RAK
    Ekipa z Piotrkowa wzięła udział w jubileuszowej - 20 edycji rajdu "Złombol"

    Ekipa z Piotrkowa wzięła udział w jubileuszowej - 20 edycji rajdu "Złombol"

    360 odsłon
    Ekipa z Piotrkowa wzięła udział w jubileuszowej - 20 edycji rajdu "Złombol"

    Pomimo upałów, ekipa z Piotrkowa dojechała na czas do celu. Spod Stadionu Śląskiego w Chorzowie do Ras el Ma w Maroku. Uczestnicy mieli kilka dni na dojazd do mety. Wszystko w celach charytatywnych - dla dzieci z domów dziecka.

    Czym jest Złombol?

    Rajd Złombol to charytatywna wyprawa organizowana od 2007 roku, w której uczestnicy pokonują tysiące kilometrów samochodami wyprodukowanymi w krajach dawnego bloku wschodniego. Każda załoga przed startem zobowiązana jest zebrać określoną kwotę od darczyńców na rzecz dzieci z domów dziecka. Całość zebranych środków trafia na cele charytatywne za pośrednictwem Fundacji Nasz Śląsk. Choć uczestnicy rywalizują przede wszystkim z trasą i własnymi samochodami, a nie między sobą, dotarcie do mety często stanowi duże wyzwanie ze względu na wiek i stan techniczny pojazdów. W 2026 roku, podczas jubileuszowej 20. edycji rajdu, metę wyznaczono w Maroku.

    Rozmowa z Markiem Roszukiem - kierowcą piotrkowskiej załogi

    - Proszę opowiedzieć, jak ta podróż przebiegła?

    - Rajd z Złombol jest rajdem organizowanym już po raz dwudziesty. Tegoroczna edycja była edycją jubileuszową. I celem rajdu, w ogóle całej organizacji rajdu z Złombol jest przede wszystkim zbiórka pieniędzy na fundację, poprzez Fundację Nasz Śląsk. Pieniądze są zbierane na pomoc dzieciom z domów dziecka. Załogi, które biorą udział w rajdzie mają za zadanie zebranie poprzez darczyńców, którzy składają się jakby na całą tą imprezę, zebranie przynajmniej 2800 zł na załogę. Z reguły jest to więcej lub nawet znacznie więcej, bo są załogi, którym się udało w tym roku nawet przekroczyć 20000 zł. A celem dla samych załóg jest dotarcie do mety. W tym roku ta meta była wyznaczona w Maroku, czyli pokonaliśmy trasę na drugi kontynent, do Afryki. W Maroku ta meta była dosyć blisko od promu, bo około stu kilkudziesięciu kilometrów w miejscowości Saidia. Natomiast z reguły załogi traktują taki rajd jako większe wyzwanie i z reguły pokonują znacznie większe odległości niż do mety. Podobnie jak my w tym roku sobie zrobiliśmy wycieczkę aż do Marrakeszu, czyli w samym Maroku przejechaliśmy blisko 1800 kilometrów.

    - Jakie obawy towarzyszyły załodze podczas podróży?

    - Ponieważ są to stare samochody, nasza Skoda Favorit ma 35 lat, no to wiadomo, że zdarzyć się może wszystko. Może się wszystko zepsuć, może ta podróż już nie wyglądać. No i rzeczywiście w wielu przypadkach podróż kończyła się powrotem na lawecie, także dojechanie do celu już jest wyzwaniem. Natomiast w tym roku dodatkowym problemem oczywiście była pogoda, ponieważ przez całe dwa tygodnie aż do powrotu w ostatnią niedzielę mieliśmy temperatury rzędu 40-45 stopni Celsjusza. I to są warunki trudne zarówno dla ludzi, no bo z reguły w tych samochodach trudno mówić o jakiejś dobrej izolacji przed słońcem, jak i o klimatyzacji. My akurat mamy założoną klimatyzację dodatkową, natomiast ta klimatyzacja jest wydolna do jakichś 30-35 stopni.  Przy 40 stopniach ona też nie działa, także zarówno tak jak mówię dla ludzi, jak i dla samych samochodów temperatury 40-parostopniowe są dosyć poważnym wyzwaniem.

    - Wspomniał Pan o kwocie, która przypada na jedną załogę. Ile udało się Wam zebrać pieniędzy?

    - W tym roku Złombol do tej pory, bo to też nie są jeszcze kwoty do końca zamknięte, no bo te zbiórki gdzieś tam trwają, trwają jakieś sprzedaże gadżetów i tak dalej, ale na tą chwilę jest to około 3,5 miliona złotych. Biorąc pod uwagę, że jest to 20. edycja, co roku rekordy są jakoś tam bite, natomiast łącznie tych pieniędzy udało się już zebrać z tego, co wiem, grubo ponad 20 milionów złotych, także są to już w miarę takie poważne pieniądze.

    - Skąd wziął się pomysł na udział w rajdzie?

    - Znaczy ja miałem zamiar brać udział w tego typu przedsięwzięciu już dosyć dawno, bo pierwsza próba nasza była w 2018 roku. Wtedy pojechaliśmy dużo ciekawszym samochodem niż Skoda Favorit, bo pojechaliśmy Nysą, którą tutaj u siebie w firmie przygotowaliśmy na ambulans, to była taka karetka reanimacyjna z dawnych czasów na Nysie i całą załogą tutaj z firmy pojechaliśmy wspólnie na wyjazd. Ponieważ wszyscy przy tym samochodzie pracowali, no to też wszyscy pojechali. Pojechaliśmy wówczas w pięć osób, no ale tak jak mówię, stare samochody mają swoje prawa. Nysa nam się zepsuła. Wtedy wyjazd był do Grecji, dotarliśmy do Bukaresztu. W Bukareszcie samochód się zepsuł, naprawialiśmy go trzy dni, no i już postanowiliśmy, ponieważ wiedzieliśmy, że i tak na metę już o czasie nie dotrzemy, no to z Bukaresztu wróciliśmy. Później samochód jeszcze jeździł z powodzeniem przez parę tysięcy kilometrów, także spokojnie do tej Grecji mogliśmy dojechać i wrócić, natomiast decyzja taka zapadła, że po prostu z tego Bukaresztu wróciliśmy. Później była przerwa związana z COVID-em, gdzie te rajdy się odbywały tak wewnątrz kraju, trochę były nieciekawe, w związku z czym przez dwa lata nie braliśmy udziału w rajdzie i od 2021 roku, co roku jeździmy. Jest to w tym roku nasz piąty wyjazd, był to nasz piąty wyjazd z favoritką, no i jak na razie bezawaryjnie zupełnie, czyli auto może mniej efektowne, natomiast jeździ się nim bardziej efektywnie, czyli dociera się do celu. Byliśmy już tym autem w Albanii, byliśmy w zeszłym roku w Turcji, w poprzednim roku w Norwegii na Nordkappie, czyli na najbardziej wysuniętym na północ punkcie Europy, wcześniej byliśmy jeszcze w Portugalii, także pięć wyjazdów takich po te 7-8 tysięcy kilometrów już samochód przejechał.

    Wyjazd dla 3-4 osobowej załogi to koszt kilkunastu tysięcy. Załoga z Piotrkowa nie wie jeszcze, czy weźmie udział w przyszłorocznej edycji.


    Źródło: Strefa.FM / Radio Pasmo Piotrków

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era

    Co o tym sądzisz?