
Widzew szuka wzmocnienia środka pola i pojawiło się nazwisko, które od razu budzi emocje: Szymon Żurkowski. To 7-krotny reprezentant Polski, ale po prawie roku bez regularnej gry taki ruch może okazać się równie kuszący, co niebezpieczny.
Latem do klubu z Al. Piłsudskiego 138 dołączyli już napastnik Karol Świderski i lewy obrońca Mario Garcia. To jednak dopiero początek pracy nad kadrą, bo po poprzednim sezonie Widzew został z bardzo wąską obsadą na kilku kluczowych pozycjach.
Największe braki dotyczą skrzydeł, po odejściu Osmana Bukariego, oraz środka pola, gdzie na dłużej wypadł kontuzjowany Lukas Lerager. Klub wcześniej sprawdzał już takie nazwiska jak Patrik Hellebrand, Maksym Chłań czy Kamil Jakubczyk, ale sytuacja kadrowa i ruchy innych drużyn sprawiły, że trzeba było szukać dalej.
Według włoskich mediów na liście Widzewa znalazł się Szymon Żurkowski. Pomocnik ma za sobą 67 spotkań w Serie A, w których zdobył 10 goli i zanotował 4 asysty. W swojej najlepszej wycenie był wart nawet 7 milionów euro, a obecnie Transfermarkt określa jego wartość na 300 tys. euro.
Problem polega na tym, że ostatni sezon był dla niego niemal całkowicie stracony. W Spezii Calcio zagrał tylko raz o stawkę, a resztę czasu stracił przez uraz naderwania więzadła pobocznego w kolanie, którego nabawił się we wrześniu. Jego klub spadł do Serie C i rozwiązał z nim kontrakt, więc zawodnik jest do wzięcia za darmo, ale właśnie dlatego transfer niesie duże ryzyko.
Za transfery Widzewa odpowiadać ma Łukasz Masłowski, formalnie od 10 sierpnia, choć decyzje związane z przebudową kadry zapadają już teraz. To działacz znany z szukania okazji na rynku i stawiania na piłkarzy, którzy po odbudowie mogą zyskać dużo większą wartość sportową.
W przeszłości podobny model działania przynosił różne efekty. Masłowski sięgał po zawodników do odbudowy zarówno w Widzewie, jak i później w Jagiellonii. Część tych ruchów przynosiła potencjał, ale nie każdy piłkarz wracał potem do dawnej formy, zwłaszcza gdy w grę wchodziły urazy. W przypadku Żurkowskiego to właśnie zdrowie jest najważniejszym znakiem zapytania.
W grze o pomocnika ma być także Górnik, z którego Żurkowski wypłynął na szerokie wody. Zabrzanie po czwartkowym meczu o STS Superpuchar Polski stracili Jarosława Kubickiego, więc mogą pilnie potrzebować wzmocnienia środka pola. To oznacza, że Widzew nie będzie miał wolnej ścieżki do podpisania umowy.
Rywalizacja na rynku i stan zdrowia zawodnika sprawiają, że klub z Łodzi musi działać szybko. Kolejny uraz w tej formacji mógłby mocno skomplikować sytuację i ograniczyć możliwości Aleksandara Vukovicia. Dlatego nazwisko Żurkowskiego brzmi atrakcyjnie, ale klub musi rozważyć nie tylko jego potencjał, lecz także realne zagrożenie związane z powrotem po ciężkiej kontuzji.
Dla lokalnej społeczności taki transfer to nie tylko piłkarska ciekawostka. Widzew jest jednym z najważniejszych sportowych symboli Łodzi, a każde wzmocnienie wpływa na oczekiwania kibiców, atmosferę wokół drużyny i ocenę letniej przebudowy składu.
Jeśli klub postawi na zawodnika z taką przeszłością, będzie to sygnał, że nadal szuka okazji transferowych z potencjałem sportowym i finansowym. Jeśli jednak ruch nie wypali, konsekwencje mogą być odczuwalne w całym sezonie, zwłaszcza w newralgicznej strefie boiska.
Na ten moment Widzew bada opcje, a Żurkowski pozostaje jednym z najbardziej interesujących, ale też najbardziej niepewnych kandydatów. Ostateczna decyzja będzie zależeć od oceny stanu zdrowia zawodnika, tempa negocjacji i tego, czy klub zdoła uprzedzić konkurencję.
Jeżeli łódzki zespół zdecyduje się na ten ruch, będzie to transfer z dużym potencjałem, ale równie dużą liczbą znaków zapytania.
Informacje przekazały włoskie media oraz portal calciospezia.it.
Źródło: 24 Łódź (24lodz.pl)