Ośrodek Wypoczynkowy Brzeźnica w Brynku nie został odpowiednio przygotowany na tegoroczny sezon. Sprawa wywołała poruszenie w gminie Tworóg. Głównym punktem sporu stały się warunki, na jakich prywatny przedsiębiorca użytkuje gminny majątek. Za zaledwie kilkaset złotych miesięcznie dzierżawca zyskał potężny teren rekreacyjny z basenami – dziś obiekt niszczeje.
Ponad 3000 zł za rok. Radna pyta o nadzór wójta
Sprawa została nagłośniona przez radną Marzenę Janiszewską, która opublikowała relację z wizyty w Brzeźnicy. Na zdjęciach widać puste, uszkodzone baseny i chwasty sięgające pasa. Według ustaleń radnej dzierżawca płaci gminie nieco ponad 3000 zł rocznie za cały kompleks. W przeliczeniu daje to zaledwie około 250 zł miesięcznie – kwotę śmiesznie niską jak na tak duży obiekt z potencjałem turystycznym.
W zamian za tak preferencyjne warunki dzierżawca miał dbać o porządek i infrastrukturę. Efekt? Na początku sezonu mieszkańcy zastali ruinę. Janiszewska winą za ten stan obarcza miedzy innymi wójta, zarzucając mu oddanie majątku za bezcen i brak jakiejkolwiek kontroli nad tym, co działo się na miejscu.
Dzierżawca: Koszty nas przerosły. Ale czy na pewno?
Do zarzutów oficjalnie odniósł się dzierżawca obiektu, który po sześciu latach ma zrezygnować z prowadzenia Brzeźnicy. Twierdzi, że pokazywanie samej ceny dzierżawy to manipulacja, a niska cena czynszu to nie wszystko. W oświadczeniu podał, że musiał płacić gminie podatki od nieruchomości (blisko 7 tys. zł rocznie), a bieżące utrzymanie ośrodka kosztowało go… blisko 290 tysięcy złotych rocznie (w tym ratownicy, media, chemia basenowa).
Ta ostatnia kwota budzi jednak ogromne wątpliwości i logiczne pytania. Sezon letni nad wodą trwa w Polsce maksymalnie dwa, trzy miesiące. Skąd więc tak astronomiczna suma rocznego utrzymania? Dzierżawca nie przedstawia szczegółowych faktur, wylicza jedynie ogólne wydatki oraz inwestycje z własnej kieszeni, takie jak naprawa dachów domków (120 tys. zł) czy wymiana pompy basenowej (45 tys. zł).
Pojawia się jednak pytanie, po co wydano tyle pieniędzy na naprawę dachów, skoro całe domki wyglądają bardzo źle – niektóre mają wybite szyby i raczej nie zachęcają do skorzystania. Ostatecznie, według oświadczenia, biznes miał okazać się nieopłacalny przez krótkie, deszczowe sezony i malejącą liczbę klientów.
Mieszkańcy: „Tani grunt, ale domki to dramat”
Sprawa wywołała lawinę komentarzy. Część mieszkańców zgadza się z radną, że gmina oddała atrakcyjny teren za grosze, nie egzekwując przy tym odpowiedniego standardu. W komentarzach widać ogromne rozczarowanie stanem bazy noclegowej. Internauci wprost piszą, że domki letniskowe od lat odstraszały, a czas zatrzymał się tam w głębokim PRL-u. „Trzy lata temu chciałem wynająć domek, no po prostu masakra” – komentuje jeden z internautów.
Z drugiej strony pojawiają się głosy broniące przedsiębiorcy i zarzucające nagonkę.
Jedno jest pewne: przy tak niskim czynszu gmina straciła kontrolę nad swoim flagowym obiektem rekreacyjnym. Brzeźnica stoi pusta, a mieszkańcy w środku lata zostali bez basenów.
Screenshot Screenshot Screenshot
źródło: Facebook, tarnogorski.info Oprac. Łukasz Dudek
Źródło: Tarnogorski.info