
Czy Widzew odzyska choć część z 5,5 miliona euro wydanych na Osmana Bukariego? Po pół roku w Łodzi odpowiedź brzmi: to możliwe, ale wciąż daleko od pewności, a skala ewentualnej straty może być bardzo duża. Sportowy bilans, który nie broni się liczbami Pobyt Bukariego w Łodzi okazał się rozczarowa
Czy Widzew odzyska choć część z 5,5 miliona euro wydanych na Osmana Bukariego? Po pół roku w Łodzi odpowiedź brzmi: to możliwe, ale wciąż daleko od pewności, a skala ewentualnej straty może być bardzo duża.
Pobyt Bukariego w Łodzi okazał się rozczarowaniem niemal pod każdym względem. W barwach Widzewa wystąpił w 8 oficjalnych spotkaniach i spędził na boisku łącznie 482 minuty, ale nie zapisał na swoim koncie ani gola, ani asysty. Nie przekonał też w grze bez piłki, a jedynym odnotowanym elementem statystycznym była… całkowita absencja kartek.
Kibicom najbardziej zapadły w pamięć raczej niewykorzystane sytuacje niż realny wpływ na wyniki. Symboliczna stała się też jego obecność przy stadionie podczas Dnia Kobiet, gdy rozdawał kwiaty. Ta akcja była efektowna, ale nie zmieniła oceny jego półrocznej przygody z klubem.
Już po przyjściu Aleksandara Vukovicia sytuacja Bukariego wyraźnie się pogorszyła. Nowy szkoleniowiec nie wpisał go do kadry meczowej na spotkanie z Lechem Poznań, a później reprezentant Ghany zagrał u niego tylko 3 razy, łącznie przez 32 minuty - odpowiednio 4', 12' i 16'. W międzyczasie znów trafiał na trybuny.
Do Łodzi trafił zimą za rekordowe w kontekście Ekstraklasy pieniądze, a jego wysoki koszt od początku budził ogromne oczekiwania. Tych nie spełnił. W efekcie latem pojawiła się możliwość zakończenia współpracy, choć na razie tylko w formie wypożyczenia.
W nowym sezonie miało być inaczej, ale po okresie przygotowawczym klub zdecydował, że Bukari spędzi najbliższy rok w Crvenej Zvezdzie Belgrad. To właśnie tam wcześniej notował najlepsze występy w karierze, a sam zawodnik od pewnego czasu chciał wrócić do znanego środowiska. Jak tłumaczył Artur Płatek, decyzja zapadła po analizie treningów, zgrupowania i rozmów z piłkarzem.
„Mieliśmy czas, aby spokojnie przejrzeć kadrę pierwszej drużyny, przyglądać się zawodnikom w treningu i podczas zgrupowania. Wnioski są jednoznaczne i w ocenie sztabu i pionu sportowego Osman nie mógł liczyć na regularne występy. Zależało mu, aby trafić tam, gdzie będzie miał to możliwe. Już w trakcie obozu zgłaszał mi taką chęć kilkukrotnie i naciskał na możliwość zmiany drużyny. Dlatego przychyliliśmy się do jego prośby i zdecydowaliśmy się na wypożyczenie Osmana do Belgradu, gdzie w przeszłości notował dobre liczby”
Artur Płatek, dyrektor sportowy Widzewa
Ważne pozostają jednak warunki finansowe. Wypożyczenie zawiera opcję wykupu, ale jej szczegóły nie zostały ujawnione. Według Dziennika Łódzkiego Crvena Zvezda mogłaby zapłacić 3 miliony euro, czyli nieco ponad 50 procent kwoty, jaką Widzew wydał na zakup piłkarza. Z kolei Maciej Winczewski ocenił, że może chodzić o „sporo więcej” niż ta suma.
To nie jest tylko historia jednego transferu. Dla lokalnej społeczności i kibiców Widzewa chodzi o realne pieniądze, które klub wyłożył na zawodnika i które teraz stara się przynajmniej częściowo odzyskać. Tego typu transakcje wpływają na budżet sportowy, możliwości kolejnych wzmocnień i ocenę pracy pionu sportowego.
Im większa kwota wróci do klubu, tym mniejszy będzie ciężar nieudanego transferu. Jeśli wykup rzeczywiście dojdzie do skutku, rozstrzygnie się też, czy Widzew ograniczy straty, czy tylko częściowo je zamortyzuje.
Na dziś najważniejsze jest jedno: Bukari został wypożyczony do Crvenej Zvezdy na rok, a ostateczny rachunek będzie zależał od tego, czy serbski klub zdecyduje się aktywować opcję wykupu. Możliwe też, że jej wartość będzie powiązana z występami, minutami lub dorobkiem bramkowym zawodnika.
Na razie Widzew może jedynie czekać na rozwój wydarzeń i liczyć, że tym razem piłkarz przypomni sobie formę z Belgradu. Właśnie od tego zależy, czy do Łodzi wróci kilka milionów euro, czy też większość zainwestowanej kwoty pozostanie stratą.
Źródło informacji: Dziennik Łódzki.
Źródło: 24 Łódź (24lodz.pl)