , zakończonej bezbramkowym remisem, na murawie stadionu MetLife w East Rutherford rozpoczęło się historyczne, pierwsze w dziejach mistrzostw świata widowisko przerwy meczowej w stylu Super Bowl. Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami krytyków, spektakl skutecznie odwrócił uwagę od samego meczu – i to właśnie on, a nie wynik po pierwszej połowie, zdominował relacje zagranicznych mediów.

    Shakira, Burna Boy i taneczna grupa z Ugandy

    Show rozpoczęła Shakira wspólnie z nigeryjskim wykonawcą Burną Boyem , wykonując oficjalny hymn mundialu „Dai Dai” . Towarzyszyła im grupa taneczna Ghetto Kids z Ugandy, znana wcześniej jako Triplets Ghetto Kids, prezentując swój charakterystyczny, płynny styl tańca. Jak przekazała potem Shakira w mediach społecznościowych, wspólna praca z dziećmi z zespołu była dla niej doświadczeniem, które nazwała transformującym.

    Bieber z gitarą akustyczną, wprowadzony przez gwiazdy “Ted Lasso”

    Kolejnym punktem programu był występ Justina Biebera , który wyszedł na murawę z gitarą akustyczną po wprowadzeniu przygotowanym przez aktorów serialu „Ted Lasso” – Jasona Sudeikisa i Brendana Hunta . To nietypowe połączenie fikcyjnego uniwersum serialu o piłce nożnej z rzeczywistym widowiskiem sportowym doskonale oddaje charakter całego przedsięwzięcia – zorganizowanego bardziej z myślą o telewizyjnym spektaklu niż o samym meczu.

    Krytycy nie mieli złudzeń jeszcze przed pierwszym gwizdkiem

    Zanim show w ogóle się zaczął, zagraniczne media nie kryły sceptycyzmu. CNN już w maju pisało, że fani są podzieleni – dla części kibiców przerwa meczowa od zawsze służyła do słuchania analiz ekspertów, szybkiej przerwy na toaletę czy dolanie piwa, a nie do oglądania Coldplay śpiewającego z Elmo z Ulicy Sezamkowej. Serwis Yahoo Sports ironizował, że nawet oficjalnie zapowiadane 11 minut występu, plus czas na montaż i demontaż sceny, w praktyce oznacza przerwę bliższą 18-24 minutom – podobnie jak podczas finału Copa America 2024 czy zeszłorocznego finału klubowych mistrzostw świata, również na MetLife. Na forum Charlton Life jeden z komentujących kibiców napisał wprost, że to „całkowicie zbędny projekt wizerunkowy dla Infantino i Trumpa” , który zaburzy rytm meczu i wychłodzi zawodników czekających na wznowienie gry.

    Powtórka z rozrywki, którą już widzieliśmy

    Warto zauważyć, że to nie pierwszy raz, gdy FIFA i organizacje piłkarskie sięgają po taki format – podczas finału Copa America 2024 w Miami występ Shakiry wydłużył przerwę do 25 minut , co wywołało wówczas ostrą krytykę selekcjonera Kolumbii Nestora Lorenzo , który zauważył, że jego drużyna była wcześniej karana za spóźnione wyjście z szatni, a teraz sama organizacja każe czekać na scenę aż do 20. czy 25. minuty przerwy. Ten sam schemat – koncert kosztem regulaminowego czasu przerwy – powtórzył się teraz na znacznie większą, mundialową skalę, z udziałem gwiazd pokroju Madonny i BTS, których wcześniej nie było na żadnym boisku piłkarskim tej rangi.

    Więcej show niż futbolu

    Choć oficjalnym celem widowiska było wsparcie Funduszu Edukacyjnego FIFA Global Citizen i zebranie 100 milionów dolarów na edukację dzieci na całym świecie, dla wielu tradycyjnych kibiców piłki nożnej sama forma – z Muppetami, dziecięcym chórem ze Staten Island i celebrytami śpiewającymi na murawie między jedną a drugą połową finału mistrzostw świata – potwierdziła najgorsze przewidywania sprzed turnieju. Tak jak przewidywał „Dazed” jeszcze przed startem show, to właśnie kwestia naruszenia sportowych zasad, a nie sam dobór artystów, uczyniła z przerwy na MetLife jeden z najbardziej kontrowersyjnych elementów całego mundialu 2026 – kolejny, po przerwach na nawodnienie i aferze wokół kartki dla Baloguna, dowód na to, że tegoroczny turniej zapamiętany zostanie równie mocno z powodu tego, co działo się wokół boiska, co z samej gry.

    O autorze

    Jacek Bulenda jest publicystą związanym z serwisem Silesion.pl. Od kilu lat aktywnie uczestniczy w życiu medialnym Śląska, specjalizując się w tematyce społecznej, kulturalnej i gospodarczej regionu. Znany z dociekliwości i umiejętności przedstawiania nawet najbardziej złożonych tematów w przystępny sposób. Ceni sobie kontakt z czytelnikami i chętnie podejmuje tematy ważne dla lokalnej społeczności. Prywatnie pasjonat historii Śląska, miłośnik jazzu i długich spacerów po Beskidach.


    Źródło: Silesion.PL

    Co o tym sądzisz?

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era