RAK
    Błoto zamiast drogi. Rudnik po nawalnych opadach walczy z żywiołem [ZDJĘCIA]

    Błoto zamiast drogi. Rudnik po nawalnych opadach walczy z żywiołem [ZDJĘCIA]

    2150 odsłon
    Błoto zamiast drogi. Rudnik po nawalnych opadach walczy z żywiołem [ZDJĘCIA]

    Najpierw woda powoli spływała ulicą. Później, w kilka chwil, ul. Sylwestra w Rudniku zamieniła się w rwący potok, który z pól naniósł pod same posesje ciężką warstwę błota. Mieszkańcy kolejny raz chwycili za łopaty. Na miejscu pracują służby, pomagając usuwać skutki zalania.

    Wiesz coś więcej na ten temat?

    Napisz do nas

    Droga zamieniła się w rzekę

    – Najpierw woda spływała powoli, a później nagle droga zamieniła się w rwącą rzekę, która niosła ze sobą mnóstwo błota – relacjonuje mieszkanka Rudnika, wspominając wydarzenia z dzisiaj, czyli 15 lipca. Kobietę spotykamy przy ul. Sylwestra, która tego dnia najprawdopodobniej najbardziej ucierpiała podczas nawalnych opadów deszczu w gminie Rudnik. Silnie dotknięte zostały również Gamów i Strzybnik. Mieszkanka trzyma w ręku łopatę. Zgadza się na krótką rozmowę, ale zaznacza, że nie może długo rozmawiać, bo czeka ją jeszcze wiele pracy przy porządkowaniu posesji.

    To nie pierwszy raz, gdy po gwałtownych opadach mieszkańcy tej części Rudnika zamiast spokojnej ulicy za oknem widzą wodę i warstwę błota naniesionego z pól. Z niepokojem spoglądają w niebo, gdy pojawiają się pierwsze oznaki załamania pogody. Wiedzą, że kolejna ulewa może oznaczać powrót tego samego scenariusza i kolejne godziny sprzątania. Dlatego łopaty coraz częściej stoją w pogotowiu.

    Służby ruszyły do działania

    Nie są jednak sami. Jak zwykle w takich sytuacjach mieszkańcy mogą liczyć na pomoc strażaków. Na miejscu spotykamy druhów między innymi z Makowa, Borucina i Nędzy, którzy od kilku godzin pomagają usuwać skutki nawałnicy. Strażacy szacują, że samo uporządkowanie drogi po zalaniu może zająć jeszcze kilka godzin. Rąk do pracy jest jednak znacznie więcej.

    – W walkę z żywiołem zaangażowane są prawie wszystkie jednostki z powiatu. Dodatkowo dysponowane są jednostki PSP z Cieszyna, Gliwic, Bielska-Białej, Tarnowskich Gór, Sosnowca, Bierunia, Katowic oraz Wodzisławia Śląskiego. Do służby w JRG Racibórz z wolnego ściągnięto dodatkowych funkcjonariuszy celem podwyższenia stanów osobowych i obsadzenia dodatkowych pojazdów i maszyn z JRG Racibórz – informowała przed południem Komenda Powiatowa PSP w Raciborzu, odnosząc się do działań prowadzonych po nawałnicach na terenie całego powiatu. Więcej: Burza nad Raciborzem. Zalane drogi i posesje. Dysponowane są dodatkowe jednostki z województwa [WIDEO, ZDJĘCIA] .

    – Ja w tym roku czekałam na to, bo obstawiałam, że to się powtórzy. Tym bardziej, że wszystkie pola są obsiane, więc gdzieś ta woda musi lecieć – mówi mieszkanka, nie przerywając sprzątania i zgarniając łopatą kolejne warstwy błota. Obawia się, że następne tak intensywne opady jeszcze bardziej zniszczą chodnik wzdłuż ul. Sylwestra. Jak podkreśla, po każdej ulewie trzeba go dokładnie oczyścić, by znów nadawał się do użytku, choć sama zastanawia się, czy z obecnej nawierzchni po kolejnych nawałnicach cokolwiek jeszcze zostanie.

    Ul. Sylwestra jest drogą powiatową. Mieszkańcy od dłuższego czasu zwracają uwagę na zły stan chodnika. O problemie informowaliśmy już na łamach naszych mediów. Jak podkreślają, nierówna nawierzchnia utrudnia poruszanie się pieszym i może stanowić zagrożenie dla ich bezpieczeństwa. Więcej: Czytelnik alarmuje: chodnik przy ul. Sylwestra w Rudniku to realne zagrożenie. Włodarze zapowiadają inwestycje, ale na efekty trzeba poczekać .

