
Piotrków Trybunalski końca lat 90. i początku nowego tysiąclecia był miastem, w którym kultura nie siedziała grzecznie w gablotach. Wychodziła na ulice, na skwery, do klubów, na rynek. Były koncerty, plenery, rzeźby, artystyczne spotkania i pomysły, które dziś pewnie zaczynałyby się od wniosku, harmonogramu i kosztorysu, a wtedy wystarczały dobre chęci, kilka telefonów i grupa ludzi, którym po prostu chciało się robić coś więcej.
Jedną z twarzy tamtego czasu był Stanisław Piotr Gajda – miejski plastyk, organizator wydarzeń, pomysłodawca artystycznych inicjatyw, laureat Złotej Wieży Trybunalskiej z 1999 roku. W rozmowie wraca do czasów, które sam nazywa „złotym wiekiem” piotrkowskiej kultury. Wspomina Translacje, Skrzyżowania, koncerty, życie rynku, ale też mówi o tym, czego dziś w mieście brakuje i co – jego zdaniem – warto byłoby przywrócić.
Stanisław Piotr Gajda nie ukrywa, że z dużym sentymentem wraca do Piotrkowa sprzed ćwierć wieku. Nie tylko dlatego, że wtedy sam był w samym środku kulturalnych wydarzeń, ale dlatego, że – jak przekonuje – w mieście naprawdę czuło się energię i gotowość do działania.
Ja to powtarzam na okrągło, że ja żyłem w złotym wieku. To był złoty czas, kiedy robiłem interakcje, translacje, skrzyżowania. Przecież ja sobie nie wyobrażam teraz, żebym ja coś takiego zrobił. A wtedy nikt nie odmawiał – mówi.
W jego wspomnieniach tamten Piotrków to miejsce, w którym łatwiej było coś zorganizować, bo obok pieniędzy i formalności liczyła się też zwykła ludzka życzliwość. Jeśli potrzebna była pomoc zakładu, firmy czy instytucji, często po prostu się ją dostawało.
Jeżeli ja szedłem do Piomy i mówiłem: panowie, tutaj mam artystę, który chce zrobić wielką rzeźbę z grubej blachy, to trzeba wyciąć i tak dalej – no to dawaj go pan. I to się działo. Nikt nie odmawiał – wspomina.
Jednym z najciekawszych wątków tej opowieści jest marzenie Stanisława Piotra Gajdy, by Piotrków stał się „żywą galerią rzeźby”. Nie galerią zamkniętą w murach, ale taką, którą spotyka się po drodze do pracy, szkoły, na spacerze czy przy okazji zakupów.
Miałem takie marzenie, żeby z Piotrkowa zrobić taką galerię rzeźby, żywą galerię rzeźby – mówi.
Z tej idei wyrastały między innymi Skrzyżowania – spotkania rzeźbiarzy, podczas których artyści pracowali w Piotrkowie, a ich dzieła zostawały potem w miejskiej przestrzeni. Jak wspomina Stanisław Piotr Gajda, nie chodziło tylko o sam efekt końcowy, ale też o spotkanie ludzi, emocji i różnych sposobów myślenia o sztuce.
Chodziło też o spotkania, dlatego to się Skrzyżowania nazywało. To skrzyżowanie dróg, ale również skrzyżowanie różnych emocji, różnych marzeń, różnych dążeń tych artystów, którzy tutaj przyjeżdżali do Piotrkowa – tłumaczy.
Do miasta przyjeżdżali twórcy z Polski i z zagranicy, a ich prace zostawały później w przestrzeni publicznej. Część z nich do dziś można odnaleźć w różnych punktach Piotrkowa.
W rozmowie artysta bardzo wyraźnie podkreśla, że sztuka i kultura w mieście nie są dla niego dodatkiem czy ozdobą, ale czymś znacznie ważniejszym. To sposób, w jaki miasto zaczyna oddychać.
Miasto jest organizmem, z którym musimy współżyć. To jest nie tylko układ uliczek, domów, placów, skwerów i parków, ale również kultura, którą wtłaczamy. Ten układ ulic, ścieżek i placów jest czarno-biały. A żeby to było kolorowe, to trzeba w to wprowadzić kulturę – mówi.
To chyba jedna z najcelniejszych myśli z całej rozmowy. Zwłaszcza że były miejski plastyk nie mówi o kulturze w sensie abstrakcyjnym, tylko bardzo konkretnym: rzeźbie w przestrzeni, koncertach, wystawach, działaniach, które sprawiają, że mieszkańcy zaczynają inaczej patrzeć na swoje miasto.
Wśród inicjatyw, które wspomina najcieplej, są Translacje – artystyczne spotkania, które z czasem zaczęły przyciągać do Piotrkowa twórców z całego świata.
Marzyłem o tym, żeby w Piotrkowie spotykali się artyści, żeby przyjeżdżali i robili coś tutaj, w tym miejscu. Translacje to dla mnie jedna z niewielu imprez, która spełniła wszystkie warunki. Ludzie przyjeżdżali do Piotrkowa z całego świata – opowiada.
