RAK
    Colours of Ostrava 2026. Burza nie wygrała z muzyką, ale festiwal wyraźnie zmienia swoje oblicze

    Colours of Ostrava 2026. Burza nie wygrała z muzyką, ale festiwal wyraźnie zmienia swoje oblicze

    2232 odsłon
    Colours of Ostrava 2026. Burza nie wygrała z muzyką, ale festiwal wyraźnie zmienia swoje oblicze

    Cztery dni muzyki, tłumy fanów z całej Europy, światowe gwiazdy i niezwykła atmosfera industrialnych Dolních Vítkovic. Tegoroczny Colours of Ostrava po raz kolejny potwierdził, że należy do najważniejszych festiwali muzycznych w tej części Europy. Jednocześnie była to edycja, która pokazała, że festiwal coraz wyraźniej zmienia swoją formułę.

    Wiesz coś więcej na ten temat?

    Napisz do nas

    Najwięcej emocji przyniósł trzeci dzień wydarzenia. Nad Ostrawą przeszła gwałtowna burza , która na pewien czas zatrzymała festiwalowe życie. Organizatorzy przerwali koncerty i poprosili uczestników o schronienie się w bezpiecznych miejscach. Pogoda próbowała pokrzyżować plany, ale tylko na chwilę. Po krótkiej przerwie festiwal wrócił do normalnego rytmu, a zdecydowana większość koncertów odbyła się zgodnie z planem. Reakcja organizatorów pokazała, że bezpieczeństwo uczestników pozostaje dla nich absolutnym priorytetem.

    Muzycznych emocji nie brakowało od pierwszego do ostatniego dnia. Jednym z najbardziej wyczekiwanych koncertów był powrót Moby'ego do Czech po wielu latach. Legendarny artysta udowodnił, że jego twórczość wciąż potrafi porwać wielotysięczną publiczność. Świetny występ dała również LP , która po raz kolejny pokazała, jak doskonale czuje się na ostrawskiej scenie. W pamięci pozostanie także hipnotyzujący koncert TOMORY , coraz bardziej rozpoznawalnej przedstawicielki nowoczesnej elektroniki.

    Kolejne dni przyniosły równie mocne wydarzenia. Paris Paloma zachwyciła publiczność klimatycznym i pełnym emocji występem, natomiast Lorde udowodniła, dlaczego od lat należy do najważniejszych artystek młodego pokolenia. Zwieńczeniem całego festiwalu był koncert Teddy'ego Swimsa , którego charakterystyczny głos i ogromna charyzma sprawiły, że był to finał, jakiego można było sobie życzyć.

    Przez wszystkie dni festiwalu teren Dolních Vítkovic tętnił życiem. Pod największymi scenami gromadziły się ogromne tłumy, a wieczorne przemieszczanie się pomiędzy koncertami wymagało cierpliwości. Mimo to atmosfera pozostawała wyjątkowa – pełna życzliwości, muzyki i wspólnego przeżywania koncertów.

    Z perspektywy zagranicznego uczestnika można jednak zauważyć wyraźną zmianę charakteru Colours of Ostrava. Dla osób, które nie śledzą na co dzień czeskiej i słowackiej sceny muzycznej, festiwalowe życie koncentruje się obecnie głównie wokół trzech scen: Česká Spořitelna Stage, T-Mobile Stage oraz Steel Stage. To właśnie tam odbywają się koncerty największych światowych gwiazd i większość występów o międzynarodowym znaczeniu.

    Pozostałe sceny, które jeszcze kilka lat temu były miejscem odkrywania mniej znanych artystów z całego świata, dziś w znacznie większym stopniu prezentują wykonawców lokalnych. Nie jest to zarzut – czeska i słowacka muzyka ma wielu świetnych przedstawicieli – jednak z punktu widzenia zagranicznego gościa festiwal stał się mniej różnorodny. Odnosi się wrażenie, że organizatorzy postawili przede wszystkim na wielkie nazwiska i światowych headlinerów, rezygnując częściowo z tego, co przez lata było jednym z największych atutów Colours – możliwości odkrywania artystów, o których za kilka lat będzie mówił cały świat.

    Nie zmienia się natomiast największa siła festiwalu – jego lokalizacja. Industrialny kompleks Dolní Vítkovice pozostaje jednym z najbardziej niezwykłych miejsc koncertowych w Europie. Monumentalne wielkie piece, stalowe konstrukcje i poprzemysłowa architektura tworzą klimat, którego nie da się odtworzyć nigdzie indziej.

    Dlatego z niepokojem można odbierać informacje pojawiające się w czeskich mediach o planowanej zabudowie części terenów wykorzystywanych obecnie przez festiwal. Artystyczny dyrektor Colours of Ostrava, Filip Košťálek, stanowczo zaprzeczył jednak spekulacjom o przenosinach imprezy do innego miasta. Podkreślił, że nawet jeśli w przyszłości konieczne będzie znalezienie nowej lokalizacji z powodu zmian w Dolních Vítkovicach, festiwal pozostanie w Ostrawie. To dobra wiadomość, bo trudno wyobrazić sobie Colours poza miastem, z którym od lat jest nierozerwalnie związany.

    Colours of Ostrava 2026 ponownie dostarczył wielu niezapomnianych muzycznych przeżyć. Pokazał siłę największych światowych gwiazd, udowodnił, że potrafi poradzić sobie nawet z kaprysami pogody i po raz kolejny zachwycił wyjątkową atmosferą. Jednocześnie pozostawił pytanie o kierunek, w którym będzie rozwijał się w kolejnych latach. My już dziś wiemy jedno – za rok znów chcemy wrócić do Dolních Vítkovic i ponownie dać się porwać tej wyjątkowej muzycznej podróży.

    Maciej Kanik


    Źródło: JastrzebieOnline.pl

    Co o tym sądzisz?

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era