    "Znów trzeba chwycić za karcher". Mieszkańcy liczą straty po ulewie

    Idziemy dalej wzdłuż ul. Sylwestra. Na ulicy pracują strażacy, pracownicy służb i mieszkańcy. Jedni usuwają błoto z jezdni, inni oczyszczają chodniki i wjazdy na posesje. Co chwilę słychać pracujące myjki ciśnieniowe, szuranie łopat i odgłosy sprzętu porządkującego drogę. Przed jednym z domów spotykamy kolejną mieszkankę. – Po raz kolejny, znów trzeba chwycić za karcher i czyścić – mówi, nie przerywając sprzątania. – Niestety, coraz częściej znowu nas to spotyka. Kiedyś, jeszcze jak tutaj mieszkała babcia, praktycznie co roku było coś takiego. Później długo był spokój, a teraz znowu wraca ten sam problem – opowiada.

    Z jej relacji wynika, że tym razem żywioł okazał się wyjątkowo dotkliwy. – Woda była praktycznie do tego okienka – mówi, wskazując okienko piwnicy. Po chwili namysłu dodaje, że odkąd tu mieszka, nie pamięta sytuacji, by sięgała aż tak wysoko.

    Kobieta przyznaje, że nie spodziewała się takiego przebiegu wydarzeń. Kiedy spojrzała przez okno, zobaczyła, że droga zamieniła się w rzekę.

    – Bardzo dużo tutaj było wody. U nas była taka kumulacja. Z tamtej strony napływało, z tej strony napływało, a my jesteśmy trochę niżej. Ta woda po prostu szła coraz wyżej – relacjonuje. Największy niepokój nie dotyczył jednak samego dobytku, ale bezpieczeństwa dzieci. – Człowiek od razu zastanawia się, co zrobić w takiej sytuacji, kiedy przyjdzie tak gwałtowna ulewa – przyznaje.

    Po krótkiej rozmowie kobieta wraca do sprzątania. Jak mówi, po przejściu żywiołu każdy chce po prostu jak najszybciej przywrócić porządek wokół swojego domu.

    Wójt: problem wraca. "Obawy były już od zeszłego roku"

    Wójt Piotr Rybka przypomina, że podobne sytuacje przy ul. Sylwestra w Rudniku już się zdarzały. Jak mówi, samorząd wcześniej sygnalizował swoje obawy dotyczące pól wokół miejscowości, gdzie znajdują się zasiewy kukurydzy. W tej sprawie kierowane były pisma zarówno do Stadniny Koni w Prudniku, która zarządza tymi terenami, jak i do Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa. Zdaniem wójta spełnił się scenariusz, którego obawiano się wcześniej: podczas ulewy woda szybko spłynęła z pól, a wraz z nią na drogę i posesje popłynęły duże ilości błota.

    – Baliśmy się o to i te nasze obawy były słuszne. Jak wiemy, jeżeli jest kukurydza, to efekt jest taki, jaki jest – mówi Piotr Rybka. Jak dodaje, mimo próśb o zmianę sposobu użytkowania części pól, zasiewy zostały wykonane. Po dzisiejszych opadach wójt ponownie kontaktował się z zarządcą terenów.

    – Rozmawiałem z przedstawicielami. Zaprosiłem ich z łopatami, z ładowarką, niech przyjadą teraz i niech czyszczą całe posesje, drogi – nie gryzie się w język. Jak przyznaje, obawy dotyczą również kolejnych podobnych sytuacji. Jego zdaniem, dopóki na tych terenach będą znajdować się takie zasiewy, problem może powracać. – Jeżeli byłyby inne zasiewy, woda być może również spłynęłaby przez ten teren, ale nie niosłaby ze sobą tak dużej ilości mułu i brudu – nadmienia.

    Teraz najważniejsze jest usunięcie skutków nawałnicy. Wójt Piotr Rybka podkreśla, że w działania zaangażowani są strażacy, pracownicy urzędu oraz sami mieszkańcy, którzy wspólnymi siłami próbują przywrócić porządek na drogach i posesjach dotkniętych przez wodę oraz błoto.

    Po nawałnicy zostają problemy do rozwiązania

    W rozmowie z wójtem wracamy również do tematu chodnika przy ul. Sylwestra i obaw mieszkańców, że kolejne intensywne opady mogą jeszcze bardziej pogorszyć jego stan. Piotr Rybka przypomina, że jest to droga powiatowa, ale liczy, że planowany remont oraz odpowiednio zaprojektowane odwodnienie w przyszłości pomogą ograniczyć podobne problemy.

    To kolejna w ostatnim czasie trudna sytuacja pogodowa w gminie Rudnik. Niedawno ucierpiała inna część gminy, a największe zniszczenia były w Grzegorzowicach, gdzie po intensywnych opadach uszkodzona została droga wojewódzka nr 421. Na części odcinka konieczne było wprowadzenie ruchu wahadłowego, ponieważ droga została rozmyta. Jak informuje wójt, obecnie jest już przejezdna. Prace naprawcze prowadzono 14 lipca.

    Ludzie

    Wójt Gminy Rudnik.


    Źródło: nowiny.pl

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era

    Co o tym sądzisz?