Brzmi to dziś niemal nieprawdopodobnie, ale Stanisław Piotr Gajda wspomina choćby artystów z Chin, z którymi kontakt bywał na tyle trudny, że potrzebna była pomoc konsula z Warszawy.
Byli Chińczycy, którzy nie znali ani słowa po angielsku i żadnego innego języka, tylko po chińsku. Żeby się z nimi porozumieć, konsul przyjeżdżał z Warszawy, żeby przekazać, co oni mają do powiedzenia. Ale oni się świetnie w tym mieście dogadywali – wspomina.
Stanisław Piotr Gajda z nostalgią mówi też o rynku i Starym Mieście. O czasie, kiedy po przebudowie centrum pojawiło się poczucie, że to miejsce wreszcie może naprawdę żyć.
Ten rynek kiedyś był pustą przestrzenią, gdzie papiery fruwały, bo tu przeciągi są. I parking był jeszcze. A potem to wszystko nagle nabrało powietrza – opowiada.
W jego ocenie ten potencjał przez pewien czas rzeczywiście udało się wykorzystać. Stąd choćby Loża Kulturalna Stare Miasto, koncerty jazzowe i regularne wydarzenia, które przyciągały ludzi do centrum.
To był złoty okres, kiedy tu się działy niesamowite rzeczy. Koncerty jazzowe, muzyka grała co tydzień. Jacy muzycy tu przyjeżdżali… – wspomina.
W tej opowieści jest sporo nostalgii, ale nie chodzi wyłącznie o sentyment. Raczej o przypomnienie, że centrum miasta może żyć nie tylko od święta, ale regularnie – jeśli kultura naprawdę jest jego częścią.
Wspominając tamten czas, artysta wraca też do atmosfery przełomu wieków. Jak mówi, sam moment wejścia w nowe tysiąclecie działał wtedy na wyobraźnię i prowokował do myślenia o symbolicznych projektach, które mogłyby zostać w mieście na dłużej.
Mnie to bardzo jarał ten moment przejścia pomiędzy XX a XXI stuleciem. To taki przełom, który wydawało mi się, że coś niesamowitego musi się zdarzyć – wspomina.
To właśnie z tego klimatu wyrastał później między innymi Przystanek 2000 i kapsuła czasu zakopana w centrum Piotrkowa. Do tej historii – razem z archiwalnymi zdjęciami i nagraniami – wracamy jednak szerzej w osobnym materiale.
Rozmowa zeszła też na wątek, który może zaskoczyć, ale w ustach Stanisława Piotra Gajdy brzmi bardzo logicznie: muzeum Hortensji. Jego zdaniem Piotrków za mało wykorzystuje historię dawnej huty szkła i ludzi, którzy z nią byli związani.
Szkło jest niesamowicie modne w tej chwili. Zrobić takie muzeum Hortensji, bo to przecież był jeden ze znaczących zakładów pracy w Piotrkowie. Zatrudniał mnóstwo osób – mówi.
I od razu dodaje, że nie widziałby tego jako kolejnej zakurzonej sali z gablotami, ale raczej jako miejsce żywe, interaktywne, może nawet z małym piecem i pokazami dla odwiedzających.
Choć w rozmowie jest dużo nostalgii, nie brakuje też diagnoz dotyczących współczesności. Stanisław Piotr Gajda uważa, że w Piotrkowie wciąż są ciekawi ludzie, zespoły i twórcy, ale nie zawsze potrafimy ich pokazać i wykorzystać.
Rozglądam się w tej chwili, to jest mnóstwo ciekawych, interesujących ludzi, których trzeba promować. Nie wykorzystujemy ich, to prawda – mówi.
Jego pomysł? Stała scena piotrkowska, czyli regularne koncerty lokalnych zespołów – najlepiej nie od święta, ale stale, raz w miesiącu, a może nawet częściej.
Z drugiej strony przyznaje, że zmieniła się sama publiczność. Jedną z przyczyn widzi w pandemii, która – jego zdaniem – mocno przeorała społeczne nawyki.
Pandemia przeorała społeczeństwo, zamknęła tych ludzi w domach. Ludzie przestali wychodzić. I nagle się okazało, że im się bardzo dobrze w domu siedzi. W Piotrkowie szczególnie ciężko się to odbudowuje – ocenia.
Z tej rozmowy wyłania się obraz Piotrkowa, który kiedyś był odważniejszy w myśleniu o kulturze – może mniej zasobny, może bardziej prowizoryczny, ale jednocześnie bardziej gotowy na eksperyment, spontaniczność i miejskie pomysły trochę z pogranicza sztuki, zabawy i społecznej energii.
Nie wszystko z tamtego czasu przetrwało. Część rzeźb niszczeje, część pomysłów została tylko wspomnieniem, a niektóre – jak Przystanek 2000 – istnieją już głównie w archiwach i pamięci tych, którzy je pamiętają. Ale z rozmowy ze Stanisławem Piotrem Gajdą wynika też coś jeszcze: że w Piotrkowie wciąż da się o kulturze myśleć ambitnie. Trzeba tylko chcieć wracać do dobrych pomysłów i nie bać się nowych.
Źródło: Strefa.FM / Radio Pasmo Piotrków