
Czternasty dzień rajdu wzdłuż granic Polski był dla naszych trzech kolarzy decydujący pod wieloma względami. W godzinach porannych czekali bowiem na decyzję mechanika, który serwisował rower Krystiana. W ostatnim czasie zaliczył on kilka awarii. Gdy wybrzmiała pozytywna decyzja, nastolatkowie około 13.00 wyryszyli w dalszą drogę. Pokonali wówczas trasę od Krynicy Zdroju do Szczawnicy.
Czy pomimo tego, że dzień na trasie rozpoczął sie później, to oznacza to, że droga była mniej wymagająca? Zdecydowanie nie. - Przez około 30 kilometrów mogliśmy się cieszyć długim zjazdem, ale później zaczęło się prawdziwe wyzwanie - relacjonują. - Ostatnie 30 kilometrów okazało się niezwykle wymagające, ponieważ nawigacja poprowadziła nas górskimi szlakami. Po drodze zdobyliśmy kilka szczytów, a najwyższy z nich miał 1145 m n.p.m. To był ogromny wysiłek i pod koniec dnia byliśmy całkowicie wyczerpani.
Na półmetku wyprawy
Celem na następny dzień było Zakopane. Był to kolejny górzysty etap, który kosztował kolarzy dużo sił. - Mimo zmęczenia nie poddaliśmy się i dotarliśmy do celu.
Ten dzień był szczególny również z innego powodu. Docierając do stolicy polskich Tatr Adam, Krystian i Szymon zdołali pokonać połowę zaplanowanej trasy. - To niesamowite uczucie i dalsza motywacja do dalszej jazdy.
Dzień bez przygód, dniem straconym
Kolejny dzień to nowe wyzwania i kolejne niespodziewane zdarzenia na trasie. Szesnastego dnia celem była miejscowość Zawoja. Można śmiało zażartować, że są dni kiedy nawigacja zamierza "wprowadzić nieco dramaturgii" do podróży. - Nawigacja poprowadziła nas w miejsce, w którym znajdował się rów przez który nie dało się normalnie przejechać. Nie mieliśmy innego wyjścia jak przenieść przez niego wszystkie swoje rzeczy. Takie niespodzianki to już chyba standard podczas naszej wyprawy - żartują kolarze z powiatu łowickiego.
Zwrot w pogodzie o 180 stopni
Następny dzień rozpoczął się piękną słoneczną pogodą, przez większość trasy kolarzom doskwierał upał. Wieczorem, około 20.00, rowerzystów z okolic Łowicza, kolejny raz podczas tej ekspedycji, złapał ulewny deszcz. - Zalana została część naszego sprzętu, jednak jak się później okazała nic nie uległo uszkodzeniu.
Tego dnia kolarskie trio bezpiecznie dotarło do Jastrzębia Zdroju.
Osiemnastego dnia kolarze wyruszyli do miejscowości Biała. Wtedy też pogoda okazała się wyjątkowo kapryśna: zupełnie tak jakby słońce i deszcz ścigały się w kolarskim peletonie.
Przed kolarzami z powiatu łowickiego druga połowa trasy. Co przyniosą kolejne dni? O tym więcej w następnych relacjach.
ZALOGUJ SIĘ
Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM
Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE