RAK
    Miłość w stu odsłonach. Wystawa w Muzeum Narodowym w Kielcach

    Miłość w stu odsłonach. Wystawa w Muzeum Narodowym w Kielcach

    393 odsłon
    Miłość w stu odsłonach. Wystawa w Muzeum Narodowym w Kielcach

    Miłość to jeden z najczęściej podejmowanych tematów w sztuce. Od wieków inspiruje poetów, pisarzy, malarzy i rzeźbiarzy, którzy próbują uchwycić jej różne oblicza – od namiętności i zachwytu, przez tęsknotę, po cierpienie. W Muzeum Narodowym w Kielcach trwa właśnie wystawa poświęcona temu motywowi.

    Miłość to jeden z najczęściej podejmowanych tematów w sztuce. Od wieków inspiruje poetów, pisarzy, malarzy i rzeźbiarzy, którzy próbują uchwycić jej różne oblicza – od namiętności i zachwytu, przez tęsknotę, po cierpienie. W Muzeum Narodowym w Kielcach trwa właśnie wystawa poświęcona temu motywowi.

    Ekspozycja została otwarta 10 lutego i potrwa do 18 października 2026 r. Nosi tytuł „Miłość”. Jej kuratorka, Joanna Kaczmarczyk, prowadzi zwiedzających przez różne epoki i sposoby przedstawiania miłości – od wątków biblijnych i mitologicznych, przez uczucia rodzicielskie, aż po romantyczne uniesienia.

    Wśród blisko stu eksponatów znalazły się dzieła wypożyczone z muzeów w Warszawie, Krakowie, Lublinie, a także pochodzące ze zbiorów własnych kieleckiej placówki. Są to prace artystów tworzących od przełomu XVI i XVII wieku aż po czasy współczesne, reprezentujących szkoły włoską, niderlandzką, flamandzką, francuską, niemiecką i polską. Dzięki temu motyw miłości można prześledzić nie tylko w perspektywie historycznej, ale również poprzez różne style i sposoby interpretacji.

    Początkowo zestawienie takich obrazów, jak „Szał” Władysława Podkowińskiego, „Leda z łabędziem” Jerzego Hulewicza czy „Kobiety są od nas inne” Jana Dobkowskiego może wydawać się zaskakujące, a nawet pozbawione wspólnego mianownika. Dopiero kolejne sale pozwalają zrozumieć ideę, według której zbudowano prezentację. Nie opiera się ona na chronologii ani przynależności do określonych nurtów, lecz na ukazaniu różnych sposobów przedstawiania miłości w sztuce.

    Z tego samego powodu „Pieta” Zbyluta Grzywacza sąsiaduje z niewielką sceną rodzajową „Eneasz wynosi Anchizesa z płonącej Troi”, autorstwa nieznanego XVII-wiecznego malarza flamandzkiego. Takich kontrastów jest więcej.

    Bilet wystawowy – awers i rewers. Kliknij, aby powiększyć.

    Wystawa niewątpliwie zasługuje na uwagę, choć pozostawia pewien niedosyt. Wynika on przede wszystkim ze stosunkowo niewielkiej, jak na rangę Muzeum Narodowego, liczby prezentowanych eksponatów, a także z ich nierównego poziomu artystycznego. Szczególnie wyraźnie widać to w sali, w której obok siebie zestawiono XVIII-wieczne portrety Amora, trudne do zaakceptowania pod względem estetycznym, z przepięknym nocnym pejzażem włoskiego malarza Egidia de Rubelliego.

    Dodatkowym mankamentem jest sposób oświetlenia ekspozycji. „Teatralne” światło, mające w zamiarze Jarosława Figury, odpowiedzialnego za aranżację, podkreślać wybrane dzieła i budować odpowiedni nastrój, w praktyce często utrudnia ich odbiór. Silne kontrasty, cienie i punktowe reflektory sprawiają, że część prac ogląda się mniej komfortowo, a wykonanie przyzwoitych fotografii staje się niemal niemożliwe.

    Organizatorzy nie przygotowali katalogu, widokówek ani innych materiałów. Jedyną pamiątką, jaką otrzymuje zwiedzający, pozostaje estetycznie wykonany bilet – wydrukowany na kredowym papierze i opatrzony na rewersie krótkim opisem wystawy.

    → (mb)

    14.07.2026

    • zdjęcie tytułowe Igor Mitoraj „Coppia per l’eternità II” ze zbiorów MN w Krakowie, foto: Mariusz Baryła / Gazeta Trybunalska

    • więcej o wystawach sztuki: > tutaj

    © materiał chroniony prawem autorskim – wszelkie prawa zastrzeżone; dalsze rozpowszechnianie treści tylko za zgodą wydawcy „Gazety Trybunalskiej”


    Źródło: Gazeta Trybunalska

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era

    Co o tym sądzisz?