
Andi Zeqiri ma za sobą pierwszy, bardzo wymagający rok w Widzewie, a w klubie i wśród kibiców rośnie pytanie, czy w nowym sezonie wreszcie pokaże potencjał, którego oczekiwano po transferze za 2 miliony euro . Transfer, który miał dodać jakości Kiedy Szwajcar trafiał do Łodzi, był przedstawiany ja
Andi Zeqiri ma za sobą pierwszy, bardzo wymagający rok w Widzewie, a w klubie i wśród kibiców rośnie pytanie, czy w nowym sezonie wreszcie pokaże potencjał, którego oczekiwano po transferze za 2 miliony euro.
Kiedy Szwajcar trafiał do Łodzi, był przedstawiany jako jeden z najbardziej efektownych ruchów Widzewa. Nie chodziło wyłącznie o samą kwotę, ale też o całą otoczkę wokół przenosin zawodnika do Ekstraklasy. Duże wrażenie zrobił fakt, że po piłkarza do Szwajcarii poleciał prywatnym samolotem Robert Dobrzycki.
Zeqiri przyznał, że decyzja nie była dla niego całkiem prosta, bo miał także inne możliwości. Ostatecznie przeważyło dla niego osobiste zaangażowanie właściciela klubu i to, w jaki sposób próbował przekonać go do projektu Widzewa.
Będę szczery – nie powiem, że to nie była trudna decyzja. Cieszyłem się pewnym zainteresowaniem, miałem inne oferty, ale ostatecznie zdecydowałem się na Widzew, bo Robert Dobrzycki sam przyleciał do Szwajcarii by ze mną porozmawiać. Wiesz, kiedy ludzie sami wybierają się specjalnie do twojego kraju, żeby przekonać cię, że chcą właśnie ciebie, to już wiesz, że masz do czynienia z innym podejściem niż u pozostałych. Wartości, które właściciel pokazał mi tym ruchem, były dla mnie najważniejszymi przy podejmowaniu decyzji o transferze. Tak, tym mnie przekonał.
Andi Zeqiri
Poprzednie rozgrywki były dla łodzian bardzo trudne. Zespół utrzymał się w PKO BP Ekstraklasie dopiero na ostatniej prostej, a długo nie było pewności, czy uda się uniknąć spadku. Problemy nie dotyczyły wyłącznie napastnika, ale całej drużyny, która nie potrafiła złapać stabilizacji.
Sam Zeqiri także nie spełnił oczekiwań. Zaczął obiecująco, zwłaszcza w pierwszym występie przeciwko Arce, jednak później jego forma wyraźnie spadła. W rozmowie podkreślił, że ciągła presja, zmiany na ławce trenerskiej i liczne ruchy kadrowe utrudniały funkcjonowanie całemu zespołowi.
To moje pierwsze kroki w Polsce, ale nic dziwnego, że kibice też liczyli na więcej. Jestem pewny, że mogę grać lepiej, teraz przede wszystkim pracuję, by tak się faktycznie stało. (...) Odkąd gram w piłkę, jestem poddawany presji – może nie zawsze w takiej skali, ale jednak – i od dawna wiem, że to po prostu czynnik motywujący do cięższej pracy. Zastanawiam się jeszcze, dlaczego tamten sezon był taki trudny i wydaje mi się, że cały klub nie miał lekko. Do ogólnej presji należy dołożyć czterech trenerów, wielu nowych zawodników… Nie było chwili stabilizacji, a to nie jest łatwe dla nikogo
Andi Zeqiri
Piłkarz Widzewa zwraca uwagę, że polska liga różni się od tego, czego doświadczał wcześniej. Według niego w Ekstraklasie każdy mecz wymaga pełnego zaangażowania, a rywale walczą o każdą piłkę i każdy metr boiska. Z perspektywy napastnika oznacza to trudne środowisko, ale też dobre miejsce do rozwoju.
Zeqiri podkreśla, że po roku gry rozumie już lepiej, jak funkcjonuje futbol w Polsce i czego można się spodziewać po kolejnym sezonie. Liczy, że większa znajomość ligi, a także bardziej zgrany Widzew, pomogą mu wreszcie przełożyć potencjał na liczby i skuteczność.
Liga jest inna. Może nawet nie sama liga, a ci, co ją tworzą. Oglądając pierwsze mecze i grając samemu w moich początkowych spotkaniach dla Widzewa, zauważyłem, jak tu walczy się o każdą piłkę i, naprawdę, o każdy centymetr boiska. Z każdą drużyną gra się trudno i nie możesz z pełnym przekonaniem powiedzieć, że któryś rywal jest tym naprawdę łatwym. Szczególnie jeśli walczysz do samego końca o utrzymanie – co pokazuje zresztą, moim zdaniem, jak trudna jest ta liga.
Andi Zeqiri
W innym fragmencie rozmowy napastnik zaznaczył też, że Ekstraklasa okazała się dla niego równym i wartościowym poziomem rozgrywek, z którego zdążył już sporo wynieść. Dodał, że wierzy w możliwość zrobienia czegoś dobrego w Polsce.
W przeciwieństwie do poprzedniego sezonu, teraz Widzew ma podejść do rozgrywek w bardziej uporządkowany sposób. Klub działa spokojniej na rynku transferowym, a drużyna ma być lepiej zgrana niż rok temu. To właśnie ma stworzyć lepsze warunki dla zawodników, którzy w minionych miesiącach nie mogli w pełni pokazać swoich możliwości.
Sam Zeqiri również nie ukrywa, że chce lepiej przygotować się do startu nowych rozgrywek. Dla napastnika najważniejsze ma być wykorzystanie okresu pracy i zbudowanie formy, która pozwoli mu wreszcie odblokować się w barwach Widzewa.
Od początku pokładane we mnie nadzieje były jakby zaszczytem. Nadal wierzę w siebie i cóż… pracuję, zobaczymy, co się wydarzy w nowym sezonie, Ja na pewno spróbuję przygotować się najlepiej, jak to tylko możliwe.
Andi Zeqiri
Dla lokalnych kibiców Widzewa to ważny temat, bo od skuteczności napastnika może zależeć, czy drużyna uniknie powtórki nerwowej walki o utrzymanie. Po sezonie pełnym rozczarowań każdy sygnał poprawy ma znaczenie, zwłaszcza gdy dotyczy jednego z najgłośniejszych transferów ostatniego lata.
Jeśli Zeqiri rzeczywiście wejdzie w nowe rozgrywki z lepszą formą i większym zrozumieniem ligi, Widzew może zyskać zawodnika, którego od początku w nim oczekiwano. Odpowiedź na pytanie, czy napastnik się odblokuje, przyniosą już pierwsze mecze sezonu.
Informacje przekazał Weszło.
Źródło: 24 Łódź (24lodz.pl)