RAK
    Centralne Dożynki 1979. Jak przebudowano drogi w Piotrkowie Trybunalskim

    Centralne Dożynki 1979. Jak przebudowano drogi w Piotrkowie Trybunalskim

    3406 odsłon
    Centralne Dożynki 1979. Jak przebudowano drogi w Piotrkowie Trybunalskim

    Wrzesień 1979 roku. Do Centralnych Dożynek zostały już tylko dni. Po Piotrkowie Trybunalskim nieustannie kursują ciężarówki, walce drogowe i koparki. W jednych miejscach układany jest asfalt, w innych sadzone są kwiaty, a jeszcze gdzie indziej znikają stare drewniane zabudowania. Miasto od kilku miesięcy przypomina ogromny plac budowy. Jak wyglądały kulisy tej największej w powojennej historii Piotrkowa przebudowy? O tamtych wydarzeniach opowiada Antoni Sokalski, prezydent Piotrkowa Trybunalskiego w latach 1976–1981 i jeden z głównych organizatorów przygotowań do Centralnych Dożynek.

    Miasto przypomina ogromny plac budowy

    W ciągu zaledwie kilku miesięcy Piotrków miał zmienić się w reprezentacyjną stolicę województwa i przyjąć delegacje z całego kraju oraz najważniejszych przedstawicieli władz PRL, z Edwardem Gierkiem na czele.

    Jedną z osób odpowiedzialnych za przygotowania był ówczesny prezydent miasta Antoni Sokalski. Do Piotrkowa przyjechał z Opola, a stanowisko objął w listopadzie 1976 roku, mając 30 lat.

    Po latach wspominał, że miasto nie wyglądało wówczas nowocześnie.

    Wjazdy drewniane, stare chaty, ogrodzenia porozwalane. Od tego trzeba było zacząć. Miasto zaczęło się już powoli rozwijać, powstawały nowe osiedla, jednak infrastruktura nie należała do najlepszych. Brakowało ścieżek, ludzie chodzili po błocie.

    Przełom nastąpił na początku 1979 roku, gdy zapadła decyzja o organizacji Centralnych Dożynek w Piotrkowie.

    Powołano wojewódzki sztab oraz zespoły odpowiedzialne za inwestycje, organizację uroczystości, propagandę i wygląd miasta. Antonii Sokalski stanął na czele zespołu zajmującego się estetyzacją Piotrkowa.

    W ciągu tygodnia musieliśmy przedłożyć swój program. Każdego roku robiliśmy wcześniej programy porządkowania i estetyzacji miasta, ale były one dostosowane do możliwości Piotrkowa. Kiedy pojawiło się hasło Centralne Dożynki, program wzrósł kilkukrotnie.

    Roboty rozpoczęły się niemal natychmiast. Przebudowywano drogi, układano chodniki i krawężniki, wykonywano instalacje, burzono stare obiekty i przygotowywano tereny pod nowe inwestycje.

    Piotrków był cały rozkopany. Wszystkie ulice były w jakimś stopniu realizowane: infrastruktura techniczna, chodniki, ulice, krawężniki, burzenie budynków i stawianie czegoś nowego. Ludzie jeździli objazdami i cieszyli się, że wreszcie coś się robi.

    Tempo było ogromne.

    Rozpoczynałem od godziny siódmej. Robiłem objazdy po zadaniach inwestycyjnych, żeby zobaczyć, o czym będę rozmawiał w ciągu dnia. Do domu wracałem późnym wieczorem. Przespałem się kilka godzin, ogoliłem, wstałem i do roboty.

    Projektanci projektowali, budowlańcy budowali

    Przygotowania do dożynek odbywały się w tempie, które dziś byłoby trudne do wyobrażenia. Dokumentacja powstawała często równolegle z rozpoczętymi już pracami.

    Natychmiast trzeba było stworzyć warunki do realizacji, wytyczyć teren i zrobić projekty. Wszystko robiło się na cito. Nieraz było tak, że fundamenty już kopano, a projektanci dopiero przygotowywali projekt.

    Najlepszym przykładem takiego działania był węzeł Bełchatowski. Początkowo planowano jedynie proste, dwupoziomowe skrzyżowanie dróg prowadzących w stronę Bełchatowa, Warszawy i Katowic.

    Zakres inwestycji został jednak rozszerzony.

    Podjąłem decyzję z dyrektorem Moskalewiczem, że jeżeli już możemy coś robić, to robimy porządnie – pełną koniczynę. Projektanci projektowali i z marszu wszystko się robiło. Nie było czasu, żeby czekać. Decyzja i robota.

    Według Antoniego Sokalskiego bez organizacji Centralnych Dożynek inwestycja prawdopodobnie nie powstałaby w takiej formie.

    Nie byłoby węzła Bełchatowskiego z pełną koniczyną. Byłby tylko przejazd Piotrków–Bełchatów.

    44 miliony na asfaltowanie ulic

    Jednym z najważniejszych zadań było ułożenie nowych nawierzchni, na ulicach pokrytych brukiem. Najpierw należało znaleźć wykonawcę i zdobyć finansowanie.

    Wojewoda piotrkowski Leszek Wysłocki przekazał Antoniemu Sokalskiemu kontakt do przedsiębiorstwa pracującego wcześniej przy budowie trasy Warszawa–Katowice. Wykonawca przygotował wycenę asfaltowania ulic w centrum.

    Koszt oszacowano na 44 miliony złotych.

    Napisałem pismo do premiera, ale zaniosłem je do wojewody, bo tylko poprzez niego miałem kontakt z premierem. Po tygodniu wojewoda pokazał mi odpowiedź Jaroszewicza: zgoda. Zadzwoniłem do wykonawcy i powiedziałem, że mamy pieniądze.

    Miasto jak nowe

    Ale nie tylko drogi miały wyglądać jak nowe. Władze uznały, że reprezentacyjne musi być całe miasto. Znikały drewniane płoty, odnawiano elewacje kamienic, porządkowano skwery i zieleńce. Za spójną kolorystykę odpowiadał plastyk Jerzy Korczak-Ziółkowski, oddelegowany na czas przygotowań do Urzędu Miasta. To on decydował o barwach odnawianych budynków i pilnował, by Piotrków zyskał jednolity wygląd, a szczyty budynków ozdobiły kolorowe „murale”.

    Przyjeżdżali do niego z fotografiami elewacji, a on wpisywał kolor i sposób wykonania. W ten sposób powstawało to wszystko, co zostało po dożynkach.

    Przy okazji przygotowań narosło też wiele legend. Jedna z nich mówiła o malowaniu trawników. Były prezydent zapewnia jednak, że to nieprawda.

    Trawników nie malowaliśmy. Dach był jeden – na Sezamie. Po naradzie spojrzeliśmy z okien Komitetu Wojewódzkiego i ten budynek z blaszanym, wielokolorowym pokryciem wyglądał po prostu brzydko. Uznałem, że jeśli przyjedzie Gierek i spojrzy w tę stronę, to powinno to wyglądać porządnie. Dach pomalowaliśmy na zielono. Żadnych innych dachów nie malowaliśmy.

    Na tym jednak się nie kończyło. Jeśli stare ogrodzenie szpeciło ulicę, często znikało jeszcze tego samego dnia. Strażacy i zakłady pracy rozbierali zniszczone płoty, otwierając przestrzeń miasta. Jak wspomina były prezydent, liczył się efekt. Piotrków miał zrobić wrażenie nie tylko na Edwardzie Gierku, ale przede wszystkim pokazać, że stolica województwa potrafi zmienić się w zaledwie kilka miesięcy.

    Jeden dzień, skutki na dziesięciolecia

    Centralne Dożynki odbyły się we wrześniu 1979 roku na stadionie 35-lecia. Do Piotrkowa przyjechały delegacje z całego kraju oraz najważniejsi przedstawiciele władz państwowych.

    Usiedliśmy na ławce jak wszyscy inni i czekaliśmy, kiedy tunelem wjedzie Gierek z Jaroszewiczem. Po zakończeniu imprezy, zmęczony, pojechałem do domu.

    Dożynki trwały jeden dzień, ale przygotowania do nich zmieniły Piotrków na dziesięciolecia. Powstały nowe drogi, chodniki i obiekty, przebudowano główne ciągi komunikacyjne, a węzeł Bełchatowski otrzymał formę pełnej koniczyny.

    Po latach Antoni Sokalski podsumował to krótko:

    Z tej infrastruktury korzystamy do tej pory.

    Posłuchaj audycji Ale to już było


    Źródło: Strefa.FM / Radio Pasmo Piotrków

    Co o tym sądzisz?

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era